"Lepsze sto druhów niźli sto rubli w kalecie" (rosyjskie)
Gości on-line: 27    
 
  19 października 2017 - wschód: 7:10, zachód: 17:44
  Imieniny obchodzą: Piotr, Michał, Ziemowit
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli 70. rocznica tragicznej ucieczki z Auschwitz

28.10.2014

 

 

27 października 2014 roku przypada 70. rocznica jednej z najbardziej tragicznych ucieczek więźniów z KL Auschwitz. Ucieczkę tę zorganizowali członkowie konspiracji więźniarskiej przy zaangażowaniu przyobozowego ruchu oporu.

W drugiej połowie 1944 roku los więźniów KL Auschwitz był niepewny. W związku z letnią ofensywą Armii Czerwonej władze SS rozpoczęły pod koniec czerwca 1944 roku stopniową ewakuację obozu. U progu jesieni 1944 roku w KL Auschwitz i jego podobozach nadal jednak przebywało kilkadziesiąt tysięcy więźniów i więźniarek. Zarówno konspiracja więźniarska (Rada Wojskowa Oświęcim) jak i kierownictwo Okręgu Śląskiego Armii Krajowej obawiały się likwidacji obozu poprzez wymordowanie przez SS wszystkich więźniów. Zapobiec temu miałoby ewentualne powstanie. Jakie byłyby losy tego powstania – wobec słabości sił konspiracji więźniarskiej i AK – najlepiej pokazuje tragedia Sonderkommando, którego bunt w dniu 7 października 1944 roku zakończył się masakrą około 450 więźniów z komand obsługujących krematoria w KL Auschwitz II-Birkenau. Powstanie takie traktowano zatem jako ostateczność, która zostałaby podjęta jedynie w obliczu realnej groźby wymordowania wszystkich więźniów. Rada Wojskowa Oświęcim zdawała sobie sprawę, że powstanie w obozie doprowadziłoby tylko do uratowania niewielkiej części więźniów.

Niepewna sytuacja KL Auschwitz stała się zapewne przyczyną tego, że w celu wzmocnienia sił konspiracji przyobozowej i zarazem wyprowadzenia z obozu ważnych świadków niemieckiego ludobójstwa zaplanowano na koniec października 1944 roku ucieczkę kilku wybitnych członków konspiracji więźniarskiej. Do ucieczki tej zostali wyznaczeni: Austriak Ernst Burger (nr 23850) z Grupy Bojowej Oświęcim oraz Polacy – Bernard Świerczyna, Czesław Duzel (nr 3702), Piotr Piąty (nr 130380) i Zbigniew Raynoch (nr 60746) z AK. Burger i Świerczyna byli członkami kierownictwa Rady Wojskowej Oświęcim. Razem z nimi miał uciekać współpracujący z konspiracją więźniarską esesman Frank – volksdeutsch z Łodzi. Niestety plan ucieczki został zdradzony przez SS-Rottenführera Johanna Rotha (volksdeutscha z Rumunii). Miał on wywieźć uciekinierów z obozu samochodem ciężarowym, którym przewożono brudną bieliznę do pralni w Bielsku, a następnie pozostawić ich na trasie w miejscowości Łęki-Zasole (około 7 km od Oświęcimia).

Po uzyskaniu od esesmana Rotha informacji o szczegółach planowanej ucieczki więźniów, wydział polityczny (obozowa placówka gestapo) postanowił zorganizować zasadzkę. 27 października 1944 roku uciekinierzy zgodnie z planem zostali ukryci w skrzyni w samochodzie ciężarowym, którego kierowcą był wspomniany Roth. Następnie samochód zajechał wprost pod blok nr 11, w podziemiach którego mieścił się areszt obozowy. Uciekinierzy, zorientowawszy się w sytuacji, próbowali jeszcze w samochodzie popełnić samobójstwo przez zażycie trucizny. Udało się to tylko Czesławowi Duzelowi i Zbigniewowi Raynochowi. Pozostałych odratowano i osadzono w bloku 11. Dołączono do nich aresztowanych współorganizatorów ucieczki: Austriaków Rudolfa Friemela (nr 25173) i Ludwika Veselyego (nr 38169) oraz esesmana Franka.

Do samochodu wsiedli uzbrojeni esesmani i pojechali do Łęk-Zasola. Tam na uciekinierów w gospodzie Juliana Dusika oczekiwali członkowie konspiracji przyobozowej. Była to grupa zajmująca się przejmowaniem zbiegłych z obozu więźniów, złożona z członków oddziału partyzanckiego AK „Sosienki”. Dowodził nią Konstanty Jagiełło (nr 4507), ps. „Kostek” – 28-letni działacz Czerwonego Harcerstwa i Polskiej Partii Socjalistycznej, w KL Auschwitz członek Związku Organizacji Wojskowej (później AK), który zbiegł z obozu 27 czerwca 1944 roku z zadaniem przeniesienia poza obóz planów i dokumentów oraz organizowania następnych ucieczek. W skład grupy wchodzili ponadto: Tomasz Sobański (nr 13609), zbiegły z obozu razem z Konstantym Jagiełłą 27 czerwca 1944 roku, Franciszek Dusik, Kazimierz Ptasiński i łączniczka Wanda Dusik.
Oczekujący na uciekinierów z obozu członkowie konspiracji przyobozowej zostali zupełnie zaskoczeni, kiedy zamiast ich kolegów z samochodu wysiedli uzbrojeni w broń maszynową esesmani. Od kul esesmanów zginął Konstanty Jagiełło oraz pracujący w ogrodzie 70-letni Jan Galoch, który będąc głuchym nie zareagował na wezwanie esesmana „Hände hoch!”. Dramat ten tak opisał Tomasz Sobański:

Około 10.30 przywódca naszej grupy, Kostek Jagiełło, zmienił plan działania. Sam stanął w drzwiach gospody i spoglądał ku zachodowi, w kierunku mostu na Sole. Spostrzegł w oddali ciężarówkę i zaniepokoiło go, że zatrzymała się obok domu samotnie stojącego przy szosie. (…) Kostek spojrzał na swych przyjaciół, jakby chciał się upewnić czy są gotowi do akcji. I zaraz potem rzucił przez zęby: „Są!” Ale w momencie, gdy zamierzał przekroczyć próg stanął jak wryty. Z zahamowanej raptownie ciężarówki wyskakiwali uzbrojeni esesmani, pędzili do przydrożnego rowu, kryli się za drzewami i za kołami samochodu. Kostek cofnął się do izby, zatrzasnął drzwi, krzyknął: „Wsypa! Chowajcie broń!” i pobiegł przez sień na drugą stronę domu, by próbować wydostać się z pułapki. Drewniany, wysoki płot okazał się przeszkodą trudną do przebycia; pokonanie jej pochłonęło kilkanaście sekund, z których każda była na wagę życia. Te stracone sekundy spowodowały, że tyraliera esesmanów mogła się rozwinąć i przygotować do ataku. Teraz dopiero odezwały się bergmany. Kostek nie zważał na wypuszczane serie. Biegł w kierunku południowym ku budynkom gospodarskim rodziny Jedlińskich. Wiedział, ze dopiero tam, wśród znajomych mu opłotków, drzew i załamań terenu, może mieć szanse ocalenia. Walka była nierówna; nasze dwa pistolety parabellum nie mogły konkurować z bronią maszynową i granatami tamtych. W odległości dwudziestu metrów od okien białego domku Jedlińskich Kostek stanął, wyprężył się i… upadł na kolana. Dostał serię po plecach. Miał jeszcze tyle siły, by odwrócić się twarzą w kierunku wroga i oddać kilkanaście strzałów – ostatnich w jego życiu.

Aresztowano Juliana, Franciszka i Wandę Dusików oraz Kazimierza Ptasińskiego. Zwłoki Konstantego Jagiełły i Jana Galocha esesmani zabrali do obozu, gdzie je najprawdopodobniej spalono w krematorium. Aresztowanych natomiast zawieziono do siedziby gestapo w Oświęcimiu. Jeszcze tej samej nocy uciekł stamtąd Kazimierz Ptasiński. Szczęśliwie ocalał też Tomasz Sobański, którego Konstanty Jagiełło odesłał w ostatniej chwili po worek z ubraniami dla uciekinierów. Obserwował on tragedię w Łękach z oddali. Julian i Franciszek Dusikowie – po dziesięciu dniach śledztwa połączonego z torturami – zostali osadzeni w bloku 11 obozu macierzystego KL Auschwitz I. Wandę Dusik deportowano do KL Ravensbrück. Wyzwolenia doczekała ona i jej brat Franciszek. Ich wuj Julian zginął w nieznanych okolicznościach. Esesman Johann Roth za wydanie uciekinierów został wyróżniony nagrodą w postaci fotografii z własnoręczną dedykacją SS-Obergruppenführera Oswalda Pohla – szefa Głównego Urzędu Gospodarczo-Administracyjnego SS (SS-WVHA), któremu podlegały obozy koncentracyjne. Stanowiło to dowód, jak wielką wagę przywiązywało kierownictwo SS do uniemożliwienia tej ucieczki. Współpracujący z konspiracją więźniarską esesman Frank został najprawdopodobniej zamordowany.

Ostatni akt tragedii z 27 października 1944 roku rozegrał się w sobotę 30 grudnia 1944 roku. Tego dnia wieczorem na placu apelowym powieszono na oczach około 12 tysięcy więźniów pięciu bohaterów wojskowej konspiracji więźniarskiej, zdradzonych przez esesmana Rotha. Męczeńską śmiercią zginęli: Ernst Burger, Rudolf Friemel, Piotr Piaty, Bernard Świerczyna i Ludwig Vesely. Przed egzekucją nie pozwolili sobie zawiązać oczu i wznosili okrzyki: „Precz z Hitlerem!”, „Precz z faszyzmem!”, „Dziś my, jutro wy!”. Bernard Świerczyna kilkakrotnie krzyknął doniośle „Niech żyje Polska!”. Po odczytaniu wyroku przez kierownika obozu macierzystego SS-Obersturmführera Franza Hösslera, Świerczyna jeszcze raz krzyknął „Niech żyje Polska!”. Wówczas jeden z największych oprawców obozowych – podoficer raportowy Oswald Kaduk – rozwścieczony skoczył do związanego Świerczyny i pięścią bił go po twarzy. Zaraz potem esesmani przystąpili do wykonania egzekucji. Była to ostatnia publiczna egzekucja na placu apelowym obozu macierzystego KL Auschwitz I.

Dwa miesiące, które poprzedziły egzekucję, straceni w niej członkowie konspiracji więźniarskiej spędzili w celi nr 28 w bloku 11. Podczas kilkutygodniowego śledztwa, połączonego z okrutnymi torturami, nikogo nie zdradzili. Na trzy dni przed egzekucją – 27 grudnia 1944 roku – Bernard Świerczyna napisał ołówkiem na drzwiach celi nr 28:

Chciałem tylko być człowiekiem, nie bezduszną składnią cyfr. Byt swój z przyszłym związać wiekiem, dziejów przyszłych poznać szyfr. Zdradą przemoc mnie pojmała i zamknęła pośród krat, lecz honoru nie złamała, nawet go nie złamie kat. Quia pulchris est pro Patria mori (Jak słodko jest umierać za Ojczyznę – uzup. BP), Bern. Świercz.

Piotr Piąty wyrył na ścianie celi nr 28 napis „Piotr Piąty, Kraków, Brzozowa” wraz z rysunkiem trójkąta więźniarskiego z literą P w środku, a obok napis, w którym podał swój numer obozowy i adres zamieszkania przed aresztowaniem: „130380 Piotr Piąty, Kraków, Brzozowa 17”.
Umierali u progu wolności. Dziewiętnaście dni później rozpoczęła się ostateczna ewakuacja KL Auschwitz, dwadzieścia osiem dni później doczekało wyzwolenia około 7 tysięcy więźniów pozostałych jeszcze w KL Auschwitz, cztery miesiące później pod ciosami wojsk koalicji antyhitlerowskiej upadła III Rzesza Niemiecka. Wraz z nią upadła zbrodnicza nazistowska ideologia, w imię której Niemcy stworzyli obozy koncentracyjne i ośrodki masowej zagłady, w imię której chcieli panować nad Europą i budowali swój Lebensraum na Wschodzie, eksterminując i obracając w niewolników całe narody. W tej najważniejszej walce, jaką stoczyła w swojej historii cywilizacja europejska – a której stawką było m.in. biologiczne istnienie narodu polskiego – uczestniczyli też konspiratorzy ubrani w pasiaste drelichy więźniów obozów koncentracyjnych. O tych żołnierzach najbardziej niezwykłego frontu tej wojny, żołnierzach bez broni toczących walkę o godność człowieka za drutami obozów śmierci, w tym przekazujących światu informacje o popełnianych w nich zbrodniach, należy szczególnie pamiętać. Oni w tej walce ponieśli największe ofiary.

Bohdan Piętka





Bibliografia.
Danuta Czech, Kalendarz wydarzeń w KL Auschwitz, Oświęcim 1992, s. 795.
Jan Kantyka, Bernard Świerczyna (1914-1944), Warszawa 1994.
Tomasz Sobański, Ucieczki oświęcimskie, Warszawa 1980, s. 211-220.