"Głodnego bajkami nie nakarmisz" (rosyjskie)
Gości on-line: 26    
 
  24 października 2017 - wschód: 7:19, zachód: 17:35
  Imieniny obchodzą: Marta, Marcin, Rafał
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli GZO nr 1 (marzec) z 1930 r. (cz. 1)

05.10.2008

 

 

Od redakcji Kasztelanii: rozpoczynamy publikację wybranych fragmentów zacytowanych z pierwszych, przedwojennych numerów Głosu Ziemi Oświęcimskiej. Będziemy zamieszczać teksty, które opisywały sprawy i problemy dotyczące naszego regionu. Poniżej kilka tekstów z pierwszego, inauguracyjnego numeru. Zachowana została oryginalna pisownia tekstów.


Od wydawnictwa.

Wydając pierwszy numer „Głosu Ziemi Oświęcimskiej” pragniemy zaznajomić opinję publiczną z pobudkami jakiemi kierowaliśmy się przy tem przedsięwzięciu i podać nasze krótkie credo.

Na wstępie podnieść musimy, że „Głos Ziemi Oświęcimskiej" nie wydajemy w celach demagogiczno-partyjnych, nie dla zaspokojenia własnych ambicyj, ale dla wielkiej sprawy służenia wszystkim obywatelom naszego powiatu, bez względu na takie, czy inne wyznanie, czy przekonanie polityczne i przynależność partyjną - w duchu państwowym wedle zasad regjonalnych, głoszonych przez wielkiego powieściopisarza naszego, Stefana Żeromskiego.

„Głos Ziemi Oświęcimskiej" jest pismem bezpartyjnem, niezależnem i chce być tym pomostem, który łączyć będzie wszystkich obywateli w jedną rodzinę dla obrony swoich słusznych praw.

Wszystko co dobre będziemy popierać i bronić a zło bezwzględnie tępić.

Świadomi trudności, jakie napotkamy w naszej pracy, to jednak przepojeni głęboką wiarą, że znajdziemy zrozumienie i poparcie, a przy dobrej woli i pomocy społeczeństwa, zdołamy wszystkie te trudności pokonać z pożytkiem dla naszego powiatu.

WYDAWNICTWO GŁOSU ZIEMI OŚWIĘCIMSKIEJ.


Przedwiośnie ziemi oświęcimskiej.

Zbliża się wiosna, Słońce już coraz wyżej wznosi się nad naszą krainą kochaną i zatacza codziennie większe koła na horyzoncie. Przyroda po długim letargu zimowym otrząsa z siebie całuny pozornej śmierci i zaczyna żyć. A gdy wionie jeszcze wiatr, pokryją się nasze pola, łąki i lasy bujną zielenią; kwiaty otworzą swe kielichy na działanie życiodajnych promieni słońca, spojrzą dumnie w polskie niebo, skąd czerpać będą boski nektar i ambrozję, aby dać życie sobie i innym.

I my stajemy się lepsi... W duszach ludzkich następuje jakaś dziwna zmiana, rodzą się uczucia altruistyczne, poświęcenia, jakiś pęd rwie do pracy i każe kuć lepszą przyszłość naszej ziemi, szczęście braciom i społeczeństwu nieść – gdzie żyć, pracować a nie umierać. Tak, żyć to wielka rzecz! Żyjemy nie tylko dla siebie, ale i dla tych co za nami idą i co po nas jeszcze przyjdą.

Zrywamy z siebie całuny a oczy zaciągnięte bielmem, przecieramy do słońca i zaczynamy rozglądać się po naszych rodzinnych stronach, które były dla nas dotychczas jakby obce lub prawie nieznane. Oczom naszym przedstawia się widok dosyć niejasny, czasem nawet ciemny; wpatrujemy się w różne obrazy i nie wiemy sami, jak to się mogło stać, że do niedawna patrzyliśmy inaczej na nasze dzienne sprawy, na nasz stan moralny i materjalny, którego ani obronić przed zgubną demagogją nie mogliśmy ani wprowadzić w czyn to, co wyrażaliśmy słowem, jednak brakło nam energji i silnej woli, aby trudności pokonać i zwyciężyć. Tak było. Było jeszcze, że kiedy zbieraliśmy się razem na zebraniach, posiedzeniach, konferencjach etc., aby radzić nad naszą dolą, padały z ust złych ludzi nie słowa zachęty i współpracy, ale niecne słowa niewiary we własne siły i t. p. oklepane komunały, byle tylko nic nie robić a z konieczności dać „swoje” prowizorjum – byle mieć wolną głowę.

Grały jeszcze ambicje, i to częste, skąd ma wychodzić inicjatywa, a skąd czyn społeczny. Jeśli była „inicjatywa”, to brakowało wykonawców, a jeśli znaleźli się wykonawcy z własna inicjatywą i planem, którzy zapraszali do swoich szeregów wszystkich obywateli bez różnicy przekonań politycznych, czy wyznaniowych, odżegnywano się od nich kredą i woda i zgóry zapowiadano upadek, gdyż „Inicjatywa” musiała wyjść od nich, dobrze obmyślana, w kalejdoskopie ich własnych ambicyj i interesów.

Oprócz Górnickich, Ks.Ks. Knyczów z przeszłości i małej garstki współczesnych działaczy nie mamy przodowników, co na czele powiatu idą z ludem do boju o lepszą przyszłość.

Wszędzie pełno krzyku, głupiej krytyki, kadzenie jeden drugiemu i załamywanie rąk: „Nie da się...” Jeszcze ten Głos Ziemi Oświęcimskiej”! Źle...

Nie da się, bo jeden czeka na drugiego i boi się... Brat bratem chce poganiać. Źle!

Narybku młodszego nie dopuszczano, chyba do jakiejś podrzędnej roboty, gdzie był wymagany większy wysiłek i czyn – czasu oszczędzano tylko w wynikach...

Na zebraniach wygłaszano długie mowy, robiono przy tem osobiste porachunki, przewałkowywano rzeczy błahe po dziesięć razy, pomijając bardzo ważne. Brać dzielono na „niższych” i „wyższych” – brat na bratu kołki ciosał i pod bratem dołki kopał – partja była celem obywatelstwa naszego powiatu, buta i zarozumiałość, zamiast podać sobie ręce do zgody i powiedzieć sobie tak: Słuchajcie bracia! Dzisiaj stawiamy nasz dom. Dom ten jest naszą Ojczyzna. Ja biorę kielnię do ręki, ty noś cegły. Ja i Pan Jacenty niech znoszą krokwie i deski – tak róbcie, ja Wam pokażę, a widzisz Pan! – dobrze.

Zbudujemy piękne mieszkanie, urządzimy sobie je wygodnie, przyjemnie i będzie nam dobrze. Panie Jacenty, przeproś Pan Jasia!

Jak pięknie wszyscy Polacy żyją w zgodzie i miłości. Chrystus kroczy wśród nich i uśmiecha się.

Szczęście polskiej ziemi – powiat oświęcimski jest wzorem.

Boże mój, gdyby tak było!

Ale jest inaczej... Ziemia nasza oświęcimska leźy odłogiem.

Każdy z nas radzi w pojedynkę jak może, zapomniawszy przy tem, że gromada to siła. A mamy tyle a tyle spraw do omówienia. Musimy, obywatele wszystko w „Głosie Ziemi Oświęcimskiej” poruszyć.

„Spólnemi łańcuchy opaszmy ziemskie kolisko” – jak powiada nasz wieszcz w „Odzie do młodości”.

Hej, ramię do ramienia! Obywatele, w rannych blaskach słońcem wschodzi Świt.

Kto Ojczyźnie służy, sam sobie służy, woła zza grobu Ks. Piotr Skarga. Za chwile dzień, trzeba zakasać rękawy, a zobaczycie pod jesień wniesiemy bogaty plan w nasz Dom.

Już czas, więc: „Szczęść Boże”! Oby za kilka lat mogliśmy być dumni, że jesteśmy obywatelami ziemi oświęcimskiej, że „z trudu naszego i znoju Polska powstała, by żyć”.

Nie puste słowa, a czyn, czyn, jeszcze raz czyn nas uratuje, inaczej zginiemy. Wszak Polska, to my.

Nad ziemią oświęcimską dnieje, będzie dobrze, znikną mroki ciemnoty i ospałości narodowej i zapanuje dobrobyt, zgoda i szczęście.

Wszak na ziemi oświęcimskiej tylko przedwiośnie, a wiosna dopiero będzie.

Jan Macek


Oświęcim (Urywek z zamierzchłej przeszłości i z doby dzisiejszej).

Miasto Oświęcim obecnie siedziba władz powiatu oświęcimskiego było niegdyś stolica Księstwa Oświęcimsko-Zatorskiego, które sięgało na północ po Wisłę, na zachód po Białkę, na południe po Beskid a na wschód po ziemię Szczyżycką zajmując tutaj dzisiejszy powiat Wadowicki. – Księstwo obejmowało 7 miast (Andrychów, Biała, Kęty, Oświęcim, Wadowice, Zator i Żywiec) 241 wiosek z ludnością około 170.000 dusz. – Na starożytnej mapie Edrissego widzimy Oświęcim już jako gród kwitnący – powstanie jego trzeba tedy odnieść do 7 wieku i przyjąć, że miasto istnieje około 1300 lat – jest ono zatem najstarszem miastem nie tylko Województwa Krakowskiego ale i bodaj i w całej Polsce. – Za czasów księstwa liczył Oświęcim około 500 domów, przeszło 200 majstrów rozmaitego rzemiosła i dużą załogę wojskową. – Że Oświęcim nie wybił się na miasto większego znaczenia pochodzi to stad, że przechodził rozmaite koleje zagłady, napadów, pożarów i otoczony był niekorzystnemi wpływami od północy i zachodu. – Oświęcim posiadał duże przywileje jak wywóz ołowiu, soli, łososia i z tych dobrych czasów datuje się kupno wsi Pławy, która dotąd znajduje się w posiadaniu miasta.

Powiat Oświęcimski jest i był rolniczo-przemysłowy – rolnictwo prowadzone obecnie przez Towarzystwo Rolnicze pod prezesurą P. Teofila Wysockiego doznaje rzetelnej opieki a widomym znakiem dodatnich wyników jest Spółdzielnia „Piast” posiadająca dwa sklepy w Oświęcimiu i kilka Oddziałów w powiecie, - Rolnictwo i gospodarstwo domowe. pracuje także na wywóz (kapusta, ziemniaki, mleko, ryby) a wielki przemysł narażony dotąd na ujemne wpływy dawnego niemieckiego Górnego Śląska obecnie po odrodzeniu Ojczyzny zaczyna dźwigać się trwale. - Do podniesienia warunków mienia przyczyniają się w niemałych stopniu dodatnie wpływy hojnej przyrody - Oświęcim bowiem leży u wylotu 3-ch rzek (Wisła, Soła, Przemsza) a nadto powiat cały spoczywa na przebogatych pokładach węglowych. - Zagłębie węglowe Oświęcimsko-Chrzanowskie jest bezwątpienia dalszym ciągiem zagłębia Górnośląskiego względnie Dąbrowskiego i według geologów Dr. Petraschka (Wiedeń) i Dr. Michaelisa (Berlin) ściśle obejmuje powiaty Oświęcimski i Chrzanowski, gdyż uczeni ci zupełnie dokładnie wytyczyli granicę tego zagłębia które na wschód dochodzi do Krzeszowic i nie osiąga Wadowic - na południe nie sięga do Białej a na zachód - zbiega się z zagłębiem Morawsko-Ostrawskiem. - Według poszukiwań Schlutiusa natrafiono w powiecie Oświęcimskim na godne odbudowy pokłady w Brzezince pod Oświęcimem; w Starych Stawach, w Łękach, w Polance Wielkiej; i w Spytkowicach, gdzie przystąpiono już do budowy szybów. - Kopalnie znajdują się w Brzeszczach a obecnie wykończono nową kopalnię w Jawiszowicach - węgiel pod względem kalorycznym jest lepszy od Jaworznickiego. - Z jakiego powodu zagłębie Oświęcimsko-Chrzanowskie przezwano zagłębiem Krakowskiem niewiadomo, gdyż jak wspomniano granica węglowa na wschód dochodzi tylko do Krzeszowic dając węgiel kalorycznie słaby (Siersza) nie sięga zatem Krakowa, który nie bacząc na wywody powyż wspomnianych uczonych geologów rozpoczął w swoim czasie kosztem ', olbrzymich wkładów budowę szybu w okolicy Liszek i poniósł ogromne straty. - Oświęcim jest także węzłem kolejowym o 4-ch odnogach a mianowicie na wschód do Krakowa, na zachód do Wiednia, na południe na Górny Śląsk i wreszcie czwarta odnoga przez Zator do Wadowic i dalej. - To są momenty zapewniające rozwój wielkiego przemysłu w powiecie Oświęcimskim a gdy zostanie ukończoną budowa zapory wodnej w Porębce i w ten sposób zapewniony będzie jednostajny stan wody na rzece Sole, gdy wybudowaną zostanie projektowana kolej - Żywiec - Kęty - Osiek - Oświęcim, gdy zostanie zbudowany port na Wiśle w Dworach pod Oświęcimem muszą z natury rzeczy stanąć u ujścia Soły liczne fabryki zapewniając miastu i powiatowi świetny rozwój i dobrobyt.

Już obecnie widzimy w Oświęcimiu i w okolicy kilka większych fabryk jak: fabryka papy dachowej Kuźnickiego, takaż fabryka Natansohna, fabryka samochodów, walcownia cynku, wielka garbarnia, fabryka sztucznych nawozów, fabryka wyrobów rybnych, Record fabryka przetworów chemicznych i kilka drobniejszych fabryk mydła i świec o znaczeniu lokalnem, a w najbliższym czasie powstanie nowa wielka fabryka skór i butów.

W ostatnich czasach przeżywał Oświęcim zmorę wiszącą nad nim w formie zamiaru skasowania powiatu - zdawało się, że fatum prześladujące miasto od tysiąca z górą lat znowu odżyło. - Powiat, miał być skasowany, gdyż rzekomo Oświęcim jest za małą jednostką administracyjną. Wnioskodawca nie baczył, że o tem nie decyduje wielkość powierzchni terenu ale zaludnienie a przedewszystkiem znaczenie gospodarcze danego powiatu. - Cóż bowiem z tego, że powiat Kosowski (Polesie) mierzy 3572 klm. skoro liczy tylko 48.586 mieszkańców o znaczeniu gospodarczem prawie żadnem, podczas gdy np. powiat Katowicki ma tylko 170 klm. o ludności 184.609 o wielkim przemyśle zaś powiat Świętochłowicki ma tylko 83 klm. z ludnością 174,949 i jest również wysoko uprzemysłowiony. - Powiat Oświęcimski ma 314 km. z ludnością 49.824 zaś powiat Myślenicki 383 km. z ludnością tylko 39.762 i o zwinięciu jego nie było mowy. - Część powiatu Oświęcimskiego a mianowicie Zatorszczyzna miała być przeniesioną do Wadowic, a druga część powiatu łącznie z obszarem Bialskim miała utworzyć osobny powiat rzekomo w Kętach!! - Pomysł zaiste godny tęgiej głowy, której na szczęście Województwo Krakowskie już się wyzbyło! Zmora ta zawisła nad miastem została usuniętą a to dzięki usiłowaniom Reprezentacji miasta Oświęcimia - niestety Gminy okoliczne nie użyczyły miastu w tym względzie swego poparcia nie bacząc, że skoro los połączył je z Oświęcimem na dobrą czy złą dolę należy interesa miasta popierać, gdyż silę rzeczy dobrobyt miasta musi stworzyć również dobrobyt dla wsi okolicznych.

Reprezentacja miasta Oświęcimia składa się obecnie z osób szczerze miasto miłujących a od 20 lat z górą dzierży ster rządów niezmordowany w pracy Burmistrz Pan Roman Mayzel. W skład Rady wchodzą: wytrawny prawnik i adwokat Dr. Ludwik Gąsiorowski, Lekarz Dr. Antoni Ślosarczyk, którego olbrzymie zasługi jako prezesa Sokoła pamięta ludność z czasów wojny światowej - oddany całem sercem interesom miasta Ks. Kanonik Jan Skarbek - znamienici znawcy spraw gospodarczych: Pp. Edward Jaśkiewicz i Władysław Ptaszyński - Reprezentant sfer robotniczych adwokat Dr. Wiktor Bałanda - znakomity znawca wielkiego przemysłu P. Józef Schönker - fachowiec w księgowości gruntowej Pan Emil Zamorski, przedstawiciel Związku Inwalidów Pan Franciszek Szpyra i wielu, wielu innych, którzy w lot orjentują się w sytuacji i wszystką pracę z całego serca składają w ofierze dla poparcia interesów miasta.

Oni to zażegnali wspomnianą powyżej zmorę wiszącą nad miastem w postaci zamierzonego skasowania powiatu oświęcimskiego i oni poprowadzą niezawodnie ukochane miasto ku świetlanej przyszłości!!!

Aleksander Orłowski


Legitymacja Christliche Gewerkschaften jako curiosum w jego działalności na terenie zachodniej Małopolski.

Były robotnik Walcowni Cynku w Brzezince ad Oświęcim, zgłaszając się w naszej Redakcji o poradę, przyniósł arcyciekawą legitymację, legitymację członkowską Chrześcijańskiego Związku Zawodowego (Christliche Gewerkschaften) Bielsko, Piłsudskiego 7, pod którą pokrywką ukrywa się hakatystyczna robota niemców, działających na Śląsku pod firmą Volksbundów i Deutschtumów.

Nie mamy nic przeciwko temu, aby robotnik niemiecki organizował się we własnych związkach zawodowych, ale śmiemy się zapytać tych Panów, jakim prawem sięgają po duszę i grosz polskiego robotnika, do tego na terenie Oświęcimia, gdzie robotników niemieckich niema?

Nasz robotnik polski ma różne związki polskie i zależnie od jego upodobania i przekonań politycznych może sobie wybrać przynależność, a nie narzucać mu obcą organizację dlatego, że jest pupilkiem kapitalistów niemieckich.

Teraz przystąpmy do karty członkowskiej. Stronica pierwsza:

„Chrześcijański Związek Zawodowy (zgoda!) Nazwisko.., (bardzo dobrze - imię niepotrzebne) Zawód... rodzony.... (Co to?! Chyba urodzony?( w.....

Wstąpił dnia..... Przy przestępowaniu (!) potwierdzenie na stronie odwrotnej w Oświęcimiu.

Wstępowe (co do licha, chyba wpisowe?) Podpis właściciela (pełnomocny).

Pierwsza strona „w porządku".

Strona wewnętrzna (foljo):

Miesięczna składka I klasa... (Tak „pierwsza klasa”, bo robotnik pracuje w tygodniu 4 dni i pobiera 64 groszy na godzinę a składka „pierwsza klasa").

Pod spodem apel do robotnika: Nie zaniedbywajcie żadnego zgromadzenia! Bier (Ano bier) udział w życiu związkowym! (Związkowym, czy związkowem?) Uważaj na ustawe związkowe! Bier (ja, Bier auf „wzgórze”) udziale w werbunkach!

Ostatnia strona: Poświadczenie przestępu. Nazwisko związku Właściciel należał do..... od..... do..... na mocy tamtejszych składek i na podstawie § 7 odstęp I ustawy związkowej włoży się (gdzie?) w rachunek (aha) tygodni.... klasy....

Właściciel otrzymał wsparcie dnia....(miejscowość i pieczęć) podpis wystawiciela”.

Gdy czytamy powyższą legitymację chce się nam płakać i śmiać nad „przestępem" języka polskiego jaki popełniają Panowie z Christliche Gewerkschaften zmieniając „nazwisko" imienia polskiego na wasserpolakische modę. I tu związek, oprócz obrony zawodowej ma jeszcze oświecać robotnika!?

Wstyd i jeszcze raz wstyd!

Do działalności Christliche Gewerkschaften na podwórzu dwujęzycznej Cynkowni w Brzezince powrócimy jeszcze w odpowiednim czasie.

Na dzisiaj chyba wystarczy.