"Lepsze sto druhów niźli sto rubli w kalecie" (rosyjskie)
Gości on-line: 26    
 
  19 października 2017 - wschód: 7:10, zachód: 17:44
  Imieniny obchodzą: Piotr, Michał, Ziemowit
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli Jedyna wśród cichociemnych - Elżbieta Zawacka

05.11.2008

 

 

Cichociemni, czyli używając współczesnego języka polscy „agenci 007”, bez wątpienia byli ludźmi od wykonywania wyjątkowo trudnych zadań konspiracyjnych w czasie II wojny światowej. O tych wysportowanych, inteligentnych i niezwykle odważnych żołnierzach Armii Krajowej, mówi się obecnie coraz więcej.

Cichociemnym nie mógł zostać każdy. Dokonywana była surowa selekcja. Z 2413 kandydatów przyjętych na kurs, ukończyło go z pozytywnym wynikiem tylko 606 osób. Do okupowanej Polski w latach 1941 – 1944 zrzucono 316 skoczków spadochronowych – cichociemnych. Program ich szkoleń obejmował m.in. doskonalenie wiadomości z zakresu wiedzy wojskowej, wielogodzinne ćwiczenia oraz naukę skoku ze spadochronem. Ci specjalnie wyszkoleni w Wielkiej Brytanii żołnierze Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, byli następnie przerzucani do okupowanego kraju w celu prowadzenia walki z hitlerowcami. Pierwszy przerzut ekipy cichociemnych do Polski miał miejsce w nocy z 15 na 16 lutego 1941 r.

Niewątpliwie cieszy fakt, iż coraz częściej wspomina się o bohaterskich wyczynach cichociemnych. Można zauważyć, zwiększającą się liczbę artykułów, książek czy filmów związanych z tymi sensacyjnymi wydarzeniami historycznymi. Warto wspomnieć chociażby o takich produkcjach filmowych jak "Czas Honoru", emitowany obecnie na antenie telewizyjnej „dwójki”, czy mającym niedawno swoją kinową premierę, fabularyzowanym filmie dokumentalnym My Cichociemni. Głosy żyjących, w reżyserii Pawła Kędzierskiego. Wśród wielu książek związanych z tą tematyką na uwagę zasługuje wydana w 2007 r. autobiografia gen. Stefana Bałuka, zatytułowana "Byłem cichociemnym". Ten wyjątkowy człowiek, liczący dzisiaj 94 lata, odegrał niemałą rolę w upamiętnieniu swoich dwóch cichociemnych kolegów, których losy związane są z Oświęcimiem. Dzięki m.in. jego staraniom Gimnazjum Gminne w Rajsku nosi dziś imię cc. mjr. Piotra Szewczyka, pochodzącego z Babic, natomiast Powiatowy Zespół Nr 3 Szkół Technicznych i Ogólnokształcących w Oświęcimiu otrzymał imię cc. ppor. Stefana Jasieńskiego, który niosąc pomoc więźniom KL Auschwitz został aresztowany i zginął w obozie. Oprócz wyżej wymienionych, do tego elitarnego grona należeli także m.in. Jan Nowak – Jeziorański i Elżbieta Zawacka.

Również kobieta...

Mało kto wie, że to właśnie Zawacka była jedyną kobietą wśród cichociemnych. O tej niezwykłej spadochroniarce, urodzonej w 1909 r. w Toruniu, tak pisał Jan Nowak – Jeziorański: „Średniego wzrostu, blondynka o niebieskich oczach miała w sobie coś męskiego”. Brała udział w kampanii wrześniowej w 1939 r. W czasie okupacji wstąpiła do Służby Zwycięstwu Polski. Pod koniec 1940 r. otrzymała przydział do Wydziału Łączności Zagranicznej Komendy Głównej ZWZ. Od połowy 1941 r. jeździła między Berlinem a Warszawą, przewożąc w obydwie strony pocztę, która trafiała do Londynu i z powrotem.

Organizowała również szlaki kurierów, podążających przez Niemcy do Londynu. Do końca wojny, korzystając z fałszywych dokumentów, przekraczała granice III Rzeszy ponad 100 razy, przewożąc różnego rodzaju meldunki i informacje. Działała pod pseudonimami: Zo lub Zelma. Jako kurierce korzystającej z pociągów pasażerskich nie wolno jej było zasnąć podczas jazdy, gdyż mogłaby przez sen mówić po polsku. Wyskakiwała z jadącego pociągu, uciekając przed gestapo, podróżowała ukryta w zbiorniku wodnym lokomotywy, a także przedzierała się przez ośnieżone góry Pirenejów.

Podczas pobytu w Wielkiej Brytanii zabiegała o możliwość awansowania kobiet - żołnierzy na stopnie oficerskie. W dniu 10 września 1943 r. została zrzucona na terytorium okupowanego Kraju. Później brała udział w powstaniu warszawskim. Po wojnie działała w antykomunistycznej organizacji Wolność i Niezawisłość, za co została aresztowana przez UB i przez cztery lata więziona. Po odzyskaniu wolności pracowała w szkolnictwie, a następnie po uzyskaniu doktoratu nauk humanistycznych w 1965 r. na Uniwersytecie Gdańskim. Później przeniosła się do rodzinnego Torunia, gdzie do 1978 r. była pracownikiem Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. W 1995 r. została mianowana profesorem nauk humanistycznych.

W ostatnich latach Elżbieta Zawadzka otrzymała szereg najwyższych odznaczeń państwowych. W 2007 r. została awansowana przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jako druga kobieta w historii Wojska Polskiego, na stopień generała brygady. Obecnie mieszka w Toruniu, mając 99 lat. Tej odważnej kobiecie, której zasługi dla Ojczyzny i bohaterstwo było wyjątkowe, należy się dziś szczególne uznanie i pamięć.

Przemysław Bibik