"Lepsze sto druhów niźli sto rubli w kalecie" (rosyjskie)
Gości on-line: 22    
 
  19 października 2017 - wschód: 7:10, zachód: 17:44
  Imieniny obchodzą: Piotr, Michał, Ziemowit
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli Jeszcze raz o prof. Marianie Batce

16.05.2011

 

 

Kilkanaście dni temu odbyły się obchody Nauczycielskiego Dnia Pamięci i Pokoju, jakie po raz dwudziesty szósty miały miejsce w Oświęcimiu. Podczas tej ogólnopolskiej uroczystości, w dniu 27 kwietnia 2011 r., złożono wiązanki kwiatów pod tablicą upamiętniającą polskich nauczycieli, którzy zginęli w KL Auschwitz. Uczestnicy tej uroczystości udali się także w skupieniu do miejsca śmierci św. Maksymiliana M. Kolbego, jak również do innej celi w bloku 11, gdzie zginął nauczyciel Marian Batko, który podobno tak samo „oddał życie za współwięźnia”. Mit o tym jakoby prof. Marian Batko uratował życie innemu więźniowi jest ciągle żywy, dlatego na łamach „Kasztelanii” jeszcze raz zabieram głos w tej sprawie. Poprzednio już pisałem o tym tragicznym zdarzeniu „Marian Batko – historia z Auschwitz” (8.05.2007 r. - przyp. redakcji)

Na temat rzekomego „wystąpienia” prof. Mariana Batki na śmierć za innego więźnia najbliższa prawdzie jest relacja b. więźnia KL Auschwitz Erwina Olszówki, przechowywana w archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, który tak relacjonował to zdarzenie w 1972 r.:

„Profesora Mariana Batkę poznałem w okresie, kiedy jako uczeń uczęszczałem do Gimnazjum im. Odrowążów w Chorzowie. We wspomnianym gimnazjum prof. Batko był moim wykładowcą matematyki. Ponowne spotkanie nastąpiło dopiero w 1941 r. na terenie obozu koncentracyjnego Auschwitz w Oświęcimiu (...). To był prawie wrak człowieka. Nie przejawiał chęci walki o życie, jednym słowem, w obozie tak wyglądających więźniów określano jako muzułmanów. Obawialiśmy się nawet, tzn. jego dawni uczniowie (przebywający w KL Auschwitz), czy nie popełni samobójstwa. Aż litość brała patrzeć na sposób jego poruszania się. Chodził przygarbiony, ledwie poruszając nogami. Staraliśmy się mu pomagać w miarę naszych możliwości, chroniąc go między innymi od pracy. W tym czasie prof. Marian Batko przebywał w bloku nr 2, w którym funkcję blokowego pełnił więzień Jonny Klausing, a zastępcą był Edmund L., pochodzący z Chorzowa. Ten ostatni obóz przeżył (...). Po raz ostatni widziałem prof. Mariana Batkę w dniu, kiedy przeprowadzano selekcję wśród więźniów bloku nr 2. Wybrano wówczas dziesięciu więźniów skazanych na śmierć głodową za jakiegoś uciekiniera, który był mieszkańcem tego bloku. Wybiórka ta miała miejsce wiosną 1941 r.. Podczas wybiórki zaszło wydarzenie, którego ofiarą padł prof. Marian Batko. Obecny przy wybiórce zastępca blokowego – Edmund L. (...) – wypchnął z szeregu stojących więźniów Mariana Batkę i dołączył do innych. Czyn ten skompromitował go zupełnie w oczach wszystkich kolegów, którzy w sposób jednoznacznie negatywny ocenili jego postępek. Po tym wydarzeniu L. rychło został z obozu zwolniony. Potępialiśmy L. dlatego, że w czasie wybiórki Lagerführer Fritzsch (który sam osobiście wskazywał więźniów) nie wybrał Mariana Batki, a wypchnął go z szeregu właśnie on. Zdarzenie to widziałem osobiście, gdyż przebywałem w tym czasie w bloku nr 3, na placu apelowym ustawialiśmy się w pobliżu”.

Do relacji Erwina Olszówki, oznaczonego w obozie numerem 1141, należy dodać, że wspomniany przez niego Edmund L., nr obozowy 1143 był kiedyś uczniem prof. Mariana Batki i został zwolniony z KL Auschwitz. W rok później, tj. w kwietniu 1942 r. Po wojnie mieszkając w Chorzowie cierpiał na chorobę umysłową i zmarł w październiku 1972 r., przebywając na leczeniu w szpitalu psychiatrycznym w Toszku koło Gliwic.

Profesor gimnazjalny Marian Batko z Chorzowa poniósł męczeńską śmierć i już z tego samego powodu nie można odmówić Mu należnej czci i pamięci. Pamięć taka należy się również tragicznie zmarłemu śmiercią głodową nauczycielowi, którego nazwisko figuruje w zachowanej dokumentacji obozowej. Stanowi ją adnotacja w „Książce bunkra”, że grupie dziesięciu więźniów skazanych na śmierć głodową 23 kwietnia 1941 r. obok prof. Mariana Batki znalazł się jeszcze jeden nauczyciel i tylko obok jego nazwiska widnieje w zachowanym zapisie słowo „Lehrer” (nauczyciel). Ocalało również i jest przechowywane w archiwum Muzeum Auschwitz-Birkenau zdjęcie obozowe tego nauczyciela.

Był nim więzień Wincenty Rejowski, zamieszkały w Starym Sączu. Pracował jako nauczyciel w szkole powszechnej w pobliskich Barcicach. Z wykształcenia był geografem. Podczas okupacji hitlerowskiej aresztowano go 18 lipca 1940 r. za współredagowanie i kolportaż prasy podziemnej. Do KL Auschwitz został przywieziony 30 sierpnia 1940 r. i oznaczony numerem 3301. Zginął w bunkrze głodowym o nieustalonej numeracji, w podziemiach bloku nr 11, w dniu 26 maja 1941 r.

Pamięć należy się również Wincentemu Rejowskiemu. Niestety, nie pomyślano o Nim podczas tegorocznych obchodów na terenie byłego KL Auschwitz – w dniu 27 kwietnia 2011 r. – Nauczycielskiego Dnia Pamięci i Pokoju.

Adam Cyra