"Lepsze sto druhów niźli sto rubli w kalecie" (rosyjskie)
Gości on-line: 25    
 
  19 października 2017 - wschód: 7:10, zachód: 17:44
  Imieniny obchodzą: Piotr, Michał, Ziemowit
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli ''Byłem numerem...'' - po niemiecku

22.01.2009

 

 

W dniu 27 stycznia 2009 r. w uroczystościach związanych z 64. rocznicą wyzwolenia KL Auschwitz będzie uczestniczył pan Kazimierz Piechowski z Gdańska, słynny uciekinier z tego obozu, który w tym roku ukończy dziewięćdziesiąt lat.

Swoje dramatyczne przeżycia i brawurową ucieczkę z KL Auschwitz opisał przed kilku laty w książce „Byłem numerem... świadectwa z Auschwitz”. Obecnie wspomnienia te zostały opublikowane przez Wydawnictwo Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w języku niemieckim, i co dopiero trafiły na półki księgarskie. Ich niemieckojęzyczne wydanie nosi tytuł „Ich war eine Nummer... Geschichten aus Auschwitz”.

Ukazanie się tej książki zbiegło się z przewidzianą za kilka dni emisją filmu dokumentalnego o Kazimierzu Piechowskim. „Uciekiniera” w reżyserii Marka Pawłowskiego, zrealizowanego dwa lata temu, wyświetli telewizja niemiecka Westdeutscher Rundfunk (WDR), 26 stycznia br. Film ten, który dotychczas zdobył trzynaście nagród krajowych i zagranicznych, ostatnio zakupiły Włochy, Finlandia, Brazylia i Nigeria. Jego zakupem zainteresowany jest także Izrael.

Kazimierz Piechowski od najmłodszych lat związany był z Tczewem, gdzie przed wojną działał w Związku Harcerstwa Polskiego. Jesienią 1939 r. próbował przedostać się na Węgry, aby stamtąd dotrzeć do Francji, gdzie gen. Władysław Sikorski tworzył Wojsko Polskie. Na granicy schwytał go patrol niemiecki. Został osadzony w więzieniu w Wiśniczu Nowym, skąd 20 czerwca 1940 r. przewieziono go do KL Auschwitz, gdzie otrzymał numer 918.

Dokładnie dwa lata później, 20 czerwca 1942 r., zdecydował się na ucieczkę z obozu wraz z trzema innymi więźniami. Włamali się do magazynu mundurowego, wykradli samochód esesmański i wyjechali nim z terenu obozowego, porzucając go dopiero w okolicach Makowa Podhalańskiego. Piechowskiemu realizacje śmiałego pomysłu ułatwiło niezwykłe opanowanie i biegła znajomość języka niemieckiego, wyniesiona z domu rodzinnego. Jest to jedna z najbardziej niezwykłych i spektakularnych ucieczek z KL Auschwitz w dziejach tego obozu.

Po ucieczce Piechowski wstąpił do Armii Krajowej, w szeregach której walczył do końca wojny. Po powrocie na Pomorze podjął pracę, ale ktoś doniósł Urzędowi Bezpieczeństwa o jego akowskiej przeszłości. Został skazany na dziesięć lat więzienia, z czego odsiedział siedem.

Po czterdziestu latach od swojej ucieczki, namówiony przez żonę, po raz pierwszy przyjechał do Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w 1982 r. Na widok Ściany Straceń, kiedy powróciły w jego pamięci straszne wspomnienia, jak wynosił spod niej ciała rozstrzelanych współwięźniów - stracił przytomność, Następny raz odwiedził Muzeum dopiero dwadzieścia lat później, namówiony tym razem do przyjazdu przez mieszkającego w Gdańsku, nieżyjącego już dzisiaj Jana Foltyna, który pochodził z Oświęcimia.

Od 2002 r. Kazimierz Piechowski jest częstym gościem w naszym mieście, mając zawsze zapewniony bezpłatny nocleg i troskliwą opiekę w Hotelu „Olecki”, skąd z okna swojego pokoju może oglądać budynek, obecnie remontowany na potrzeby Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Oświęcimiu, z którego ponad sześćdziesiąt lat temu rozpoczął brawurową ucieczkę.

Ostatnio Kazimierz Piechowski napisał jeszcze jedną książkę, zatytułowaną „My i Niemcy”, wydaną w ubiegłym roku ze słowem wstępnym prof. Henryka Ćwięka, który na jej temat, co w przededniu rocznicy wyzwolenia obozu i miasta Oświęcimia jest szczególnie aktualne, tak wypowiada się: „Książka napisana przez świadka tragicznych wydarzeń w Auschwitz skłania do szczególnej refleksji nad losem zamęczonych tam więźniów. Auschwitz jest nie tylko wyjątkowym miejscem pamięci, lecz także miejscem, skąd słychać apel do ludzkich sumień”.

Adam Cyra