"Lepsze sto druhów niźli sto rubli w kalecie" (rosyjskie)
Gości on-line: 26    
 
  19 października 2017 - wschód: 7:10, zachód: 17:44
  Imieniny obchodzą: Piotr, Michał, Ziemowit
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli Jedno miasto, dwie kultury

17.01.2008

 

 

Prezentacja oparta na wspomnieniach Josefa Jakubowicza (Żyda urodzonego 10 października 1925 r. w Oświęcimiu) zawartych w książce „Oświęcim też jest miastem” oraz książce Lucyny Filip „Żydzi w Oświęcimiu 1918 - 1941”. Prezentacja powstała w ramach projektu "Ja Wam pokażę" (więcej o projekcie w naszym dziale "Podglądnięte" - temat "Konarski przeciw stereotypom".

Początek osiedlania się Żydów w Oświęcimiu przypada na drugą połowę XV wieku. Żydzi zamieszkali w północnej części miasta w pobliżu zamku. Tam zbudowali dla siebie drewniane domy i gorzelnie. Trudnili się także lichwą i handlem. W połowie XVI wieku zajęli już całą północną część miasta i domy w części południowej. Okolice zamku piastowskiego i niepozornej ul. Żydowskiej (obecnie Berka Joselewicza) stały się centrum ich życia społeczno-kulturalnego i samorządowego. To tu powstała pierwsza drewniana synagoga i założono cmentarz. W XVIII w., gdy okoliczne miasta Kęty, Żywiec i Wadowice otrzymały przywileje, de non tolerandis Judaeis, zabezpieczające interesy lokalnych kupców i rzemieślników przed konkurencją żydowską, wielu Żydów z tamtych miast przeniosło się do Oświęcimia. Po pierwszym rozbiorze Polski Oświęcim znalazł się w zaborze austriackim jako część tzw. Galicji. Za panowania cesarzowej Marii Teresy nastąpiło ograniczenie Żydów w prawach politycznych i cywilnych. Zabroniono im handlu artykułami, na które monopol miało państwo i zezwolono na osiedlanie się tylko bogatych Żydów. Zamiarem jej następcy, cesarza Józefa II, było doprowadzenie do asymilacji Żydów. Zniesiono utrudnienia dotyczące handlu, rzemiosła i przemysłu i nadano im niemieckie nazwiska. W połowie XIX w. żydowskie gminy wyznaniowe zostały uznane przez państwo i zrównane pod względem prawnym z innymi wyznaniami. Po pożarze, który spustoszył Oświęcim w drugiej połowie XIX w. i w trakcie którego obok licznych zabudowań spłonęły też dwie synagogi, ratusz oraz część kościoła parafialnego, miasto odbudowano przy wyraźnym nakładzie środków finansowych Żydów. Na przełomie XIX i XX w. powstało w mieście szereg nowych kamieniczek będących własnością Żydów. Od początku XX w. liczba Żydów zamieszkujących Oświęcim systematycznie wzrastała.

Przed II wojną światową w Oświęcimiu mieszkało 13 tys. ludzi, z tego 9 tys. Żydów. Powodu, dla którego mieszkało ich tutaj tak wielu, należy szukać w historii. W średniowieczu miasto znajdowało się na ważnym szlaku handlowym na wschód prowadzącym z Czech, Niemiec i Austrii. Sprzedawano tu przyprawy, sól, sukno i jedwab. W tym czasie Oświęcim był ważnym węzłem handlowym. W średniowieczu Żydzi musieli mieszkać poza miastem. Dopiero po wpłaceniu dużej sumy pieniędzy mogli zamieszkać w mieście. Do wkroczenia Niemców Oświęcim był miastem tętniącym życiem. Życie tu było kolorowe i radosne. Mieszkało tutaj wielu naukowców, intelektualistów i wielu wielkich uczonych ortodoksyjnych Żydów. Oświęcim znany był także ze swojej bogatej żydowskiej kultury. Było w nim wiele szkół i seminariów rabinackich oraz miejsc studiowania Talmudu.

W centrum miasta żyło wielu ortodoksyjnych Żydów i wielu światowej sławy rabinów i uczonych, którzy publikowali swoje prace naukowe. Dlatego było też tak dużo synagog i domów modlitwy, w sumie 28. Wśród nich wielka Synagoga Główna. Chociaż w okolicy były także inne miasta podobnej wielkości, w których żyli Żydzi, żadne z nich nie stanowiło tak prężnego żydowskiego centrum duchowego jak Oświęcim. Około 2/3 oświęcimskich Żydów to Żydzi ortodoksyjni.

Mieszkańcy Oświęcimia byli przedstawicielami handlowymi, domokrążcami, rzemieślnikami i przemysłowcami. Żydzi byli wykształconymi kupcami i inżynierami. Każdy Żyd potrafił pisać i czytać, Polacy w tym czasie byli w 80% analfabetami.

Miasto Oświęcim było ściśle powiązane z gospodarką Śląska. Każdego dnia mieszkańcy Oświęcimia udawali się pociągiem do śląskich miast, sprzedawali towary i prowadzili swoje interesy. Rano i wieczorem z dworca w Oświęcimiu pociągi odjeżdżały jeden za drugim. W piątkowe popołudnia życie zamierało – rozpoczynano przygotowania do szabatu.

Ale Oświęcim był nie tylko miastem handlarzy i przedstawicieli handlowych, lecz także miejscem, w którym mieszkali wielcy przemysłowcy, np. Haberfeld, Wolf, Schenker, Lieber, Landau, Kuschnitzky, Nathanson. Produkowano tu wódki i likiery, jedwab, konserwy rybne, marmoladę, leki, wyroby żelazne. Wszyscy przemysłowcy i biznesmeni byli ważnymi sponsorami gminy żydowskiej.

Poza tym w mieście żyli liczni rzemieślnicy: krawcy, stolarze, ślusarze, praktycznie reprezentowane były tu wszystkie rzemiosła. Także lekarze i adwokaci. Oprócz dwóch chrześcijańskich lekarzy było 15 żydowskich, podobnie było w przypadku adwokatów. W Oświęcimiu siedzibę swą miały także banki żydowskie należące do rodzin Landau, Nathanson i Schneider. W mieście było przynajmniej 20 żydowskich piekarni i cukierni i dwie chrześcijańskie. Poza tym 30 rzeźników, z tego 4 chrześcijańskich. Była tu jedna z czterech największych fabryk smoły i papy dachowej na Śląsku. Jak większość firm i ta znajdowała się w rękach żydowskich. Krótko mówiąc Oświęcim był bogatym miastem. Oczywiście żyli tu także biedni ludzie, ale nie tak wielu, jak gdzie indziej. Większość mieszkańców należała do klasy średniej lub byli nawet zamożni. Wokół miasta mieszkali żydowscy obszarnicy, którzy posiadali stawy rybne i zajmowali się głównie hodowlą karpi.

Do 1927 roku w Oświęcimiu były jeszcze niemieckie szkoły. Potem lekcje prowadzone były tylko w języku polskim. Dzieci żydowskie rozpoczynały naukę w wieku 4 lat. W ten sposób po roku potrafiły już czytać po hebrajsku. Chodziły one do normalnej szkoły, chodziły także do szkół żydowskich. Do południa miały normalne lekcje, po południu chodziły na lekcje religii i języka hebrajskiego. W domach żydowskich mówiono głównie po niemiecku i częściowo w jidysz.

Miasto składało się z dwóch części oddzielonych od siebie rzeką. Część wschodnia, zwana Auschwitz I, stanowiła centrum miasta. Mieszkali tu głównie ortodoksyjni i religijni Żydzi. Część zachodnią, do której przechodziło się przez most, zwaną Auschwitz II, zamieszkiwali przede wszystkim liberalni Żydzi. W tej części miasta znajdował się dworzec kolejowy.

Na Rynku Głównym miasta stał pomnik św. Jana. Pod pomnikiem stały dorożki należące wyłącznie do Żydów, którymi dowożono ludzi do odległego o 2,5 km dworca. Zimą trasę tę pokonywano saniami. Do uprzęży koni przytwierdzone były dzwoneczki, które słychać było z daleka. Dorożki kursowały głównie rano i wieczorem, to znaczy w godzinach przyjazdów i odjazdów pociągów. Przed ratuszem mieścił się postój dla taksówki, dwutaktu marki Tatra. Jej właścicielem był Anton Babral, cały ubrany w skórę, a jego klientami byli urzędnicy państwowi, goście miasta i inne ważne osoby. Gdy taksówka wyjeżdżała spod dworca, warkot silnika słychać było w oddalonym o 2 i pół kilometra mieście. W sabat i święta żydowskie dorożki nie kursowały. Jedynie taksówka.

Co roku od maja do września z okolicznych miast przybywali do Oświęcimia furmankami biedni Żydzi, całe rodziny. Zatrzymywali się w pobliżu rzeki Soły. Z wielu powodów było to dobre miejsce, ponieważ kobiety mogły tu prać bieliznę, można się było kąpać w rzece, ci biedni ludzie gotowali tu pod gołym niebem na otwartym ogniu. W dzień chodzili w małych grupach od domu do domu i do żydowskich sklepów, aby prosić o jałmużnę. Tańczyli i śpiewali na podwórkach i placach, często na wiele głosów razem z dziećmi. Do śpiewu przygrywano na skrzypcach, mandolinie lub flecie. Śpiewano żydowskie piosenki i ballady. Ludzie rzucali im za to z okien i balkonów drobne pieniądze, dostawali też ubrania i jedzenie.

W czwartki odbywały się targi. Żebracy od rana byli na nogach. W sklepach szczodrze obdarowywano ich jedzeniem, a ludzie chętnie przynosili im używaną odzież i obuwie. Zapraszano ich także na wesela, bar micwę (żydowski obrzęd inicjacyjny). Wówczas ustawiano dla nich osobny stół, przy którym byli goszczeni. Oświęcim znany był z dobroczynności. Biedota przybywała tu więc co roku.

Młodzi Żydzi prowadzili wesołe życie. Do ich ulubionych zajęć należały imprezy sportowe. W Oświęcimiu byli najlepsi kajakarze w okolicy. Klub sportowy Kadimah (Naprzód) był bardzo dobrze zorganizowany. Uprawiano piłkę nożną, gimnastykę i oczywiście sporty wodne. Na Sole rozgrywano różne zawody; była to wspaniała rzeka przepływająca przez środek miasta.

W Oświęcimiu wprawdzie nie było teatru, ale za to duża żydowska sala Herz. Regularnie odbywały się tutaj przedstawienia teatrów wędrownych – żydowskie grupy teatralne z różnych miast goszczące w Oświęcimiu co kilka tygodni. W tym samym domu znajdowały się też sale gimnastyczne.

W mieście było wiele gazet i czasopism żydowskich. Były tu dwa urzędy stanu cywilnego: osobny dla Żydów, drugi dla chrześcijan. Ślubu udzielał rabin i rejestrował w żydowskim urzędzie stanu cywilnego, który był także odpowiedzialny za rejestrację urodzin. W Oświęcimiu był po prostu taki zwyczaj. Oświęcim posiadał pod tym względem specjalny status.

Żydzi i chrześcijanie w Oświęcimiu żyli ze sobą w zgodzie. Gdzie indziej w Polsce panował, przede wszystkim po 1935 roku, straszny antysemityzm. Żydzi na ulicach polskich miast nie czuli się już bezpiecznie. Ale w Oświęcimiu zegary odmierzały czas inaczej. Poza miastem byli oczywiście antysemici, ale współżycie obu grup w mieście, także po 1935 roku, było wyjątkowo dobre. Oświęcimscy chrześcijanie byli dobrze nastawieni do Żydów, w naszym mieście było wielu Polaków wyjątkowo przyjaźnie nastawionych do Żydów. Niektórzy posługiwali się nawet językiem jidysz. W mieście burmistrzem był zawsze chrześcijanin, a zastępcą Żyd. Co czwartek odbywał się targ w trzech miejscach: na Nowym Rynku, na Małym Rynku (targ rybny) i na Rynku Głównym. Na Małym Rynku znajdował się dom Chaima Hennenberga, duży dom, w którym znajdowała się fabryka likierów. Wokół tego domu w czwartek sprzedawano żywe ryby na szabat. Rodzina Hennenbergów była dobrze w mieście znana, przede wszystkim jako szczególni dobroczyńcy pomagający biednym ludziom.

Na Nowym Rynku sprzedawano owoce i wszystkie rodzaje warzyw i zboża. Na Targu Rybnym przede wszystkim szczupaki i karpie. Inne artykuły spożywcze, przede wszystkim żywy drób a nawet tekstylia, można było dostać na Rynku Głównym. Drób od razu zanoszono do uboju. W taki dzień panował zawsze duży ruch, a targi były pełne ludzi, którzy przygotowywali się do szabatu. W piekarniach także panował duży ruch. Pieczono ciasta i barches (chałka), do tego inne specjały na szabat. W piątek do południa sklepy pełne były kobiet robiących zakupy na wieczór będący początkiem szabatu. W piątek po południu urzędnicy i domokrążcy, którzy przyjeżdżali pociągiem ze Śląska, szli do sauny. W zasadzie wszyscy mężczyźni szli do sauny. Była to duża sauna. W piątki sauna czynna była tylko dla mężczyzn, kobiety mogły do niej chodzić w tygodniu. Po saunie szło się do domu i ubierało odświętne sabatowe ubranie. Ortodoksyjni Żydzi nosili szyte na miarę czarne ubrania i białe skarpety. Na ubraniach mieli jedwabne kaftany, a na głowie tradycyjne futrzane kapelusze. Niektórzy preferowali pluszowe kapelusze z szerokim rondem. Liberałowie nosili także szyte na miarę ciemne ubrania i czarne kapelusze. Ubierano się tylko w ubrania szyte na miarę przez żydowskich krawców, ponieważ ci zwracali uwagę na to, aby nie używano zabronionych rytualnie materiałów.

Przed zachodem słońca wszyscy byli w drodze do różnych domów modlitwy i synagog. Każdy miał stały dom modlitwy. Przez to panował duży ruch pieszych.

W sobotę rano ojcowie wraz ze swoimi synami szli na główne nabożeństwo, którego najważniejszą częścią było czytanie na głos tygodniowego fragmentu Tory. W synagodze Chewrat Menachem Awilim było dwóch słynnych uczonych Talmudu, którzy co sobotę na zmianę czytali fragmenty Tory. Czytanie Tory wymagało szczególnych umiejętności, którymi obaj dysponowali. Na piętrze synagogi Chewrat Menachem Awilim znajdowała się szkoła Talmudu, uczyli się w niej wyznawcy rabina z Bobowej, który na całym świecie znany był jako geniusz. Na tej samej ulicy znajdowały się także główna synagoga miasta i trzy inne.

Żydzi ortodoksyjni zbierali się w sabat po południu w domu modlitwy. Kobiety były obecne w synagogach w ważne święta i w sabat przy szczególnych okazjach. Poza tym zostawały w domu. W niedziele spotykano się na rynku, gdzie zawierano nowe znajomości, rozmawiano o interesach lub debatowano o syjonizmie. W poniedziałek rano zaczynał się dzień powszedni. Wszyscy wracali do swoich zajęć.

1 września 1939 roku oddziały niemieckie przekroczyły granice Polski. Był to początek wojny. Luftwaffe zbombardowała centrum Oświęcimia, potem dworzec, ale nikt nie zginął. Armia polska wysadziła most w centrum miasta, aby powstrzymać najazd niemieckiego Wehrmachtu, ale nie na długo. Na drugi dzień miasto Oświęcim zostało podzielone: Auschwitz II do mostu z Brzezinką należał do „starej Rzeszy”, na moście utworzono posterunek graniczny z Auschwitz I, który należał do Trzeciej Rzeszy. Mieszkańcy Auschwitz I mogli przechodzić do starej Rzeszy tylko z ważną przepustką. Wkrótce w całym mieście pojawiły się plakaty obwieszczające stan wyjątkowy. Wprowadzono też godzinę policyjną. 20 września gestapo w nocy zamknęło ulicę, na której znajdowała się główna synagoga i wrzuciło do niej bomby zapalające. Cały budynek spłonął wraz ze zwojami Tory. Pozamykano też wszystkie magazyny żydowskich fabryk i sklepy. Ciężarówkami wywożono towary ze splądrowanych magazynów. W styczniu wprowadzono nowe zarządzenie: wszyscy Żydzi muszą nosić białą opaskę z gwiazdą Dawida. Poza tym wszystkie żydowskie sklepy musiały być oznakowane gwiazdą Dawida z napisem Żyd.

Akcja wysiedleńcza Żydów rozpoczęła się 9 marca 1941 roku. Pierwsze transporty skierowano do Chrzanowa, kolejne wysiedlenia nastąpiły w kwietniu 1941 roku. W dniach od 2 do 7 kwietnia wywieziono około 5 tysięcy Żydów z Oświęcimia do Sosnowca, Będzina i Chrzanowa. Zezwolono im na wybór jednego z wymienionych miast.

W akcjach przeprowadzonych w okresie od kwietnia 1942 do sierpnia 1943 getta w Sosnowcu, Będzinie i Chrzanowie zostały zlikwidowane. Żydów wywieziono głównie do KL Auschwitz, wśród nich było wielu z Oświęcimia. Zginęli w swoim rodzinnym mieście, przeżyli tylko nieliczni i tylko nieliczni powrócili do miasta. Jednak próba odtworzenia gminy żydowskiej jednak nie powiodła się. W latach 40tych, potem 60tych opuścili miasto prawie wszyscy, wyjeżdżając głównie do Izraela i USA. W mieście pozostał tylko jeden Żyd urodzony w przedwojennym Oświęcimiu – Szymon Kluger. Zmarł 26 maja 2000 roku.

Ci, którzy przeżyli II wojnę światową, chcą wspominać ten Oświęcim z czasów ich młodości, dzieciństwa. Dla nich to było naprawdę wyjątkowe miejsce.

Anna Palka i Anna Ryndak
LO im. St. Konarskiego w Oświęcimiu

Ilustracja pochodzi ze zbiorów Mirosława Ganobisa.