"Klejnot błyszczy, nawet i w ziemię wrzucony" (malajskie)
Gości on-line: 15    
 
  26 lipca 2017 - wschód: 5:03, zachód: 20:35
  Imieniny obchodzą: Anna, Grażyna, Mirosława
 

I Kasztelański Plener Fotograficzny ...

Galeria zdjęć 

Zdarzyło się w... pasji i ciekawości, no i bardzo wcześnie rano.

Zdarzyło się 2 kwietnia 2005 roku... bardzo wcześnie rano i trwało o wiele za krótko, ale na więcej chyba brakłoby nam sił oraz miejsc na kliszach i kartach pamięci.

Faktycznie, kwietniowy wczesny poranek z wiosną nie miał nic wspólnego. Zimno zwyczajnie i daleko do orzeźwiających zapachów. Plener fotograficzny to nie grzybobranie i nie wicie wianków. Może to oczywiste, ale od dzisiaj rano - jeszcze bardziej oczywiste. Na wicie wianków zgoda, ale inną porą dnia i z innego powodu. Może być?

Ciężkie statywy w rękach. Torby pełne szkła w oprawkach i para z ust. Bezkrwawe łowy. Bezgłośne niemal. Brzaskiem, bez pisku opon, pod gminnym urzędem w Przeciszowie, nie kawalkada, nie "zajazd", jeszcze na mocno zapalonych reflektorach aut. Zdecydowanie i szybko. W szesnaście kół, w cztery pojazdy. Ale chyba skromnie, spokojnie, ze skupieniem i z trapersko - fotograficzną ciekawością. Na spotkanie z "PrzeWodnikiem Szuwarkiem" alias Markopollo. Bo z wpisów w wątku plenerowym wiadomo było, że swojak i "tubylec" rodem z Przeciszowa. W kilka samochodów - entuzjazm i "czysta pasja" - zjechały nad malownicze stawy, gdy te "drastycznie" szybko wstawały z mgieł i nocnego, a już porannego mroku.

Światłem tężejącym w oczach, wywołane z nadziei i zaproszenia na plener, oddawały swoje malownicze piękno rozpalonym obiektywom aparatów, groble, wody, łabędzie w locie i godowych umizgach.

Mogę teraz napisać, że warto było.

Na pierwszy Fotograficzny Plener Kasztelanii wybraliśmy się w dziesięć osób. Część z nas poznała się poprzez forumowy kącik poprowadzony przez Zbyszka Plutę. Linkowe odnośniki do prywatnych internetowych galerii fotografów pasjonatów pozwalały się dość szybko zorientować, że trafiliśmy na grupę zaawansowanych w fotograficznej sztuce młodych ludzi. Tym bardziej rosła w nas ciekawość i radość na spotkanie z nimi.

Tuż przed wyjściem w plener, kiedy ustalaliśmy operacyjny czas i miejsce zbiórki do powrotu, z plecaków i toreb wyciągnięto sprzęt imponującego wyglądu i mnie laikowi w temacie, wiadomo już było, że sztuka niebawem będzie się sycić dziełem wprawnych oczu i rąk, a wiedza fotograficzna odbierze naturze część jej porannego piękna.

Rozpierzchli się nie wiedzieć gdzie, kradnąc wzmagające się bajeczne kontury i zarysy jaśniejącego horyzontu. W skupieniu i medytacji, z palcami na spustach migawek, łapali to co zmieniało się w minutach. Wyścig z czasem i światłem. Poszukiwanie tego jednego czy dwóch ujęć, kiedy karty cyfrowych aparatów zapełniały się jak "rybackie sieci". Przechodzone kilometry uroczych miejsc przeciszowskiego stawowego raju, do granic zatorskiej dziedziny. I tak przez godzin trzy , aż do pełnego słońca i zdrowych ziewnięć, wszak dotlenione organizmy osiągnęły równowagę między radością zapisaną w oczach i syndromem znośnego niedospania. Ale warto było - raz jeszcze podkreślę.

Jak piękne mamy wokół miejsca do uprawiania łagodności serca i czystości pomyślunku zobaczycie na - pełnej fantastycznych zdjęć - galerii. My z Gośką, bez aparatów fotograficznych podglądaliśmy ludzi w ich pasji, fascynacji, genialnej zabawie, ale przede wszystkim tonęliśmy w urokach porannej scenografii niezwykłego, magicznego - naturalnego - teatru ciszy, barwy i wczesnowiosennego chłodu.

Spotkanie jeszcze inaczej. A wszystko zdarzyło się najpierw w klawiaturze i monitorze? Zdecydowanie nie! Najpierw zdarzyło się w tym co w nas dobre i sprawiedliwe. W krainie łagodności serc. A jak napiszę, że znów zwyciężyła w Nas skłonność do piękna - to skłamię czy napiszę zbyt pompatycznie?! Nie interesuje mnie zdanie estetów. Trochę euforii po takim plenerze można "zadać", tak jak trochę cukru do codziennej zwykłej herbaty. I nie "może być", że ktoś pozostanie zniesmaczony tą minimalną nadekspresją w treści. Kiedy spojrzycie na zdjęcia to sami się zorientujecie, że bardzo niedosłodzona ta refleksja.

Jacek Polak

Galeria zdjęć