"Głodnego bajkami nie nakarmisz" (rosyjskie)
Gości on-line: 26    
 
  24 października 2017 - wschód: 7:19, zachód: 17:35
  Imieniny obchodzą: Marta, Marcin, Rafał
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli Porucznik w zakonnym habicie

11.01.2009

 

 

Na oświęcimskim cmentarzu, w zadbanej kwaterze, gdzie znajdują się groby Sióstr Serafitek, przykuwa uwagę mogiła siostry z tego zgromadzenia Leopoldyny Staweckiej. Przykuwa uwagę przede wszystkim wyryty na nagrobnej płycie wizerunek Krzyża Walecznych, którym zakonnica, była legionistka, została odznaczona.

Leopoldyna Stawecka urodziła się 11.10.1896 r. w Bochni w wielodzietnej rodzinie. Mała Olga wychowywała się w atmosferze tradycji patriotycznych i religijnych. W osiemnastym roku życia na początku I wojny wstąpiła ochotniczo do Legionów Polskich, w których służyła jako sanitariuszka. Kilka lat później wzięła udział już w mundurze wojskowym w walkach o Lwów. Służyła w oddziale, w którym jej brat był oficerem. W tym czasie wstąpiła do Ochotniczej Legii Kobiet, w walkach o Wilno została ranna w prawe płuco. Pełniła również służbę wojskową na Górnym Śląsku w czasach plebiscytu. Odznaczała się zdolnościami organizatorskimi, odpowiedzialnością, odwagą.

Za żołnierską służbę wyróżniono ją Krzyżem Orląt, Krzyżem Walecznych oraz stopniem porucznika. Otwierała się przed nią interesująca kariera, być może wygodne życie. Mimo obiecujących perspektyw zdecydowała się na życie zakonne i 15.10.1924 r. wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Serafitek w Oświęcimiu. Habit zakonny otrzymała 29.10.1925 r. a 20.06.1928 r. złożyła pierwsze śluby. Przybrała imię zakonne – Eligia. W tym roku powierzono jej opiekę nad dziećmi w prowadzonym przez siostry Domu dla Sierot w Oświęcimiu. Gorliwie wykonywała swoje obowiązki. O tym oświęcimskim okresie jej życia tak pisał we wspomnieniu pośmiertnym „Dzwon Niedzielny” (nr 6 z 1933 r.):

Nieraz jej wielka dusza nie była zrozumiana przez otoczenie dla swej dziwnej stanowczości. Nie odbierało jej to jednak zapału w każdej powierzonej jej pracy. Kolonię wypoczynkową w Bujakowie k. Białej prowadziła tak dzielnie, że w podziw wprowadziła tych, co na nią patrzyli. Zapał jej i ofiarność płynęły stąd, że to praca dla najbiedniejszych dzieci z Oświęcimia."

Mali podopieczni przepadali za swą wychowawczynią. Była cierpliwa, miała swoje metody pracy z dziećmi. Zachowała coś z żołnierskiej postawy. O siostrze Eligii zasłyszałem opowieść, jak wspaniale powoziła końmi.

Niestety, rana odniesiona w czasie wojny przyczyniła się do rozwoju gruźlicy. Gdy wyjechała do Białki Tatrzańskiej na kurację było już za późno. Stan zdrowia szybko się pogarszał. Zmarła 7.01.1933 r. mając zaledwie 37 lat.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się 10 stycznia 1933 r. Mimo srogiego mrozu w pogrzebie wzięły udział rzesze miejscowego społeczeństwa. A były to niezwykłe uroczystości żałobne jak na pogrzeb zakonnicy. Do grobu nieśli trumnę na swoich barkach oficerowie Wojska Polskiego. Na trumnie złożono żołnierską czapkę zmarłej, szablę i proporczyki przywiezione przez towarzyszki broni. W pochodzie żałobnym uczestniczyli przedstawiciele ówczesnych władz miejskich, komendant miejscowego garnizonu, duchowieństwo. Kondukt prowadzony przez ks. J. Skarbka stał się wielką manifestacją hołdu dla tej niezwykłej postaci.

Odtąd żołnierze z miejscowego garnizonu przy mogile siostry Eligii z okazji różnych świąt pełnili honorowe warty.

na podstawie informacji od Sióstr Serafitek - Jan Ptaszkowski

Drugie, uzupełnione i poszerzone wydanie książki Jana Ptaszkowskiego "Opowieści spod zamkowej góry" planowane jest na marzec 2009 r.