"Lepsze sto druhów niźli sto rubli w kalecie" (rosyjskie)
Gości on-line: 21    
 
  19 października 2017 - wschód: 7:10, zachód: 17:44
  Imieniny obchodzą: Piotr, Michał, Ziemowit
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli Zofia Gabryś-Domasik - świadek historii

21.08.2008

 

 

Zofia Gabryś-Domasik, która jest niezwykłym świadkiem historii, urodziła się 26 sierpnia 1921 r. w Bielanach koło Kęt, gdzie mieszkała wraz z rodzicami i rodzeństwem do 1941 r. Stąd hitlerowcy przesiedlili ich do pobliskich Łęk.

W 1942 r. została łączniczką obwodu oświęcimskiego AK, przybierając pseudonim „Wera”. Dostarczała grypsy kierowane przez swojego dowódcę por. Jana Wawrzyczka ps. „Marusza”, „Danuta” do różnych miejscowości, nieraz odległych, jak Zator, Czechowice, Katowice i Kalwaria Zebrzydowska. Ostrzegała różne osoby z konspiracji przyobozowej przed grożącym im aresztowaniem. Niosła pomoc więźniom KL Auschwitz, zbierając dla nich żywność, lekarstwa, odzież i przekazując potajemnie do obozu. Przewoziła broń i brała udział w organizacji ucieczek więźniów z KL Auschwitz, przejmując uciekinierów i odprowadzając ich w bezpieczne miejsca.

Tragedia nastąpiła 10 listopada 1944 r. W tym dniu gestapo aresztowało około siedemdziesiąt osób zaangażowanych w konspiracyjną działalność z terenów m.in. Łęk, Bielan, Grojca, Nowej Wsi, Malca, Osieka, Kańczugi i Kęt, których zadenuncjował konfident o nazwisku Ludwik Szypuła, wkrótce zlikwidowany przez żołnierzy podziemia w pobliskich Witkowicach.

Komendant obwodu oświęcimskiego AK, por. Jan Wawrzyczek, na temat tych wydarzeń napisał: „Jesienią 1944 r. podczas tragicznej wsypy, która zdziesiątkowała szeregi konspiracyjne pod Oświęcimiem „Wera” również wpada w szpony gestapo. Ojciec jej zostaje w Łękach na miejscu zamordowany, brat i matka aresztowani. Nieludzko bita, maltretowana, kaleczona, przeżyła gehennę kaźni gestapo w Oświęcimiu”.

Blok nr 11 (Blok Śmierci)

W czasie przesłuchań na gestapo w Oświęcimiu, ciągle torturowana, wielokrotnie traciła przytomność. Wybito jej wówczas zęby. Okrutnie zbitą i skopaną, wraz z szesnastoma innymi osobami, po uprzednim skrępowaniu wszystkim rąk z tyłu i powiązaniu ich wspólnym sznurem, pędzona była pieszo z aresztu gestapo w mieście do obozu, prosto do bloku nr 11. W KL Auschwitz nadal poddawana była nieludzkiemu biciu celem wymuszenia zeznań. Współwięźniarki były przerażone jej widokiem i po kolejnym przesłuchaniu poprosiły lekarza – więźnia, którym był Ukrainiec o nazwisku Strącicki, o udzielenie „Werze” pomocy. Ten, kiedy ją zobaczył, powiedział tylko: "Dajcie jej spokojnie umrzeć”. Młody organizm był jednak silniejszy i diagnoza ta nie spełniła się.

Posiedzenie "sądu doraźnego" w bloku nr 11 (obraz b. więźnia KL Auschwitz Władysława Siwka)

Zofia Gabryś miała być sądzona podczas zaplanowanego kolejnego posiedzenia „sądu doraźnego” pod przewodnictwem szefa gestapo katowickiego dr. Johannesa Thümmlera 17 stycznia 1945 r. Nie odważył się on jednak w tym dniu przyjechać do KL Auschwitz, mimo poczynionych już przygotowań na jego przybycie w bloku nr 11. Odgłosy zbliżającego się frontu i strzały żołnierzy sowieckich, niosących ocalenie były bowiem zbyt bliskie.

Nocą z 17 na 18 stycznia 1945 r. rozpoczęła się piesza ewakuacja więźniów KL Auschwitz do Wodzisławia Śląskiego. Droga była usłana trupami zmarłych i zastrzelonych.

Zofia Gabryś uzyskała wolność uciekając z tego koszmarnego transportu ewakuacyjnego na terenie Jastrzębia Zdroju. Miała opuchnięte nogi i trawiła ją gorączka. Przy pomocy wielu ludzi dobrej woli dotarła w końcu do Jawiszowic, gdzie przebywała trzy tygodnie u swojego brata Władysława, niezdolna już ruszyć się z łóżka. Po tym okresie wróciła do rodzinnego domu w Bielanach. Zastała tam matkę i brata Jana, który razem z nią więziony w bloku nr 11, uciekł wcześniej z transportu ewakuacyjnego. Dowiedziała się wtedy, że ciało ojca zastrzelonego w listopadzie 1944 r. hitlerowcy spalili w krematorium obozowym w KL Auschwitz II-Birkenau w Brzezince, zaś matka odzyskała najwcześniej wolność, po miesięcznym pobycie w areszcie gestapo w Oświęcimiu.

Wkrótce do rodzinnego domu Zofii Gabryś w Bielanach przyjechali funkcjonariusze NKWD, wypytując ją o przynależność do AK. Następnie przez długi czas pozostawała pod obserwacją Urzędu Bezpieczeństwa.

W dniu 14 sierpnia 1947 r. wyszła za mąż za kolegę z konspiracji, Stanisława Domasika i zamieszkali w Oświęcimiu. Urodziła dwoje dzieci. Jej syn Ryszard Domasik pracuje w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu jako administrator sieci komputerowych. Przez wiele lat w oświęcimskim Muzeum pracowała również jej córka Jolanta Kupiec jako historyk sztuki w Dziale Zbiorów.

Po wojnie Zofia Gabryś-Domasik, mieszkająca do dzisiaj w Oświęcimiu, za swój bohaterski trud została uhonorowana Medalem Zwycięstwa i Wolności 1945, Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Krzyżem Oświęcimskim.

Adam Cyra