"Kto żyje bez dyscypliny, ten umiera bez echa" (węgierskie)
Gości on-line: 34    
 
  21 października 2017 - wschód: 7:14, zachód: 17:41
  Imieniny obchodzą: Urszula, Celina, Hilary
pokaż wszystkie

Smakowało mi ... czyli Kotlet rozpięty między emocjami

01.06.2007

 

Po zmielonych kotletach. Po pizzach przełkniętych w pośpiechu. Po makaronach mało rodzinnych - z dużą ilością knajpianego gwaru. Po kluskach zakupionych do wrzącej wody, nudnych jak kluski w sosie obojętnym.

Po serialach wbitych w popołudniowe wytchnienie. Po kanapkach i serkach śniadaniowych. Po kilometrach podróży autem, które zostały w przekrwionych oczach. Po sesjach i majątkowych oświadczeniach "bezradnych" powiatowych. Po orzeczeniach trybunału i pomrukach wodza i jego wiernopoddańczej partii.

Zapomnieć się. W jedzeniu. Prostym i prawdziwym. Bez ambicji i snobizmu. Takim babcinym jedzeniu. Zapamiętać się w dużej ilości smacznego sosu i mięsa z surówką, albo nawet zasmażaną kapustą.

Podkłady kolejowe wystukały mi z głowy 248 kilometrami turystycznego szaleństwa wszystkie myśli i obowiązki. Majestat kolejowej nędzy, brud wagonów, przesiadki i zastępcze środki transportu zawróciły moje aspiracje Europejczyka i potencjalnego żołnierza NATO do starej siermiężnej Polski - oswojonego niedostatku. Znaczy tam gdzie króluje nadal schabowy. Z kapustą oczywiście.

Te kulinarne pejzaże przeszłości zawierają w sobie złoty kanon niedzielnego komunistycznego obżarstwa - schabowy z ziemniakami i kapustą. Schabowy. Ileż razy niesprawiedliwie wyśmiany. Negatywny bohater polskich filmowych komedii, szydzących z zawartości żołądków obywateli Polski Ludowej.

Przecież morale narodu i normy socjalistycznego sukcesu zbudowane były na tym kulinarnym fundamencie.

Wszystkie odpowiednio szczęśliwe zbiegi okoliczności sprawiły, że po testach wytrzymałości w rozklekotanych wagonach PKP, zmierzałem w większej grupie właśnie w dalekie komunistyczne reminiscencje kulinarne. Gdzieś wysoko ponad sprawy z notatnika i notebooka, w niedużej turystycznej chatce, podwieszonej przez turystów wysoko pod niebem, swoją mocą pełną metafizycznego smaku przyciągał wibracjami babcinego jedzenia - ów nieboszczyk kotlet schabowy, w mojej diecie nagle zmartwychwstały.

Wszedłem więc w zieleń bukowego lasu, zadeptując zmęczeniem resztki zamarłych w krótkim oddechu słów prostych. Zmierzałem każdym krokiem w inny smak wody, inny smak dużego jabłka i szalony smak wykwintnej - odkopanej z niebytu - gorzkiej czekolady. Prostym wysiłkiem, gdzieś na końcu każdej myśli odkładałem apetyt na życie. Apetyt na smak czystej źródlanej wody i jabłka z gorzką czekoladą.

I kiedy wreszcie znalazłem się tam gdzie sól jest bardziej solona, a cukier bardziej posłodzony, a kwaśne jest jak należy, na prostej ławie z prostego pnia starego drzewa, postawiono przede mną uczciwy talerz, skromny w swoich "reliefach". Zaśpiewał z niego do mnie i do moich wspomnień butny i buńczuczny syn Gomułki i Gierka - schabowy z zasmażaną kapustą jak trzeba.

Omastę miał. Znaczy tłuszczem w ilości sprawiedliwej oblany był z każdej strony. Zupełnie tak samo - jak dobrze obrane ziemniaki, krągłe i ciepłe, podane w zwartym szyku - zwarte jak ochotnicze hufce pracy. Zgodnie z tradycją niedzielnego talerza, skwarki z wędzonego boczku, rumiane i słone wyśmienicie, akcentowały każdy centymetr sprawiedliwie wypełnionego górskiego, niemal babcinego talerza.

Żywiołowa ekspansja zasmażanej kapusty smakowicie zdominowała tę komunistyczną wiwisekcję. Ordynarny w swojej zawartości talerz, po ostrym pieszym przygotowaniu, zadziałał całą esencją prostych smaków. Błogość kotleta schabowego poszybowała w stronę prostego zadowolenia rozpiętego między emocjami. Ziemniak ukrył w sobie skrobię i szlachetnie smakował z rumianymi skwarkami. Słoność była jak "Prawda" w moskiewskim wydaniu. Dobitna i aksjomatyczna. Kapusta uczciwie zasmażona, wybrzmiała swoim lekkim kwasem, niczym potęga polskiego oręża pod Grunwaldem.

Wspomniałem pieszczotliwą kulinarną rękę babci. Smakowało mi...


Jacek Polak
   
  Jeżeli smakowało ci coś, a chcesz się z nami tym podzielić napisz do nas