"Lepsze sto druhów niźli sto rubli w kalecie" (rosyjskie)
Gości on-line: 25    
 
  19 października 2017 - wschód: 7:10, zachód: 17:44
  Imieniny obchodzą: Piotr, Michał, Ziemowit
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli Wyjątkowa historia powrotu dzwonu

11.09.2007

 

 

Zupełnie wyjątkową historię powrotu jednego z dwóch zarekwirowanych dzwonów kościelnych czasów drugiej wojny światowej, spotykamy w Grojcu na ziemi oświęcimskiej.

Najdawniejsze początki kościoła parafialnego w Grojcu sięgają drugiej połowy XIII wieku (1285). Uchwytny dokument budowy tamtejszego kościoła pod wezwaniem św. Wawrzyńca z 1660 r. wiąże się z fundacją Andrzeja Porębskiego. Nieco ponad sto lat później na tym miejscu został zbudowany obecnie istniejący kościół drewniany, którego inicjatorem był Franciszek Jakub Szembek, dziedzic dóbr w Grojcu, Zaborzu, Rajsku i innych licznych dóbr w okręgu sieradzkim (Mizgalski W. 2000, 27-29). Po jego śmierci w 1765 r, budowę kościoła ukończyła w 1766 r. jego żona Anna z Potockich Szembekowa. Kościół ten konsekrowany został w 1767 r.

W dokumencie tym mowa jest również o dwóch dzwonach jakoby "zniszczonych" pochodzących z fundacji Porębskiego, naprawionych na koszt księdza Porębskiego ze Stowarzyszenia Jezusowego. Te same dwa dzwony zostały użyte również w następnym ówcześnie nowym kościele drewnianym, tu ponownie naprawione przez następnego fundatora Franciszka Jakuba Szembeka (Mizgalski W. 2000, 28). Trudno dzisiaj ustalić rodzaj i charakter owych napraw, faktem jest, że wspomniana podwójna naprawa wskazuje, że aktualnie starsze XVII wieczne dzwony związane z fundacją Porębskiego zostały przelane przez ludwisarzy krakowskich w początkach drugiej połowy XVIII wieku dla kościoła fundacji Szembeka. Ornamentyka, rysunek i napisy na dzwonach po przelaniu zostaje taka sama jak poprzedniego oryginału, jedyna zmiana to dane nowego ludwisarza, miejsce i rok nowego odlania dzwonu.

Obydwa dzwony wzywając wiernych Grojca na modlitwę, przetrwały czasy rozbiorów, pierwszej wojny światowej, doczekały wolnej Polski, okresu międzywojennego. Niestety, czasy drugiej wojny światowej i okupacji niemieckiej nie miały zrozumienia dla ich zabytkowego i artystycznego charakteru. W 1942 r. dzwony grojeckie, podobnie jak wszystkie inne dzwony kościelne Ziemi Oświęcimskiej i nie tylko, zostały zarekwirowane na potrzeby niemieckiej machiny wojennej. Od tej pory ślad po nich zaginął.

W czasie okupacji, gdy miała miejsce rekwizycja dzwonów grojeckich proboszczem parafii był ks. Andrzej Szponder. Podobnie jak niektórzy inni opiekunowie parafii tamtych czasów, nie miał zwyczaju prowadzenia kroniki parafialnej, zapisywania wydarzeń związanych z własnym kościołem. W skutek czego w archiwum parafialnym Grojca brak jakichkolwiek informacji dotyczących tego ważnego dla niej wydarzenia jakim była rekwizycja dzwonów. Nie znano dokładnej daty rekwizycji, opisu samych dzwonów czy numeru jaki otrzymały przy ich odbiorze przez okupanta. Mieszkańcy Grojca podobnie jak i sąsiednich miejscowości, żyjąc w czasie okupacji w nieustannej atmosferze strachu i grozy płynącej z drugiej strony rzeki Soły, z terenów istniejącego tam niemieckiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau, nie myśleli o utraconych dzwonach.

W ósmym roku po zakończonej II wojnie światowej, gdy proboszczem parafii grojeckiej był ks. Walenty Chyc, mieszkańcy Grojca zdobyli się w roku 1953 na zakup dwóch nowych dzwonów do milczącej dotąd przez 11 lat wieży swojego kościoła (Mizgalski W. 2000, 345). Od tej pory, lata popłynęły i nikomu, zarówno wśród starszych, później wśród młodego i coraz młodszego pokolenia, już na myśl nie przyszła sprawa jakiejś rekwizycji zabytkowych dzwonów grojeckich z czasów okupacji hitlerowskiej.

W 1978 r. przed świętami Bożego Narodzenia, na przedświątecznym zebraniu w kościele katolickim pod wezwaniem św. Józefa w Gronau w Górnej Nadrenii Westfalii, niedaleko granicy holenderskiej, tamtejszy ks. proboszcz Franciszek Barlage oraz jego wikariusz ks. Antoni Buckebrede dowiedzieli się od seniora parafii Theo Dirksena, że w wieży ich kościoła jest zawieszony dzwon z Krakowa. Tę zaskakującą wszystkich informację senior Theo Dirksen, jak dalej wyjaśnił, słyszał od pierwszego proboszcza tej parafii powstałej w 1952 r. ks. Huberta Vietmeiera, który opowiadał, że przywiózł ten dzwon z jednego z placów w hamburskim porcie.

Po tej niezwykłej wiadomości ks. Barlage sięgnął do kroniki parafialnej i poznał historię, którą w ostatnich latach swego życia spisał jego poprzednik ks. Hubert Vietmeier (Viek W. 2003, 58-59). Oto relacja ks. Vietmeiera:

"W czasie konsekracji kościoła św. Józefa w 1952 r. w Gronau, w kościele mieliśmy tylko jeden mały dzwonek tzw. alarmowy. To wtedy za zgodą generalnego wikariatu, parafia Gronau mogła otrzymać za opłatą 200 DM jeden z leżących w tamtym czasie w Hamburgu, niestopionych w czasie wojny dzwonów i przywieźć do Gronau."

Po takim stwierdzeniu, ks. proboszcz Barlage wysłał wikarego i kilku parafian na wieżę kościelną. Wysłannicy z ciekawością i bardzo szczegółowo oglądając ów dzwon, śledząc zamieszczony na nim dłuższy tekst wersetu łacińskiego, ze zdumieniem odczytali w jego zakończeniu "Me fecit Johan Weidner Cracoviae Anno 1758" - wykonał mnie Jan Weidner Kraków 1758. Wtedy to dla wszystkich stało się jasnym, że chodzi o polskie miasto Kraków, które skojarzyło się im z aktualnie będącym w tamtym czasie na Stolicy Piotrowej w Rzymie, papieżem Polakiem, o którym i tam było wiadomym, że to biskup i kardynał z Krakowa.

Od tej chwili dzwon z Krakowa otrzymał nazwę - Dzwon Papieski "Papstglocke", wzbudzając w umysłach, a szczególnie u ks. Franciszka Barlage poważny niepokój. Jeden z uczestników miał się wyrazić, jak wspominał ks. proboszcz – "jakby tak przyjechał do nas papież i powie – macie tu dzwon z Krakowa... czemuście go jeszcze nie oddali?."

Księdzu Barlage myśl ta nie dawała spokoju. Rozpoczął starania aby za wszelką cenę ustalić pochodzenie dzwonu „papieskiego”, dowiedzieć się czegoś o jego właścicielu. Według pewnych wieści, ks. Barlage miał się zwrócić z zapytaniem w tej sprawie do krakowskiej Kurii Metropolitalnej, czego nie udało się potwierdzić. Według innych, w poszukiwaniach właściciela miał pomóc znajdujący się na dzwonie rok odlewu - 1758 oraz herb Śreniawa ze stylizowaną koroną. Herb ten pozwolił ustalić, że właścicielami herbu była rodzina Porębskich, posiadająca swoje dobra w Grojcu na ziemi oświęcimskiej, w archidiecezji krakowskiej. Konkretnie herb Śreniawa należał do Urszuli Porębskiej z domu Przyłęcka, która była żoną Andrzeja Porębskiego. Miejscowość Grojec figurowała zresztą na dokumencie przydzielającym dzwon z Hamburga do Gronau.

Faktem jest, że już w 1982 r., a więc po czterech latach poszukiwań ks. Franciszek Barlage zdobył potrzebne na temat właściciela dzwonu informacje. Nie opuszczająca go myśl oddania dzwonu prawowitemu właścicielowi, do właściwej parafii w Polsce, nie spotkała się początkowo z akceptacją zarówno ze strony jego Rady Parafialnej ani też władzy duchownej i świeckiej. Proboszcz musiał pokonywać stare powojenne resentymenty zamieszkałych w Gronau mieszkańców, głównie chodziło o obywateli przesiedlonych po wojnie z Ziem Zachodnich, którzy występują tu pod nazwą wypędzonych (vertriebene). Tym ks. Barlage tłumaczył, że przesiedlenia owe to konsekwencja rozpętanej przez hitlerowskie Niemcy drugiej wojny światowej.

Jednak determinacja ks. Barlage musiała być tak silna, że w końcu przekonał wątpiących o słuszności swojej decyzji, bowiem już w połowie sierpnia 1982 r. wysyła list do proboszcza parafii św. Wawrzyńca w Grojcu, ks. Józefa Zawady informując go o istnieniu w Gronau dzwonu z Grojca i swoim postanowieniu jego zwrotu do parafii grojeckiej (Viek W. 2002, 59). I tu niestety w aktach parafialnych kościoła w Grojcu nie zachował się ten historyczny list ks. Franciszka Barlage. Nie ma również jego kopii w archiwum kościelnym w Gronau.

Ówczesny proboszcz parafii grojeckiej ks. Józef Zawada w odpowiedzi na sensacyjną dla niego informację zarówno o istnieniu dzwonu jak i gotowości jego zwrotu, nie kryje zdumienia pisząc do ks. Barlage – że dzwon, który dla parafii jest niemal relikwią a zarazem dokumentem historycznym został odnaleziony, co więcej, wprost niewiarygodnie brzmi, że znalazca pragnie go zwrócić. Wyrażając wyrazy podziwu, najserdeczniej dziękuje ks. Franciszkowi Barlage zapraszając go zarówno w swoim imieniu jak i parafian do Grojca.

Obecnie wiadomo nam, na podstawie informacji uzyskanej z Niemieckiego Archiwum Dzwonów przy Muzeum Narodowym w Norymberdze, że z Grojca, ówczesnego powiatu Bielsko (Bielitz) włączonym w czasie okupacji do Górnego Śląska (Oberschlesien) zarekwirowano w 1942 r. dwa dzwony. Zostały one zgodnie z wówczas obowiązującymi zasadami oznaczone. Dzwon większy, z 1766 r. o średnicy 79 cm i ciężarze 285 kg nr rekw. 25-2-158 oraz dzwon mniejszy, z 1758 r. o średnicy 67 cm i ciężarze 178 kg nr rekw. 25-2-159. Notatki związane z rekwizycją dzwonów Grójeckich – Wydawnictwa Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego – podają że dzwon większy z Grojca posiadał imię Jan dzwon mniejszy Wawrzyniec (J. Gołos, A. Kasprzak-Miller Straty, str. 123).

To właśnie ten mniejszy dzwon grojecki miał to szczęście, że po przetrwaniu wojny na składzie dzwonów w Hamburgu mógł zostać skierowany w 1952 r. poprzez ks. Huberta Vietmeiera do Gronau. Tu w nowo zbudowanym kościele pw. św. Józefa po 30-letniej posłudze, gdy ustalono jego pochodzenie, zarówno ks. Barlage proboszcz parafii jak i mieszkańcy okazali wspaniałą myśl jego zwrotu do polskiej parafii w Grojcu.

Po otrzymaniu odpowiedzi z Grojca ks. Barlage uzyskuje u siebie ostateczną zgodę na oddanie dzwonu, zarówno ze strony władzy diecezjalnej jak i rady kościelnej. Co więcej, parafianie w Gronau rozpoczynają spontaniczną zbiórkę pieniężną na koszty związane ze zwrotem dzwonu „papieskiego” jak i ufundowanie na jego miejsce do wieży kościelnej nowego dzwonu (Viek W. 2002, 59). Koszt nowego dzwonu wyceniony został na 16 tys. DM. Zbiórkę postanowiono na ten cel prowadzić tak długo dopóki w Gronau nie zdołają wykonać dzwonu zastępczego.

O tym, że było to poważne postanowienie i zarazem działanie, świadczy fakt, że potrzebną kwotę zebrano do 21 maja 1982 r. Pozwoliło to jeszcze w końcu 1982 r. na zamówienie i wykonanie w 1983 r. w odlewni Braci Edelbrock w Gescher nowego dzwonu. O powadze traktowania całej sprawy świadczy fakt, że przy jego odlewie byli obecni zarówno ks. Barlage, jego zwierzchnik duchowy oraz członkowie Rady Parafialnej (Viek W. 2002).

Nowy dzwon został poświęcony i oddany pod patronat św. Maksymilianowi Kolbe 14 października 1983 r. Patronat O. Maksymiliana dla tego dzwonu był świadomym wyborem ks. Franciszka Barlage, który w męczenniku z Oświęcimia pragnął widzieć orędownika pojednania Polaków i Niemców, na które, jego zdaniem, obydwa Narody muszą się odważyć.

Już na 20 grudnia tegoż roku, ks. Barlage zorganizował uroczysty powrót dzwonu ‘papieskiego” z Gronau do parafii św. Wawrzyńca w Grojcu. Dziennikarzom, którzy przed wyjazdem wypytywali go w tej sprawie powiedział krótko: "My przywozimy dzwon jako znak pojednania i w Grojcu będzie on naszym znakiem przyjaźni".

Prasa lokalna Nadrenii-Westfalii skrupulatnie informowała o tym niecodziennym wydarzeniu pod jednoznacznie brzmiącymi tytułami: Revier Westfalen Niederrhein pisał: "Znak pojednania"; "Zdobycz wojenna dzwoniła w Gronau"; "Polska otrzyma dzwon z powrotem"; "Proboszcz odkrył pochodzenie dzwonu". Tytuł w Westfalen Nachrichten: "Polski dzwon w drodze do domu". Bild napisał: "Po 40 latach proboszcz oddaje dzwon do Polski". Ruhr Nachrichten swój artykuł zatytułował: "Pożółkła kartka w archiwum dała decydującą wskazówkę. Proboszcz z Gronau zwraca dzwon do Polski".

Ten niespotykany dotąd w historii wzajemnych stosunków kościelnych oraz cywilnych akt dobrej woli ze strony ks. Franciszka Barlage, jego władzy kościelnej, Diecezji i mieszkańców Gronau na tym nie został zakończony. Parafia Grojec zamierzała w tym czasie przystąpić do budowy nowego kościoła. Stary kościół drewniany z II połowy XVIII wieku był już zbyt mały dla powiększającej się społeczności grojeckiej. Ponieważ na jego wieży wisiały już ufundowane w okresie powojennym dwa dzwony, przywieziony dzwon z Gronau został umieszczony na rusztowaniu obok wieży starego kościoła z której został zabrany w czasie wojny, oczekując na godne miejsce w nowym kościele.

Tej okoliczności zawdzięczamy możliwość jego szczegółowego opisu. Na szyi dzwonu, w pasie ornamentu znajduje się łaciński werset "Sonet vox tua in auribus meis vox enim tua dulcis" - (Niech zabrzmi głos twój w uszach moich, głos twój słodki) i tu w dalszym ciągu owo najważniejsze zdanie – "Me fecit Johan Weidner Cracoviae Anno 1758". W środkowej części dzwonu znajdujemy drugi napis: "Custodi nos Domine ut pupillam oculi" (Strzeż nas Panie jak źrenicy oka". Wokół tego napisu znajdujemy pas ornamentu roślinnego a u góry "Oko Opatrzności", twarze i postacie aniołów. Po drugiej stronie dzwonu znajduje się herb Śreniawa i stylizowana korona bez dalszych napisów (Mizgalski W. 2000, 365).

Budowę nowego kościoła w Grojcu rozpoczęto w 1983 r. Parafianie z Gronau włączają się aktywnie z wydatną pomocą nie tylko materialną. Do pomocy przy budowie nowego kościoła przyjeżdża w 1988 r. grupa murarzy oraz innych rzemieślników z Gronau, mieszkają u miejscowych rodzin. Ich dziełem jest stojąca południowo-zachodnia ściana kościoła.

Po pewnej przerwie w pracach budowlanych związanej ze śmiercią proboszcza ks. Józefa Zawady, budowę kościoła ukończono ostatecznie już za nowego proboszcza ks. Józefa Zborka w 2000 roku. W dniu 31 grudnia 1999 r. tuż przed nabożeństwem kończącym rok 1999, przy rozpoczynającym się Roku Jubileuszowym 2000-lecia, odbyło się uroczyste przeniesienie Najświętszego Sakramentu ze starego kościoła św. Wawrzyńca do nowego pod wezwaniem Matki Bożej Miłosierdzia (Mizgalski W. 2000, 361).

16 listopada 2000 r. odbyła się konsekracja nowego kościoła. Na tę podniosłą uroczystość zaproszeni zostali parafianie z Gronau wraz ze swoim nowym proboszczem ks. Günterem Mleziva. Wzruszenie ogarnęło wszystkich gdy z wieży nowego kościoła zabrzmiał po raz pierwszy po ponad pół wieku od chwili jego zdjęcia z wieży starego kościoła dzwon "papieski" zwrócony z Gronau. J. E. Ks. Biskup Ordynariusz Tadeusz Rakoczy w czasie swojej homilii z okazji konsekracji jeszcze raz podziękował nieobecnemu na tej uroczystości ks. Franciszkowi Barlage jak i nowemu proboszczowi z parafii św. Józefa w Gronau oraz parafianom za wielkie serce i ducha przyjaźni niemiecko – polskiej. I tak jak napis na dzwonie mówi "Strzeż nas Panie jak źrenicy oka", wyraził życzenie, by Bóg miał w swojej opiece nie tylko parafię w Grojcu ale także parafię św. Józefa w Gronau.

Na tym nie koniec. W związku, że parafia św. Józefa w Gronau kupiła nowe organy, nowy kościół w Grojcu otrzymał w 2002 roku organy z Gronau, które tutaj na miejscu zostały poddane renowacji i obecnie obok dzwonu "papieskiego" uświetniają miejscowe nabożeństwa ku chwale Bożej.

Autor niemiecki podsumowując cytowany artykuł dotyczący dzwonu "papieskiego" podkreśla związane z tym fakty. Zaistnienie nowych partnerskich stosunków z parafią grojecką, do której mógł powrócić jej dzwon zabytkowy. W skutek tego, kościół św. Józefa w Gronau mógł się zdobyć na własny nowy dzwon. Dziewięciu rzemieślników z Gronau mogło pomagać przy budowie nowego kościoła w Grojcu. Zaistniały wzajemne odwiedziny, nawiązały się życzliwe stosunki międzyludzkie (Viek W. 2000, 59) co daje podstawę do tworzenia trwałej więzi dwóch sąsiednich Narodów.

Zaznaczona na wstępie tego opracowania, zupełnie wyjątkowa historia zwrotu dzwonu „papieskiego” z Gronau wyróżnia się z faktu, że w Grojcu zarekwirowane zostały dwa dzwony zabytkowe. Jak wynika z analizy, drugi dzwon grojecki większy od dzwonu "papieskiego", odlany został również w Krakowie przez odlewnika Schmolza osiem lat później od poprzedniego w 1766 r. Również szczęśliwie przetrwał wojnę na placu w Hamburgu, dziwnym losu zrządzeniem po jej zakończeniu trafił do kościoła św. Trójcy w Münster, gdzie służy swoim dźwiękiem po dzień dzisiejszy.

Drugi dzwon grojecki, na którym widnieje również nazwa ludwisarni krakowskiej, podobnie przywieziony do Münster w 1952 r. ze składu w Hamburgu na zasadzie wypożyczenia. W środowisku władzy duchownej metropolii Münster czeka jak dotąd już 55 lat na kogoś o wrażliwości Proboszcza z Gronau - ks. Franciszka Barlage, który zechciałby się zastanowić nad bliższym rozpoznaniem jego roli, pochodzeniem i wreszcie własnością.

Dzwon "papieski" z czasów II wojny światowej zwrócony z Gronau dzięki Ks. Barlage jest najwspanialszym przykładem na przestrzeni wieków historią zwrotów, związaną z rabunkiem dzwonów kościelnych.

Kazimierz Bielenin

Literatura:
  • Wawrzyniec Mizgalski - "Parafia Grojec 1680 – 2000". Kraków. 2000
  • Werner Viek - "Die Papstglocke, Irrweg einer Glocke mit später Heimkehr." Gronau 2002, str. 58-59. In 50 Jahre St. Josef Gronau/Westf. Kirchweihe 1952 – 2002. Orgelweihe 15.12.2002.
  • Jerzy Gołos, Agnieszka Kasprzak-Miller - "Straty wojenne. Zabytkowe dzwony utracone w latach 1939-45". Tom 1, woj. krakowskie i rzeszowskie. Wyd. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Biuro Pełnomocnika Rządu do spraw polskiego dziedzictwa kulturalnego za granicą. Poznań 2000, str. 123.

Prof. dr hab. Kazimierz Bielenin – ur. 1923 r., archeolog, specjalista w dziedzinie pradziejowego hutnictwa. Odkrywca dymarek w Górach Świętokrzyskich. Jest uznanym światowym autorytetem w dziedzinie pradziejowego hutnictwa. Pochodzi z Brzeszcz. W latach 1997 – 1998 otrzymał tytuł Międzynarodowego Człowieka Roku Nauki.