"Głodnego bajkami nie nakarmisz" (rosyjskie)
Gości on-line: 26    
 
  24 października 2017 - wschód: 7:19, zachód: 17:35
  Imieniny obchodzą: Marta, Marcin, Rafał
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli Społeczne pasje ks. Skarbka

25.01.2009

 

 

W Kronice Wyzwolenia Oświęcimia, którą obejrzało tysiące turystów, frontowi filmowcy utrwalili obraz uroczystego pogrzebu tych, co zginęli u progu wolności. Na moment pojawia się sylwetka prowadzącego kondukt ks. Jana Skarbka, proboszcza oświęcimskiego, idącego na czele duchowieństwa.

Ks. Jan Skarbek włodarzył dawną parafią książęcego grodu w niełatwych czasach. Dzięki wszechstronnej działalności, jaką tu prowadził, zapracował sobie na miano wybitnego obywatela miasta. Pochodził z małej wsi rzeszowskiej. Urodził się w 1885 r. Na stałe przybył do Oświęcimia 21.02.1926 r. Wcześniej był proboszczem w Pleszowie koło Krakowa. Odtąd stał się sercem oświęcimianinem. W tym mieście przeżył najlepsze i najtrudniejsze lata. Pierwsze słowa, jakimi witał Oświęcim brzmiały: „Nie przyszedł syn człowieczy, aby mu służono, ale służyć". Temu życiowemu "credo" pozostał wierny do końca. Służył miejscowemu społeczeństwu na miarę swego talentu. Dał się poznać jako szlachetny człowiek. Z pasją oddawał się społecznemu działaniu na rzecz wielkich i małych spraw prowincjonalnego miasteczka.

Najpierw zabrał się energicznie do gruntownej restauracji zabytkowego kościoła „proszącego o ratunek". Przedwojenny Oświęcim był miastem zamieszkałym w znacznej części przez ludność żydowską. Dokumenty świadczą, że miasto było tolerancyjne, nie dochodziło do ostrych konfliktów na tle religijnym. W kwietniu 1926 r. przedstawiciele gminy izraelickiej na czele z rabinem przyszli powitać nowego proboszcza i oznajmić, że pragną żyć w zgodzie z katolikami. Ze swej strony ks. Jan Skarbek prosił ich, by zajęli się sprawami „dzikich małżeństw" we własnym środowisku. Był człowiekiem dialogu. Znamienne, że w prasie żydowskiej z tego okresu nazywano go „człowiekiem o kryształowym charakterze".

Już w lipcu 1926 r. nowy proboszcz został wybrany do Rady Miejskiej, gdzie reprezentował najliczniejsze koło wyborcze, Dzięki jego staraniom jako radnego „królewskiego miasta Oświęcimia" uzyskała gmina m.in. Ekspozyturę Urzędu Kasy Skarbowej. Działał w wielu organizacjach humanitarnych i oświatowych. W 1929 r. na posiedzeniu Towarzystwa Szkoły Średniej ks. J. Skarbka wybrano na przewodniczącego komitetu budowy gimnazjum.

Powstała w 1915 r. pierwsza szkoła średnia w Oświęcimiu wynajmowała budynek przy ul. Zatorskiej płacąc roczny czynsz w wysokości 10 tys. złotych. Kuratorium Krakowskie zagroziło zamknięciem zakładu jeśli nie będzie mieć własnego budynku. Budowa nowego gmachu stała się koniecznością. Ks. J. Skarbek z zapałem zabrał się do realizacji nowej idei. 29.06.1930 roku usłyszeli oświęcimianie taki apel z ambony kościoła parafialnego: „Oświęcimska parafia, chociaż ma siedzibę w historycznym mieście, nie ma żadnej szkoły średniej państwowej, gdzieby młodzież mogła bezpłatnie pobierać naukę. Rozumiejąc wielkość potrzeby średniej szkoły gimnazjalnej staraniem ks. proboszcza gmina Babice ofiarowała na Zasolu 1 ha ziemi pod budowę gimnazjum. Miasto ofiaruje na razie 35 tys. zł na ten cel, a Towarzystwo Szkoły Średniej 20 tys. (...).

Uprasza się PT gminy należące do parafii, by były łaskawe dać furmanki na zwózkę cegły. Po wystawieniu budynku gimnazjum miejskie ma obiecane upaństwowienie, wobec czego dzieci robotników i rolników będą mogły skorzystać z bezpłatnej nauki.

Z chwilą podjęcia budowy w 1930 r. rozpoczęło się pasmo udręk, kłopotów i konfliktów dla prezesa Komitetu Budowy. „Tutejszy starosta rozpoczął walkę wszystkimi na lewo i prawo. Najpierw z burmistrzem Mayzlem, a potem z Komitetem Budowy, bo nie chcieli iść po linii nakazów i głosować na wskazane osoby do Rady Miejskiej".

W dniu 13.11.1932 r. po uroczystości poświęcenia nowego gmachu ks. dziekan tak się zwierzy w kronice parafialnej:

„Bogu dzięki, że przez krzyże i męki boleści zrodziło się to dzieło dzięki zaufaniu społeczeństwa do X proboszcza i Komitetu Budowy. Zbudowano go rzec można groszem wdowim z ciężko zapracowanych ofiar miasta, Babic, Brzezinki, Kolejarzy w ogóle wszystkich warstw społecznych". I dalej następuje lista nazwisk osób zasłużonych przy budowie, wreszcie wyznanie bardzo osobiste o motywach swej działalności:

„Dzięki gimnazjum popijarskiemu w Rzeszowie zdobyłem stanowisko w Oświęcimiu i chciałbym spłacić dług wobec społeczeństwa pracując nad budową gimnazjum w Oświęcimiu dla nowego tutejszego pokolenia".

Za działalność obywatelską miasto przyznało mu tytuł honorowego obywatela Oświęcimia w dniu obchodów 25-lecia kapłaństwa w 1934 r. W protokole Rady Gminnej miasta Oświęcimia z 20.06.1934 r. czytamy: „Wiadomo jest całej Radzie, że jako obywatel nie uznaje różnic religijnych ani społecznych między obywatelami miasta, nigdy nie poskąpił swego trudu i wpływu, kiedy chodziło o dobro miasta".

Inne, prawdziwe „krzyże i męki boleści" dzielił z mieszkańcami Oświęcimia w latach okupacji. Działalność charytatywną na rzecz pomocy więźniom rozpoczął już w 1940 r. Ks. metropolita Adam Sapieha nadsyła na plebanię drogą tajną pieniądze i leki, które dostarcza do obozu ks. Władysław Grohs. Niemcy ustawicznie ciągnęli ks. proboszcza albo do magistratu albo na gestapo. Jego niezłomna postawa podobnie jak całego oświęcimskiego duchowieństwa miała wielkie znaczenie moralne dla idei niesienia pomocy. Okupanci chcieli się pozbyć księży z miasta.

Ks. Bolesław Sarna i ks. Władysław Grohs na podstawie zezwolenia niemieckiego z Orstkomando od roku 1939 pod firmą miejscowego oddziału PCK organizowali najpierw pomoc dla polskich jeńców wojennych (w dawnych koszarach), a później aż do r. 1942 nadal tą akcją kierowali. Kiedy w roku 1942 aresztowano w Oświęcimiu wiele osób, m. in. kapelana oświęcimskiego obwodu AK ks. Grohsa gestapo okazywało zdziwienie, że tak długo na podstawie takiego „świstka" mogli prowadzić działalność. Miał ks. dziekan chwile słabości, zwykłego ludzkiego lęku. Pisze list do ks. metropolity o przeniesienie go do Krakowa. I wtedy otrzymuje jednoznaczną odpowiedź, że czasy wymagają od księży aby trwali na miejscu swego duszpasterstwa.

Parafia żyła w ustawicznej grozie. Niemcy stale śledzili, co się dzieje w kościele. Byli wściekli, widząc wiernych spieszących do świątyni. W lipcu 1942 r. odbyła się komunia św. dla dzieci polskich. Nocą 26.07.1942 r. po libacji, jaką Niemcy urządzili w kasynie mieszczącym się w dawnej szkole im. Górnickiego, zaczęli dobijać się do budynku plebani. Do pokoju ks. Skarbka wpadł komendant policji Hase i jego wachmistrz Westwal. Najpierw pobili ks. wikarego Grohsa, później ks. proboszczowi wybili zęby, bili go po głowie, po oczach. Bili za to, że „rozszerza wiarę żydowską, bo Chrystus był Żydem". Urządzili pijacką orgię. Zastrzelili psa, kazali go zakopać i odprawić proboszczowi za niego mszę. Księży wypędzono, by szukali zgubionej przez komendanta czapki i szabli. Nad ranem przyprowadzili wóz z magistratu. Załadowano zrabowaną z parafii żywność. Za wozem — platformą popędzono ks. Skarbka i ks. Grohsa. Pierwszy niósł garnek z masłem, drugi naczynie napełnione jajkami. Ludzie, którzy rankiem szli do pracy płakali na widok sponiewieranych. Jakaś Niemka głośno urągała „świętym męczennikom". Wprowadzono ich na magistrackie podwórko. Tam ks.Skarbek musiał czyścić niemieckie buty i rowery. Księża nosili różne ciężary. Fotografowano ich ze wszystkich stron. Zaczął się dla ks. proboszcza okres uciążliwych przesłuchań w Katowicach. W czasie śledztwa był moment, że zaproponowano mu podpisanie volkslisty. Obiecano, że będą mogli wytoczyć sprawę przeciw Hasemu. „Na samą myśl - zwierzy się po wojnie - że mogłem stać się zaprzańcem mojej biednej Ojczyzny, cała moja istota wzdrygała się".

Skazano go na karę kilku miesięcy więzienia i przewieziono do Bielska. Po wyjściu z więzienia nie zezwolono mu na powrót do Oświęcimia ani Guberni. Wyznaczono mu miejsce na plebani w Komorowicach. Wrócił do Oświęcimia po zakończeniu działań wojennych 19.02.1945 roku.

Oprócz pracy duszpasterskiej wciąga się w działalność społeczną. Jako jeden z przedstawicieli Oświęcimia uczestniczy w działalności radzieckich komisji sądowo-lekarskich poświęconych byłym więźniom - ofiarom pseudolekarskich eksperymentów. Później bierze udział w pracach Komitetu Budowy Szpitala w Rajsku.

Zmarł 2.02.1951 r. w Oświęcimiu po 25 latach proboszczowania.

Jan Ptaszkowski

Jest to obszerny fragment z II wydania książki Jana Ptaszkowskiego „Opowieści spod zamkowej góry”, które ukaże się drukiem w marcu 2009 r.