"Lepsze sto druhów niźli sto rubli w kalecie" (rosyjskie)
Gości on-line: 27    
 
  19 października 2017 - wschód: 7:10, zachód: 17:44
  Imieniny obchodzą: Piotr, Michał, Ziemowit
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli Ks. Stefan Stuglik i jego wydawnictwo ''Sacranus''

30.01.2009

 

 

Sacranus - znany oświęcimianin (łac sacrum - rzecz święta). Taką formę, zgodnie z renesansowym zwyczajem, utworzył i posługiwał się nią Jan z Oświęcimia, który na początku XVI wieku doszedł aż do godności rektora Akademii Krakowskiej. Również Szymon Syreniusz przybrał ten sam przydomek. W ten sposób nasi sławni krajanie zaznaczali skąd się wywodzą.

Zafrapowała mnie ta zlatynizowana postać wyrazu spotykana na odwrocie przedwojennych pocztówek fotograficznych z widokami Oświęcimia. Dostrzegłem w nazwie wydawnictwa fotograficznego "Sacranus" piękne nawiązanie do rodzimych tradycji. I jeszcze jeden drobny przykład, że historia nie pozwala o sobie zapomnieć.

Kim był fotograf podpisujący się S. Stuglik, któremu zawdzięczamy bogaty zestaw widoków dawnego Oświęcimia i to trzeba przyznać na pocztówkach o świetnej jakości? Warto przypomnieć sylwetkę jednego z naszych fotografujących amatorów sprzed lat.

Stefan Stuglik, syn Jana i Marii, urodził się 2 marca 1906 r. w Oświęcimiu. Stuglikowie mieli gromadkę uzdolnionych dzieci. Sam zresztą ojciec, kościelny z miejscowej parafii, odznaczał się zdolnościami muzycznymi. Razem ze swym bratem Andrzejem śpiewał w słynnym „Kółku śpiewackim'' Aleksandra Orłowskiego. Stefan, po ukończeniu szkoły powszechnej, został uczniem gimnazjum Konarskiego. Potem przeniósł się do gimnazjum w Chrzanowie, w którym uzyskał świadectwo dojrzałości. Rozpoczął studia prawnicze na UJ, ale po roku zdecydował się zostać kapłanem. Wstąpił do seminarium duchownego we Lwowie.

Równocześnie z teologią studiował muzykę. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1933 roku. Został dyrygentem chóru katedralnego we Lwowie oraz profesorem śpiewu w lwowskim Seminarium Duchownym.

O zainteresowaniach fotografią zadecydował przypadkowy zakup aparatu fotograficznego. W arkana sztuki fotograficznej wprowadził go ks. prof. Wróbel. Nowej pasji oddawał się przede wszystkim w czasie wakacyjnych przyjazdów do Oświęcimia Powodzenie w tej dziedzinie zachęciło go do założenia zakładziku fotograficznego o wspomnianej nazwie. Pozostawał w kontakcie z pewną krakowską firmą, był autorem dziesiątków zdjęć rodzinnego miasta. Wiele reprodukował.

Wybuch wojny zastał go w Oświęcimiu. Schronienia udzielił mu w pobliskim Bobrku jego przyjaciel, tamtejszy proboszcz Bronisław Ataman. Fotografujący ksiądz podejrzany o działalność konspiracyjną został aresztowany w Bobrku 21 lipca 1941 roku. (W doskonałej pracy naukowej „Martyrologium polskiego duchowieństwa rzymskokatolickiego" wkradła się pomyłka, chyba językowy lapsus - autorzy podali informację, że ks. S. Stuglika aresztowano w Burku k. Krakowa).

Osadzono go najpierw w więzieniu na Montelupich. O tym okresie jego niedoli i cierpień zachował się we wspomnieniach współwięźnia ks. Zygmunta Kuzaka, salezjanina z Oświęcimia, bardzo wymowny obraz ukazujący los byłego profesora śpiewu. Niecodzienna scena rozgrywa się w wieczór wigilijny 1941 roku. "Naczelnik więzienia łaskawie pozwolił Polakom śpiewać kolędy na korytarzu z towarzyszeniem harmonium. Chórem złożonym z kilku więźniów dyrygował ks. Stuglik (...) Naczelnik więzienia już czekał ze swoimi podkomendnymi na polskie kolędy i asystował cały czas polecając na końcu zaśpiewać "Stille Nacht”. Ks. Stuglik wyglądał źle a niedawno jeszcze trzymał się znakomicie i ducha we mnie przez judaszówkę podtrzymywał. (...) Przez judaszówkę mogliśmy zamienić kilka słów gdy wypróżniał kubły kloaczne i roznosił wodę. Wykorzystując uprzejmość esesmana towarzyszącego nam przy kolędowaniu zapytałem Stuglika o przyczynę złego wyglądu. Tłumaczył się chorobą. Esesman dodał, że otrzymał porcję kijów za niechęć do "Stille Nacht...".

W styczniu 1942 r. przeniesiono ks. Stuglika do obozu oświęcimskiego (nr ob. 25472) skąd 3 czerwca tegoż roku wywieziono go do Dachau. Tam zmarł z wycieńczenia 17 grudnia 1942 r. Miał zaledwie 36 lat.

Pozostały po nim liczne pocztówki, zdjęcia, reprodukcje, znane miłośnikom naszej przeszłości i pozostała żywa pamięć o nim w gronie rodzinnym.

Jan Ptaszkowski

Jest to fragment z II wydania książki Jana Ptaszkowskiego „Opowieści spod zamkowej góry”, które ukaże się drukiem w marcu 2009 r.