"Lepsze sto druhów niźli sto rubli w kalecie" (rosyjskie)
Gości on-line: 28    
 
  19 października 2017 - wschód: 7:10, zachód: 17:44
  Imieniny obchodzą: Piotr, Michał, Ziemowit
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli Historia równie niewiarygodna, co prawdziwa.

22.05.2013

 

 

21 maja w auli Collegium sub Horologio odbyło się spotkanie z autorem biografii rotmistrza Witolda Pileckiego, włoskim historykiem, dziennikarzem, wykładowcą historii najnowszej na Uniwersytecie w Chieti oraz konsultantem historycznym programów edukacyjnych i filmów dokumentalnych - Marco Patricellim. Gość przybył do oświęcimskiej Uczelni na zaproszenie JM Rektora prof. zw. dra hab. Witolda Stankowskiego. Spotkanie było tłumaczone symultanicznie. Otworzył je Prorektor PWSZ dr Maciej Mączyński To wielki zaszczyt gościć w progach Uczelni włoskiego historyka, który się podjął trudu przywracania pamięci o naszym rodaku, Patronie Witoldzie Pileckim, także poza granicami naszego kraju powiedział Prorektor.

Gość rozpoczął swój wykład od zaakcentowania potrzeby ostrego reagowania na pojawiające się w mediach błędne terminy: "polskie obozy koncentracyjne" i "polskie obozy śmierci" w odniesieniu m.in. do nazistowskiego obozu zagłady w Auschwitz.

Podkreślił, iż termin powyższy jest sformułowaniem fałszywym, wypaczającym i zniekształcającym historię i pamięć ofiar. Następnie pokrótce omówił międzynarodową sytuację polityczną Polski tuż przed wybuchem wojny. Poruszył bolesną kwestię narodu polskiego w szponach dwóch agresorów oraz znaczenie mordu w Katyniu. Charakteryzując postać Witolda Pileckiego podkreślił, iż nie należy na niego patrzeć jak na klasycznego heroicznego bohatera, żądnego sławy i poklasku, lecz przede wszystkim mężnego, nieustraszonego człowieka o dużej sile moralnej. - Jego postawa to symbol nie tylko romantycznego uporu Polaków, ich przywiązania do honoru i wolności, lecz przede wszystkim walki o zachowanie godności i człowieczeństwa, a także najwyższych wartości moralnych w obliczu wojny i totalitaryzmu - powiedział.

W swoim wystąpieniu Marco Patricelli pokrótce opisał całe życie i żołnierską służbę rotmistrza, najwięcej miejsca poświęcając jego pobytowi w Auschwitz i ucieczce z obozu. Mówił o dobrowolnym oddaniu się w ręce esesmanów pod nazwiskiem Tomasza Serafińskiego, opisywał koszmar obozowego życia, codzienne oglądanie drastycznych scen mordowania więźniów przez hitlerowskich Niemców. Podkreślał trud budowy przez Pileckiego podziemnego ruchu oporu w obozie na zasadzie Piątek Pileckiego, systemu wzajemnej pomocy więźniom oraz zakończonego sukcesem zadania wysyłania aliantom pierwszych raportów na temat metod masowej zagłady, jaka dokonywała się w Auschwitz. Historia Pileckiego byłaby kompletnie niewiarygodna, gdyby nie to, że jest prawdziwa- zaznaczył.

Pilecki był świetnym obserwatorem. Intuicyjnie werbował członków siatki. Działania te wymagały od niego niesamowitej przenikliwości i wyobraźni, jak również fizycznej i psychicznej odporności na koszmarne trudy i warunki panujące w Auschwitz mówił Marco Patriccelli.

Sporo czasu włoski historyk poświęcił aresztowaniu Pileckiego w maju 1947 roku przez komunistycznych tajniaków z UB, więzieniu go w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego na Rakowieckiej. Tam w trakcie wielogodzinnych przesłuchań przez pół roku poddawano go straszliwym torturom, a następnie postawiono przed sądem i w pokazowym procesie skazano na karę śmierci, wykonanej sowiecką metodą, tak jak mordowano oficerów w Katyniu, czyli strzałem w tył głowy.

Patricelli podkreślił, że Ci, którzy zamordowali Witolda Pileckiego, nigdy za to nie odpowiedzieli w wolnej Polsce. Jednak prokurator Czesław Łapiński, poczuł rękę sprawiedliwości. Mimo, że nie poniósł odpowiedzialności za zabójstwo rotmistrza Pileckiego, ostatnie dni życia spędził na oddziale onkologicznym jednego z warszawskich szpitali, który stoi przy ulicy... rotmistrza Pileckiego.Kto wie ile razy Łapiński widział tabliczkę i czytał to nazwisko. Contrapasso, której nawet Dante w Boskiej komedii nie mógłby sobie wyobrazić napisał Marco Patricelli w swojej książce Ochotnik(s. 353).

Włoski historyk podkreślał, że Pilecki był przede wszystkim Człowiekiem. Pisał wiersze, malował obrazy, kochał konie, psy, znał kilka języków, opiekował się dziećmi. Był również ochotnikiem. I to definiowało jego późniejsze życiowe wybory. Nawet nie był zawodowym żołnierzem. W dokumentach miał wpisane: rolnik. Wybory, których dokonywał, jego niezłomna postawa, prawość sprawiły, że stał się wielkim bohaterem. Najmężniejszym z mężnych. Wystarczy przeczytać akta jego sprawy - mówił. - Nie będę nawet komentować ostatniej polskiej publikacji prasowej, która próbuje szkalować postać rotmistrza Pileckiego. On broni się sam. Zebrana dokumentacja pokazuje, iż był człowiekiem o niewyobrażalnej wręcz odwadze i poświęceniu w obronie najwyższych wartości moralnych w czasach totalnego zezwierzęcenia. Możecie być dumni ze swego Patrona. Z jego życiowych wyborów i ideałów, którym poświęcił życie. dodał Marco Patricelli na zakończenie.