"Mądrość jest źrenicą życia" (łacińskie)
Gości on-line: 13    
 
  20 sierpnia 2017 - wschód: 5:39, zachód: 19:52
  Imieniny obchodzą: Sabina, Sobiesław, Bernard
 
Pożegnania, podziękowania

 

Centrum Żydowskie w Oświęcimiu i Muzeum Dziedzictwa Żydowskiego w Nowym Jorku z głębokim żalem przyjęły informacje o odejściu Ireny Sendlerowej, wybitnej Polki, której zasługi dla ratowania Żydów podczas Holokaustu są nie do przecenienia. Już przed wojną zaangażowana społecznie Irena Sendlerowa ocaliła ok. 2500 dzieci z getta warszawskiego, wyprowadzając je potajemnie na tzw. aryjską stronę miasta i zapewniając im bezpieczne schronienie.

W 1965 r. Irena Sendlerowa została uznana za Sprawiedliwą wśród Narodów Świata przez Instytut Yad Vashem w Jerozolimie, a w 1991 roku otrzymała honorowe obywatelstwo Izraela. W 2002 r. została uhonorowana przez Prezydenta RP najwyższym polskim odznaczeniem - Orderem Orła Białego. W 2006 r. Irena Sendlerowa została nominowana do Pokojowej Nagrody Nobla.

Zawsze pozostanie dla nas wzorem.

The Auschwitz Jewish Center in Oswiecim, Poland and the Museum of Jewish Heritage - A Living Memorial to the Holocaust in New York mourn the passing of Irena Sendler, a Polish woman whose efforts in saving Jews during the Holocaust cannot be overestimated. Irena Sendler, who was involved in social work before WWII, is known to have rescued roughly 2,500 Jewish children from the Warsaw ghetto by smuggling them out to the so-called Aryan side and finding them shelter in non-Jewish homes.

In 1965, Sendler was honored by Israel's Holocaust authority, Yad Vashem, with the Righteous Among the Nations award, and was later made an honorary Israeli citizen. In 2002, she was awarded Poland's highest distinction, the Order of the White Eagle. Irena Sendler was nominated for the Nobel Peace Prize in 2006.

May her memory be a blessing.

==========================

Centrum Żydowskie
Auschwitz Jewish Center

(13.05.2008 r.)

 

LIST MAMY DO OLGI

Kochana Córuniu!

Mija już drugi miesiąc, odkąd Ciebie nie ma wśród nas... Wokół Twojego odejścia sporo nieprawdziwych informacji. Obiecałam Tobie i sobie, że zrobię wszystko, żeby wyjaśnić to, co tylko się da.

Wyszłaś z domu w sobotę, 26 stycznia, przed 16:00, ze swoją najlepszą koleżanką. Miałyście pospacerować sobie po mieście. Nie wiedziałam, że umówiłyście się z chłopakami, których spotykałyście już od pewnego czasu na basenie. Poprosiłam o musztardę, potrzebną mi na niedzielę. Zdążyłaś kupić przed spotkaniem, znaleziono ją w Twojej torebce po całym zdarzeniu. Poszliście nad Sołę, do lasku, mieliście dwie butelki szampana. Straszne miejsce - nie chcieliście, żeby ktoś was zobaczył. W pewnym momencie niespodziewanie odeszłaś, zostawiając torebkę. Dla mnie było jasne: zrobiło Ci się niedobrze, wstydziłaś się wymiotować przy wszystkich,Twój organizm był za młody na próby z alkoholem. Po paru minutach sama zadzwoniłaś do koleżanki: "jestem nad rzeką, kocham Cię". "Kocham Cię" - to nasz kod, po każdej kłótni, sprzeczce używałyśmy go, żeby powiedzeć, że się kochamy, że się nie gniewamy, że wszystko jest w porządku. Sama powiedziałaś, gdzie Cię szukać... poszli w drugą stronę. Było ok. 18:00, gdy usłyszeli od strony rzeki krótki, przerażający krzyk. Zabrali rzeczy i odeszli...

Jeden z chłopców próbował do nas zadzwonić, telefon stacjonarny był zajęty, na wiadomość od Ciebie czekała komórka, zawsze przecież na nią dzwoniłaś Ty i Twoje koleżanki.

Zaczęliśmy Cię telefonicznie szukać pół godziny później. Zanim dowiedzieliśmy się, że zaginęłaś, była 21:00. Gorączkowe poszukiwania nad Sołą, po 22:00 z pomocą policji i psa tropiącego.

Potem koszmarnie długi miesiąc poszukiwań: jasnowidz (zmarnowany czas i nasze siły), astrolog, wróżka, radiesteci. I modlitwy. I rozpacz pomieszana z cieniem nadziei.

Szukało Cię wiele osób. Niezawodni i pełni poświęcenia płetwonurkowie z OSP w Oświęcimiu wchodzili do lodowatej wody na każdy sygnał.

Znaleziono Twoje lusterko w miejscu, w którym prawdopodobnie wpadłaś do rzeki; stromy i piaszczysty brzeg obok...

Rozwiązany but był za mostem żelaznym. Mógł spowodować upadek do wody, w drugim, zawiązanym bucie dopłynęłaś przecież do Gromca.

Samobójstwo?! Do końca Twoja głowa była gorąca od pomysłów i planów tych bliskich - na ferie, i dalekich - na życie, pełno zapisków na ten temat w Twoich notatkach i wierszach. Byłaś przekonana, że Ci się w życiu powiedzie. No i musztarda w torebce - chciałaś wrócić do domu.

Na drugi dzień po znalezieniu Ciebie w Internecie pojawiła się wiadomość, że sekcja zwłok nie wykazała udziału osób trzecich. Ale czy to np. dowodzi, że nikt Cię nie popchnął? Po "przeczesaniu" Soły znaleziono bezwartościowe lusterko, a dwóch rzeczy mających wartość, np. komórki, nie.

 

Prosektorium. Na stole leżało DZIECKO, bezbronne dziecko...

Teraz każdy dzień jest dla nas walką o przetrwanie...

Niepotrzebna śmierć, zniszczone cenne życie. Mogę mnożyć przykłady na Twoje czyste i dobre serce, ogromną wrażliwość, dziecięcą ufność. Taką pozostaniesz dla wszystkich, którzy Cię kochają.

Kocham Cię, śpij dobrze - tak żegnałyśmy się przed snem.

Mama

P.S.
Lubiłaś pisać. Mówiłaś, że to oczyszcza. Zostawiłaś po sobie sporo zapisków, wśród nich znalazłam i ten. To pisałaś o sobie:


Pewnego dnia mała dziewczynka, po pięknej gwieździstej nocy obudziła się, by znów wrócić do swych wielkich marzeń. Zawsze chciała być dobra. I w głębi duszy zawsze będzie ta małą grzeczną dziewczynką.

Każdy ma zawsze swoje pewne postanowienia. Mówi, co będzie robił, a czego na pewno nie zrobi. Człowiek nie rodzi się złym, tylko przez świat się takim staje. Co może taka mała istota, w tak wielkim świecie? Nie trudno dzisiaj być zagubionym, trudnojest być w pełni dobrym, by być wielkim. Niektórzy nie potrafią tej wielkości dostrzec. To nie pozycja i pieniądze. To nasza dusza, nasze serce, to jesteśmy my. Jednak są tacy, co utracili duszę, serce, utracili siebie. Na nieszczęście jest coraz więcej takich ludzi. I cokolwiek się stało, jest, czy będzie, co przyniesie los, ja nigdy tego nie stracę, bo wierzę, że ja jestem tym człowiekiem, co otrzyma "ten" dar od losu, łaskę Boga. Wierzę, że ja jestem tą osobą, która sama sobie to weźmie.


   Boże, piszę do Ciebie ten list,
który jest mą modlitwą.
   Daj mi proszę wiarę i siłę, by
przetrwać kolejny dzień, który
   mi podarujesz łaskawy Boże
i by wykorzystać go, jakby był
tym pierwszym i ostatnim, by był to
   dzień dla służby Tobie, Panie.

Trudno jest przejść przez życie bez
   zbłądzenia, wiem, że czasem Cię
zawodzę, Panie, lecz proszę, pomóż
mi odnaleźć tę właściwą drogę i czynić
   dobro, byś był ze mnie dumny.

Podaruj mi Boże kolejny dzień,
pomóż dojść do celu i wskaż,
jak mam go wykorzystać, by
pomagać innym. Przepełnij mnie sobą.
Wybacz, jeżeli błądzę. Podaruj mi swą łaskawość,
a na końcu mej drogi zabierz do siebie, Boże,
i pozwól być swym aniołem.
           Amen

To list do Ciebie Panie,
me uczucia na papier przelane,
jednak nic nie wyrazi tego, co czuję.
Chcę dodać tylko: Boże - DZIĘKUJĘ !!!

        Pragnąca być Twym aniołem
           po prostu ja...

(8.04.2008 r.)

 

PODZIĘKOWANIE

Z całego serca pragniemy podziękować wszystkim Internautom z Oświęcimia i okolic za pomoc w poszukiwaniach, okazane nam współczucie, wsparcie moralne w tych trudnych dla nas chwilach oraz łączenie się z nami w żałobie po stracie naszej ukochanej Córki Olgi, która była otwarta na świat, kochała życie, widziała w nim poezję, lecz śmierć przekreśliła jej marzenia.

Rodzice, brat, najbliższa rodzina

 

PODZIĘKOWANIA

Serdecznie dziękujemy wszystkim tym, którzy uznali, że Grzegorz Miłoń zasłużył na to, aby pochować go w miejscu urodzenia. Dla wszystkich wspaniałych ludzi, którzy wsparli sprawę sprowadzenia jego doczesnych szczątków z Pragi, wyrażamy tą drogą ogromne uznanie.

Dzięki ludziom takim jak wy, wraca wiara w człowieka.

Dziękujemy tym, którzy wsparli "sprawę" materialnie albo bezinteresownym zaangażowaniem: Nauczycielom ze szkoły podstawowej nr 4 w Oświęcimiu. Emerytowanym oświęcimskim nauczycielom. Przyjaciołom i znajomym matki Grzegorza (Ś. P. Hanny Miłoń). Przyjaciołom i znajomym zmarłego z całej Polski. Grzegorzowi Baranowskiemu, dyrektorowi MOPS w Oświęcimiu Marzenie Mika, kierowniczce oświęcimskiej "noclegowni" Jadwidze Sekunda, kierowniczce Cmentarza Komunalnego w Oświęcimiu. Ambasadzie polskiej w Pradze. Księdzu Markowi Różyckiemu z parafii św. Maksymiliana w Oświęcimiu Tłumaczowi, Panu Robertowi Kolniakowi Międzynarodowemu Domowi Spotkań Młodzieży Firmie Tutor.

syn Artur Miłoń
Izabela Witek, Albert Bartosz

(29.01.2008 r.)

  powrót