"Lepsze sto druhów niźli sto rubli w kalecie" (rosyjskie)
Gości on-line: 25    
 
  19 października 2017 - wschód: 7:10, zachód: 17:44
  Imieniny obchodzą: Piotr, Michał, Ziemowit
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli Żołnierz września i... zaginione medale

09.01.2008

 

 

Jan Działak urodził się 31 maja 1903 roku w Niesłuszu, (b. woj. poznańskie) jako syn Józefa i Józefy z domu Sroczyńska. Pochodził z wielodzietnej rodziny chłopskiej - miał trzech braci: Wincentego, Czesława, Bronisława i cztery siostry: Eleonorę, Józefę, Jadwigę i Barbarę. Biednie się im żyło. Z całego rodzeństwa tylko Janek po szkole powszechnej uczył się w Gimnazjum Humanistycznym w Koninie, które ukończył w roku 1920. Po maturze zgłosił się na ochotnika wojska i od razu pierwsze starcie z wrogiem - wziął udział w wojnie obronnej z bolszewikami. Karierę oficerską zaczął w roku 1926 w Oficerskiej Szkole Artylerii w Toruniu - podporucznik. W roku 1931 awans na porucznika a w 1938 r stopień kapitana. Dalej to los jaki był udziałem wielu z walczących w kampanii wrześniowej. Walczył w obronie przeciwlotniczej Warszawy, niewola, ucieczka i przez zieloną granicę kierunek Węgry, dalej Jugosławia i Francja. Czerwiec 1940 roku - kampania francuska, 1942 rok jako żołnierz Brygady Karpackiej walczy w gorących piaskach Libii, potem Tobruk, i wreszcie Monte-Cassino. W marcu 1944 roku awansowany do rangi majora.

W uznaniu zasług wojennych otrzymał:

  • sześć odznaczeń polskich - Krzyż Walecznych za 1939 rok, Krzyż Walecznych za 1944 rok, Krzyż Pamiątkowy Monte-Cassino, Odznakę Grunwaldzką, Medal Zwycięstwa i Wolności, Krzyż Kawalerski Odrodzenia Polski,
  • cztery odznaczenia brytyjskie - Gwiazda za Wojnę 1939 – 1945 roku, Gwiazda Afryki za 1939 – 1945, Gwiazda Italii za 1939 – 1945, Medal Obrony za 1939 – 1945,
  • jedno odznaczenie włoskie - Krzyż Kawalerski z Koroną,
  • jedno odznaczenie francuskie - Krzyż Kombatantów Ochotników.

W grudniu 1945 roku występuje z Wojska Polskiego na Zachodzie, pragnie wrócić do Polski. W maju 1946 roku mjr Jan Działak zszedł na ląd w porcie gdyńskim w grupie wracających do Ojczyzny. Spotkało ich wrogie przyjęcie, częste wizyty na UB, nadzór Milicji Obywatelskiej. Nie chciał pracować w Ludowym Wojsku Polskim więc podjął pracę w administracji państwowej.

W roku 1948 osiadł we Wrocławiu - pracował w Spółdzielni Mleczarsko- Jajczarskiej. W roku 1950 na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu organizowano wystawę Ziem Odzyskanych i właśnie tam poznał swą przyszłą żonę Marię Tomasik, rodem z Oświęcimia. Podejmuje niezrozumiałą dla wielu decyzję – chce w wieku 50 lat założyć rodzinę i razem z przyszłą żoną (młodszą od niego o 16 lat) przyjeżdża do Oświęcimia. W roku 1953 zawiera związek małżeński z Marią Tomasik-Działak. Rodzinę cementuje przyjście na świat dwóch córek – Małgorzaty (1953 r) i Ewy (1955 r).

Wiodło im się różnie - pracował w Centrali Budownictwa w Katowicach, udzielał korepetycji z angielskiego i dorabiał gdzie się dało. Na początku 1954 roku podjął pracę w Zakładach Chemicznych w Oświęcimiu, gdzie pracował do czasu przejścia na emeryturę w roku 1968 (do 1975 roku pracował jeszcze na 1/4 etatu). Lata wojennej tułaczki odbiły się na jego zdrowiu – w roku 1975 przyznano mu rentę wojenną.

Utrzymywał stały kontakt z rodziną, m.in. z bratankiem Marianem Działakiem, który służył w wojsku w Katowicach. Przedwczesna, tragiczna śmierć bratanka Mariana i dwóch braci majora Wincentego i Czesława, podkopały jego zdrowie.

Niewiele korzystał z uciech ówczesnego świata – był domatorem. Nade wszystko przedkładał sobie korespondencję z rozsianymi po świecie kolegami. Bardzo sobie cenił listy od swojego kolegi szkolnego, który został profesorem języka polskiego we wrocławskim liceum, p. Kazimierza Jankowskiego. Czasem grywał w brydża z kolegami w klubie NOT szczególnie z dwoma ulubionymi partnerami - lekarzem Antonim Grzywą i lekarzem Bogumiłem Pietrzykiem. Te lekarskie znajomości bardzo mu się przydały – operację żołądka przeprowadził dr Antoni Grzywa a dr Pietrzyk leczył go po zawałach serca. Reumatyzm, przebyte zawały i operacje pogarszały jego stan zdrowia. Na uroczyste absolutorium starszej córki Małgorzaty nie pojechał już na Akademię Rolniczą do Szczecina, był poważnie chory. Miesiąc później 21 lipca 1977 mjr Jan Działak odszedł na wieczną służbę i pochowany został na cmentarzu parafialnym w Oświęcimiu.

Były dowódca mjr Jana Działaka płk Józef Oyrzyński, który po powrocie do kraju osiedlił się w Bielsku-Białej, pisywał doń regularnie. Wspólnie z innymi kolegami z lat wojny, uczestniczyli corocznie w dniu 9 maja w pielgrzymce Kombatanckiej do Częstochowy. W skarbcu w klasztorze na Jasnej Górze znajdują się księgi honorowe poszczególnych jednostek wojskowych, do których członkowie rodzin wpisywali wspomnienia opatrzone zdjęciami swych bliskich. W Księdze Honorowej Artylerii Przeciwlotniczej, żona mjr Jana Działaka wpisała w dniu 15 listopada 1979 roku:

„...Odszedł człowiek bezpowrotnie, pozostawiając rozrzewniające wspomnienia, a dla tych co go znali, zostawił na dnie ich serc ślad swego pięknego bohaterskiego życia... "

Mjr Jan Działak przekazał swoje odznaczenia wojenne do ZBoWiD przy ZchO. Jego intencją było wyeksponowanie ich w Izbie Pamięci, jaka mieściła się w internacie na ul. Bema. Pięknie wyeksponowane odznaczenia wraz z oryginalnymi legitymacjami, zdjęcie w mundurze i broń z okresu II wojny światowej – wszystko zaginęło, gdy początkiem lat dziewięćdziesiątych, z braku środków na utrzymanie wystawy Izbę Pamięci zlikwidowano.

Rzekomo wszystkie eksponaty zostały przekazane w kwietniu 1992 roku do Izby Pamięci przy Jednostce Wojskowej, na os. Rotmistrza Pileckiego w Oświęcimiu. Wizyta rodziny mjra w poszukiwaniu zaginionych odznaczeń nie wniosła nic odkrywczego – w Izbie Pamięci poza portretem rtm. Pileckiego i kilkoma odznaczeniami krajowymi, nie opisanymi, a umieszczonymi na małej tekturze, nic więcej nie było. Przepadły bez śladu. Mimo wielu starań i poszukiwań, w różnych urzędach w Oświęcimiu, Bielsku i Warszawie, do grudnia 2000 nie odszukano odznaczeń mjra Jana Działaka. Przekazano te unikalne pamiątki w zaufaniu, dobrej wierze, w celu udostępnienia potomnym. W moim przekonaniu odznaczenia mego męża zostały przez kogoś zagrabione – pisze żona majora Działaka w swych wspomnieniach z roku 2000 - pozostaje w tej sytuacji tylko droga sądowa, lecz ja nie mam już sił walczyć z instytucjami, ani też środków finansowych. Myślę, że moje córki podejmą dalsze starania o wyjaśnienie tej sprawy.

Czy tak musi się zakończyć opowieść o bojowniku o wolność Polski, uczestniku walk na frontach Europy i Afryki? Kochał swą Ojczyznę nad życie, gorąco kochał rodzinę a jednak wobec wyroków historii stanął bezradny. A może ktoś pamięta...

Na podstawie wspomnień żony mjr Jana Działaka opracował

Włodzimierz Liszka

Oświęcim, styczeń 2008 r.