"Lepsze sto druhów niźli sto rubli w kalecie" (rosyjskie)
Gości on-line: 22    
 
  19 października 2017 - wschód: 7:10, zachód: 17:44
  Imieniny obchodzą: Piotr, Michał, Ziemowit
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli Garbarnia Oświęcim 1897-1946

25.11.2007

 

 

Publikujemy dzisiaj fragment historii oświęcimskiej garbarni, pochodzący z broszurki napisanej przez Panią Teresę Bebak. Cytat z maila, w którym zamieszczony został tekst wyjaśni wszystko:

"Ponad 20 lat temu napisałam małą broszurkę, która po zatwierdzeniu przez cenzora została wydana w nakładzie 500 egzemplarzy - "90 lat oświęcimskiej garbarni". Wyciągnęłam ja z głębin półki, kiedy ponad 2 lata temu ukazał sie artykuł w GZO na ten temat. Kończył sie on jakimiś słowami o tym, ze właściwie data powstania garbarni jest nieznana. Teraz zainteresował sie tym Mirek Ganobis, wiec znowu zajrzałam na mocno już pożółkłe strony. Pomyślałam, ze przepiszę - no i to jest właśnie początkowy fragment - do zakończenia II wojny światowej. Przy okazji zwróciłam uwagę na datę, którą po żmudnych poszukiwaniach w archiwach uznałam za początek garbarni, czyli zatrudnienia pierwszego garbarza - było to 30 listopada 110 lat temu! Opracowanie przygotowane zostało przeze mnie na podstawie zbiorów Archiwum Państwowego w Oświęcimiu i Krakowie, wspomnień byłych (oczywiście nieżyjących już) pracowników i ich rodzin oraz książki Jerzego Rawicza - "Dzień powszedni ludobójcy".

Garbarnia Oświęcim 1897-1946

U schyłku XIX wieku Oświęcim był jednym z ważniejszych ośrodków granicznych Cesarstwa Austriackiego. Po kolejnych pożarach i powodziach dopiero powstanie tu ważnego węzła komunikacyjnego na trasie Lwów - Praga - Wiedeń z bocznymi liniami na Śląsk spowodowało szybszy rozwój miasta. Rozkwitał handel, w tym głównie płodami rolnymi. W rejonie Brzezinki istniała stacja wołowa, a na terenie miasta odbywały się jarmarki zwierzęce. Miejscowa rzeźnia dostarczała sporą ilość skór bydlęcych, jednak wśród oświęcimskiego drobnego rzemiosła nie istniał żaden warsztat garbarski. Potrzeba taka dostrzeżona została przez kupca Herscha Enocha.

Żydowska rodzina Enochów od dawna zasiedziała była w Oświęcimiu. W latach 1867 - 1870 obywatel Schmelz Enoch był radnym rady miejskiej. Jego brat Hersch, właściciel trzech kamienic w pobliżu starego rynku, prowadził wyszynk wina i piekarnictwo, a przez kilkanaście lat był jedynym dostawcą nafty do oświetlenia miasta. Również i on przez kilka lat pełnił obowiązki radnego. W roku 1897 z pastwiska na Zasolu Hersch Enoch wydzielił parcelę, którą przekazał na własność synom Herschowi, Jakubowi i Ekiwie , rozpoczynając równocześnie budowę domu murowanego. Już 30 listopada 1897 roku nowo utworzona garbarnia "Hersch Enoch i synowie" zatrudniła pierwszego pachołka garbarskiego Uschera Radomińskiego z Radomyśla, a kolejni pracownicy przybywali z Kęt, Chrzanowa, Łodygowic, Myślenic i innych miejscowości, gdzie garbarstwo miało większe tradycje. W następnych latach garbarnia ulokowana na parterze budynku mieszkalnego funkcjonowała jako zakład rzemieślniczy. Praca wykonywana była ręcznie, a garbowanie odbywało się w drewnianych kadziach na placu. Była pierwszym na terenie miasta przedsiębiorstwem przemysłowym. W "Księdze Uchwał Królewskiego Miasta Oświęcimia" po datą 22 września 1908 roku znaleźć można zapis: "...obecnie liczba mieszkańców wynosi około 7500. Oprócz fabryki sztucznych nawozów czyli superfosfatów, założonej w Oświęcimiu przez braci Szonkerów przed dwoma laty, a zatrudniającej około 30 ludzi, prócz starej garbarni Enochów, zatrudniającej sezonowo 10 - 20 robotników i fabryki likierów Haberfelda, zatrudniającej 3 ludzi, w obrębie gminy i miasta Oświęcimia na jej terytorium, żadne zgoła zakłady przemysłowe w ostatnich 10 latach nie powstały, ani też w ogóle nie istnieją." W rejonie garbarni na Zasolu powstawało coraz więcej domów, gdzie wynajmowali mieszkania przybyli z odległych stron robotnicy - Szymczyk, Zommer, Foltyn. Jak zmienne były koleje losu kupieckich fortun można dostrzec i w przypadku rodziny Enochów. Nie wiadomo, czy okresowe zamknięcia jarmarków zwierzęcych wskutek wielokrotnych przypadków pryszczycy zwierząt, czy też inne przyczyny wpłynęły na niemożność spłacenia należności w Zakładzie Kredytowym dla Handlu i Przemysłu w Oświęcimiu. Enochowie zbankrutowali.

W lipcu 1919 roku budynek garbarni z przyległym terenem zakupiła Garbarska Spółka w Krakowie, w imieniu której nadzór sprawowali "zawiadowcy” Szymon Stamberger, Józef Leinkramer i Wolf Stempel. Produkcja uległa znacznej intensyfikacji. Skóry wierzchnie i podeszwowe produkowano m.in. z surowca amerykańskiego, a zbyt zapewniał Małopolski Związek Garbarzy - instytucja jednocząca wszystkie garbarnie tego regionu. Przedstawiciele spółki zadbali o rozbudowę przedsiębiorstwa. Wybudowano nowe hale, zainstalowano nowoczesne maszyny firmy Moenus i Turner. Urządzenia i środki do produkcji sprowadzane były z Hamburga, Rotterdamu, Wiednia, Warszawy, Krakowa, Czechowic i Bielska. Wybudowano kotłownię. Ścieki po oczyszczeniu w osadnikach odprowadzane były do Soły. W wyniku częstego opróżniania osadników nie notowano skarg na zanieczyszczenie rzeki, jak to było w przypadku rzeźni miejskiej. Ludzie w dalszym ciągu mieli jednak bardzo trudne warunki pracy, narażeni byli bowiem na duży wysiłek fizyczny, szkodliwe wyziewy i obrażenia ciała. Wszyscy pracownicy byli ubezpieczeni w Zakładzie Ubezpieczeń Robotników od Wypadków dla Galicji i Bukowiny we Lwowie. Dla robotników sytuacja życiowa była coraz trudniejsza. Z każdym dniem z powodu braku pracy coraz liczniejsza rzesza bezrobotnych zgłaszała się do magistratu po zapomogi, a fundusz ubogich został całkowicie wyczerpany. Sytuacja ta wznieciła wrzenie strajkowe w wielu ośrodkach przemysłowych. Również sześćdziesięciu sześciu oświęcimskich garbarzy, żądając stuprocentowych podwyżek płac, 7 października 1924roku rozpoczęło strajk okupacyjny pod przywództwem Kazimierza Putschy - sekretarza Związku Zawodowego Robotników Przemysłu Chemicznego w Dziedzicach. Po dziesięciu dniach strajk zakończył się częściowym sukcesem robotników. Podwyższono garbarzom kwalifikowanym płacę o 15%, dziennym robotnikom o 25%, a dziewczętom o 35%. Trudności gospodarcze dotknęły jednak nie tylko robotników. Około1926 r. zadłużenie właścicieli garbarni u dostawców osiągnęło kilkanaście tysięcy dolarów, kilka tysięcy szylingów, funtów szterlingów, guldenów gdańskich i złotych polskich.

W sierpniu 1927 r. po raz kolejny zbankrutowane przedsiębiorstwo odkupił Artur Miller i nazwał je "Soła" - Fabryka Skór. Był właścicielem zakładu do wybuchu II wojny światowej, dzierżawiąc go w latach 1930 - 32 Wilhelmowi Goldsteinowi i Kurtowi Jacobiemu, a następnie Górnośląskiej Centrali Skór w Katowicach. Przejęcie garbarni przez nowych właścicieli nie wpłynęło na jakiekolwiek zmiany produkcji i stosunków w zakładzie. W dalszym ciągu praca była ciężka i szkodliwa dla zdrowia. Jednak garbarnia była nadal fabryką, gdzie uzyskiwano najwyższe zarobki na terenie Oświęcimia. Trzeba było wielkiej protekcji, by uzyskać w niej zatrudnienie. Ciekawą może być informacja, że wśród robotników był syn krótkotrwałego właściciela zamku oświęcimskiego, Kaszny. Surowce i chemikalia do produkcji dowoził z dworca Ekiwa Enoch - jeden z założycieli garbarni. Kryzys początku lat trzydziestych obfitował w ruchy klasowe na wsi i w mieście. W Oświęcimiu ilość bezrobotnych w 1931 roku osiągnęła 1364 osoby. Rosnące niezadowolenie i niepokoje społeczne nie ominęły również garbarni, gdzie w 1934 roku miał miejsce kolejny strajk robotników, żądających poprawy warunków płacowych. Przywódcą był działacz oświęcimskiej komórki KPP i Związku Zawodowego Stanisław Mikołajczyk (zmienił później nazwisko na Marian Czerwiński). Robotnicy, a wśród nich Józef Ryszka, Julian Czardyban i Marian Łatas okupowali przez cztery dni teren zakładu, nie dopuszczając do wywożenia skór dla odbiorców. Pod eskortą policji zarządcy wyprowadzili łamistrajków z garbarni krakowskiej. Ostatecznie doszło do ugody przy udziale inspektora pracy z Białej. Robotnicy uzyskali 15-procentową podwyżkę płac, ale ci, którzy posiadali gospodarstwa musieli opuścić fabrykę, by zwolnić miejsca bezrobotnym. Na uwagę zasługuje fakt istnienia w zakładzie legalnego Związku Zawodowego Robotników Przemysłu Chemicznego, którego założycielami oprócz wyżej wymienionych byli Jakub Lekacz, Rudolf Porębski, Franciszek Zemła i Władysław Cholewa. Związek ten miał swój sztandar, z którym robotnicy uczestniczyli w pierwszomajowych pochodach.

Od roku 1936 do wybuchu II wojny światowej zarządcą garbarni był Stanisław Wesołowski, z pochodzenia Czech. Utrwalił się on w pamięci pracowników jako dobry fachowiec i organizator produkcji. W tym czasie przerabiano skóry bydlęce na podeszwy i podpodeszwy, waszowe na obuwie oraz juchtowe, blankojuchtowe z przeznaczeniem na cele rymarskie. Dzienne zużycie surowca osiągnęło 4,5 tony. Jakość produkcji była bardzo wysoka, a zakład m.in. był dostawcą skór dla Ministerstwa Spraw Wojskowych. Garbarnia zatrudniała 92 pracowników, w tym 85 bezpośrednio produkcyjnych, 2 umysłowych, palacza, 2 mechaników i 2 pracowników pomocniczych. Mimo wszystko i wówczas nie obeszło się bez tarć. W sierpniu 1937 roku wskutek niezapłacenia rachunku za elektryczność notowano postój zakładu z powodu braku prądu. Szesnastu robotników, którzy wyrażali niezadowolenie z powodu utraty zarobku zwolnionych zostało z pracy. Tym razem sprawa załatwiona została na drodze sądowej przy udziale inspektora pracy z ļiałej - wszyscy zwolnieni powrócili do pracy.

Wybuch wojny nie przerwał funkcjonowania garbarni. W dalszym ciągu wytwarzała potrzebne skóry, z tym, że już pod niemiecką administracją. Dopiero decyzja o budowie obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu zmieniła losy zakładu. Okoliczne domy mieszkalne, jako znajdujące się na terenie obozowym, zostały zburzone, a sama garbarnia weszła w skład KL "Auschwitz". Część maszyn i urządzeń została przekazana do zakładu w Łodygowicach, wyjechali tam również robotnicy. Na terenie garbarni powstało duże komando Bekleidungs - Werkstatten - Lederfabrik (garbarnia - warsztaty odzieżowe), gdzie zatrudnionych było 800 więźniów. Pracowali tam szewcy, krawcy, garbarze, stolarze, tapicerzy, ślusarze i inni rzemieślnicy. Była również trzyosobowa komórka rzeźbiarzy w której pracował m.in. więzień Xawery Dunikowski. W warsztatach garbarni wykonywane były najróżniejsze przedmioty ze skóry dla rodziny komendanta. Artystyczna stolarnia produkowała rzeźbione i inkrustowane meble. Obok pralni obozowej znajdowała się tutaj część tzw,"Kanady" - magazyn rzeczy pozostałych po zamordowanych Żydach: kufrów, butów, odzieży, gdzie w przemyślnych skrytkach znajdowano niejednokrotnie ukryte kosztowności i walutę.

W komandzie tym trzymane były ulubione psy Rudolfa Hessa i konie - dzikie ogiery. Były też konie pociągowe i kuźnia. Codziennie wczesnym rankiem kolumny więźniów ustawione w piątki przybywały tutaj do pracy z pobliskiego obozu. Teren garbarni również otoczony był płotem z czterema wieżyczkami na rogach. Szefem komanda był jeden z pierwszych niemieckich więźniów kryminalnych więźniów obozu - Erich Gronke, który często osobiście znęcał się nad zatrudnionymi więźniami. Na podwórzu Lederfabrik bił ch pięściami i pejczem, kopał do nieprzytomności.

Bezpośrednio po wyzwoleniu Oświęcimia przez Armię Radziecką w styczniu 1945r. do garbarni zgłosili się przedwojenni pracownicy, by chronić mienie zakładu i przygotować go do uruchomienia. Wkrótce opiekę nad zabezpieczeniem fabryki przejęła Polska Spółka Obuwia "Bata". Finansowała ona najpilniejsze remonty, w tym głównie uzupełnienie szyb w halach produkcyjnych. Pomieszczenia murowane były w dobrym stanie. We frontowym budynku znajdowało się na parterze biuro, a na pierwszym piętrze mieszkanie dwóch dozorców oraz wolny czteropokojowy lokal. W halach produkcyjnych były w dobrym stanie trzy doły betonowe do namoku, czternaście na wapno oraz czterdzieści cztery na farby. Były też beczki garbarskie, maszyna do wygniatania wody i dwie maszyny do walcowania skór. Część urządzeń - w nie najlepszym stanie. Komin kotłowni pęknięty był na zewnątrz wskutek jednego z nalotów, poprzedzających wyzwolenie miasta. W zakładzie oprócz wymienionych maszyn garbarskich pozostał komplet urządzeń pralniczych, które przekazano miastu.

W styczniu 1946 r. przedstawiciele Zjednoczenia Przemysłu Skórzanego w Krakowie przeprowadzili inspekcję przy udziale technika SA "Bata". Stwierdzili, że stan zabudowań i urządzeń fabrycznych jest dobry i umożliwia uruchomienie garbarni w czasie dwóch, trzech miesięcy. Przygotowano zakład do upaństwowienia, gdy tymczasem przedwojenny dzierżawca Jakub Sztybel wystąpił przeciwko Tymczasowemu Zarządowi Państwowemu z wnioskiem o reprywatyzację garbarni. Spór trwał jeszcze dwa lata, ale Garbarnia "Soła" w Oświęcimiu pod Zarządem Państwowym rozpoczęła wyrób skór podeszwowych.



Teresa Bebak

Na zdjęciu: garbarnia w 1940 r.