"Lepsze sto druhów niźli sto rubli w kalecie" (rosyjskie)
Gości on-line: 26    
 
  19 października 2017 - wschód: 7:10, zachód: 17:44
  Imieniny obchodzą: Piotr, Michał, Ziemowit
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli Gdyby żył, miałby 69 lat

23.01.2014

 

 

Leokadia Rowińska, mieszkająca w Warszawie, w tym roku ukończy dziewięćdziesiąt lat. Podczas powstania warszawskiego jako młoda mężatka była w trzecim miesiącu ciąży. W dniu 12 sierpnia 1944 r. ją i jej matkę przywieziono z Warszawy towarowym pociągiem do KL Auschwitz-Birkenau.

W styczniu 1945 r. Leokadia Rowińska, oznaczona numerem obozowym 83512, była w dziewiątym miesiącu ciąży. Gdy esesmani zarządzili ewakuację obozu, postanowiła iść w Marszu Śmierci, aby ratować siebie i dziecko, w przeciwnym razie groziło jej rozstrzelanie.

Kiedy do Oświęcimia zbliżali się żołnierze Armii Czerwonej, w dniach od 17 do 21 stycznia 1945 r. esesmani wyprowadzili z KL Auschwitz i jego podobozów około 56 tys. więźniów. Więźniowie w pieszych kolumnach konwojowani byli przez uzbrojonych esesmanów, którzy nie mogących iść dalej o własnych siłach więźniów rozstrzeliwali. Dwie główne piesze trasy ewakuacyjne wiodły do Wodzisławia Śląskiego i Gliwic, skąd przetransportowano więźniów w odkrytych wagonach koleją do innych obozów koncentracyjnych, położonych w głębi Niemiec i Austrii. Podczas Marszy Śmierci, pieszych i kolejowych, zginęło co najmniej niż 9 tysięcy więźniów KL Auschwitz.

Po wojnie Leokadia Rowińska relacjonowała swoje tragiczne przeżycia: "Szliśmy całą noc i cały dzień aż do Pszczyny w śniegu i mrozie, mijając od czasu do czasu kałuże krwi i martwe postacie".

W Pszczynie pozwolono wycieńczonym więźniom na krótki odpoczynek i dopiero w Porębie esesmani zarządzili nocleg. Leokadia Rowińska spała wraz z innymi więźniarkami na strychu folwarku należącego do niemieckiej rodziny.

W nocy - 21 stycznia 1945 r. - dostała silnych bólów i zaczął się poród. W tych strasznych warunkach na świecie pojawił się Irek. Miejscowa kobieta podarowała jej becik po zmarłym dziecku i uszkodzony smoczek. Pomagająca jej kobieta ochrzciła także noworodka i nadała mu imię Ireneusz. Chłopczyk wkrótce zmarł. Leokadia Rowińska pochowała go w Porębie pod przydrożną kapliczką.

Na cmentarzu w Pszczynie jest pomnik Ofiar Marszu Śmierci. W zbiorowej mogile spoczywa tam kilkudziesięciu więźniów, którzy podczas ewakuacji obozu zostali zastrzeleni przez esesmanów.

Trzy lata temu, w 66. rocznicę urodzin Irka, na tym pomniku Leokadia Rowińska odsłoniła tablicę ufundowaną przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa z inskrypcją tej treści:

"Pamięci Ireneusza Rowińskiego, najmłodszej ofiary Marszu Śmierci, urodzonego we wsi Poręba przez więźniarkę Leokadię Rowińską 21 stycznia 1945 roku. Żył dziewięć dni".

Po odsłonięciu tablicy, poświęconej swojemu synowi, twarz zakryła dłońmi i rozpłakała się.

W tym roku zdrowie i siły nie pozwalają już Leokadii Rowińskiej, aby przyjechała do Oświęcimia, na uroczystości związane z 69. rocznicą wyzwolenia KL Auschwitz i odwiedziła symboliczny grób Irka w Pszczynie.