"Lepsze sto druhów niźli sto rubli w kalecie" (rosyjskie)
Gości on-line: 26    
 
  19 października 2017 - wschód: 7:10, zachód: 17:44
  Imieniny obchodzą: Piotr, Michał, Ziemowit
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli Ucieczka Niemca i trzech Polaków z KL Auschwitz

14.05.2009

 

 

W tym roku, 16 maja, mija setna rocznica urodzin więźnia KL Auschwitz, Otto Küsla i z tej okazji Monika Bernacka w jednym z artykułów w majowym wydaniu miesięcznika „Oś” przypomina obszernie jego niezwykłą postać. Tekst ten warto przeczytać, ale moim zdaniem zawarte są w nim nieścisłości i nieprawdziwe ustalenia, dlatego poniżej przedstawiam własną wersję zdarzeń, związanych z Otto Küslem i brawurową ucieczką z oświęcimskiego obozu, której był uczestnikiem.

W dniu 29 grudnia 1942 r. z obozu uciekło czterech więźniów: Niemiec Otto Küsel (nr 2) oraz Polacy - Jan Komski (nr 564), w obozie przebywał jako Baraś, a także Bolesław Kuczbara (nr 4308) i Mieczysław Januszewski (nr 711). Ucieczka ta została zorganizowana przy pomocy Heleny Stupki z Oświęcimia i współudziale nauczycielki Janiny Kajtoch z pobliskich Babic.

O przygotowaniach do niej informowano rtm. Witolda Pileckiego (nr 4859), twórcy konspiracji wojskowej w KL Auschwitz, ponieważ jednym z jej realizatorów był członek tej konspiracji, wspomniany Mieczysław Januszewski. Ucieczka przebiegła zgodnie z opracowanym starannie planem, z którym wcześniej zapoznano także Andrzeja Harata (ps. „Wicher”) z Libiąża, który wraz z kilkoma innymi żołnierzami Armii Krajowej czekał w Broszkowicach koło Oświęcimia na uciekinierów, zapewniając im bezpieczne ukrycie się. Jeden z nich, Antoni Tomera, mieszka do dzisiaj w Libiążu, mając obecnie dziewięćdziesiąt trzy lata. Ponadto w Krakowie mieszka obecnie córka Andrzeja Harata, Wacława Rzepecka, która jako siedemnastoletnia dziewczyna była wówczas zaprzysiężonym członkiem Armii Krajowej i uczestniczyła czynnie w tych wydarzeniach.

Otto Küsel, znany z tego, że w KL Auschwitz pomagał Polakom, mógł swobodnego poruszać się w strefie obozowej, nie budząc żadnych podejrzeń, bowiem był tzw. Arbeitsdienstem, czyli odpowiedzialnym za właściwą organizację pracy więźniów. W związku z powyższym przygotował on platformę z zaprzęgiem konnym i podjechał w tym dniu pod blok nr 24 w obozie macierzystym w Oświęcimiu, a następnie polecił przypadkowo spotkanym więźniom znieść z jego strychu cztery szafy. Po dokonaniu załadunku przejechał bez kontroli bramę z napisem „Arbeit macht frei”. Dwie z tych szaf już na terenie gospodarczych interesów obozu przekazał czekającemu na ich przywóz esesmanowi, natomiast z dwoma pozostałymi pojechał dalej, zabierając po drodze swego zastępcę, również Arbeitsdiensta, Mieczysława Januszewskiego oraz Barasia-Komskiego i Kuczbarę, który przebrany za esesmana udawał ich konwojenta. Kiedy dotarli do podoświęcimskiej miejscowości Broszkowice, czekał tam na nich wspomniany Andrzej Harat z obstawą, przejmując opiekę nad uciekinierami, którzy otrzymali ubrania cywilne, porzucając pasiaki i mundur esesmański oraz pozostawiając wóz i konie. Schronienie znaleźli w Libiążu, u rodziny pomagającego im w tej ucieczce Harata, o czym tak napisał Jan Komski: „Tam spędziliśmy około tygodnia. W tym czasie odwiedził nas pierwszy kontakt podziemia z Warszawy i przejął od nas zabrane przez Kuczbarę z obozu dokumenty rozstrzelanych i zmarłych, w szczególności w odniesieniu do pierwszych transportów warszawskich”.

Komski i Januszewski wyjechali po kilku tygodniach do Krakowa, gdzie na dworcu kolejowym oczekiwała ich łączniczka Halina Siennicka. Wszyscy troje zostali wówczas zatrzymani podczas przypadkowej łapanki. Januszewski popełnił najprawdopodobniej samobójstwo w pociągu, którym wieziony był z powrotem do KL Auschwitz, natomiast Siennicka została osadzona w obozie kobiecym w Brzezince, a Komski ponownie w obozie macierzystym w Oświęcimiu. Stamtąd później przewieziono go do obozów Buchenwald, Groß-Rosen, i Dachau, gdzie uwolniony został przez wojska amerykańskie wiosną 1945 r. Po wojnie wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie współpracował jako grafik z gazetą „The Washington Post”. Zmarł w USA w 2002 r.

Z kolei Küsel i Kuczbara udali się do Warszawy, gdzie później zostali obydwaj aresztowani. Okoliczności śmierci Kuczbary do dzisiaj nie są w pełni wyjaśnione. Wiadomo jednak, że 20 marca 1943 r. przy próbie zatrzymania na ulicy stawiał opór gestapowcom, próbując się ostrzeliwać. Otrzymał postrzał w brzuch. Ciężko rannego przewieziono na Pawiak i pod nazwiskiem Janusz Kapur został zarejestrowany w szpitalu więziennym, gdzie odwiedziła go jego żona Dobrosława, którą prosił za pośrednictwem jednej z sióstr szpitalnych, aby dostarczyła mu truciznę. Kiedy doszło do spotkania, zdążył zaledwie zadać jej pytanie, czy mu ją przyniosła, gdy wbiegła wspomniana siostra i szepnęła, aby natychmiast uciekała, bo gestapowcy są na jej tropie. W popłochu musiała opuścić szpital, nie mogąc nawet pożegnać się z mężem. Później Dobrosławę Kuczbarową władze niemieckie oficjalnie poinformowały, że jej mąż zmarł w wyniku odniesionych ran. Najprawdopodobniej umarł jednak w wyniku działania trucizny, którą potajemnie działacze konspiracji zdołali mu jednak dostarczyć do szpitala.

W obozie natomiast rtm. Witold Pilecki otrzymał wiadomość od dr. Władysława Deringa (nr 1723), że w kolejnym transporcie z Warszawy przyjechali więźniowie Pawiaka, którzy przekazali informację o tym, że Kuczbara przebywa w tym więzieniu. Kuczbara znający Pileckiego i innych przywódców konspiracji obozowej stanowił poważne zagrożenie, w wypadku załamania się podczas śledztwa. Istniała możliwość, że w każdej chwili nastąpi „wsypa”. Faktycznie Bolesław Kuczbara nikogo nie zdradził, a przekazana z Warszawy informacja była nieprawdziwa, bowiem nikt ze znanych mu więźniów nigdy nie był z jego powodu w obozie represjonowany.

Rtm. Witold Pilecki, po otrzymaniu wspomnianej wiadomości, przekazał swoje obowiązki konspiracyjne mjr. Zygmuntowi Bończy-Bohdanowskiemu (nr 30959), o czym tak później napisał: „Mając na względzie moje „wyjście” z obozu, odbyłem parę rozmów z Bończą-Bohdanowskim oraz kolegą Henrykiem Bartosiewiczem, informując ich o tym i powierzając im dalszą pracę. W dniu 13 kwietnia 1943 r. rozmawiałem z kolegą kpt. Stanisławem Machowskim, któremu powiedziałem, że po dwu i pół letnim wyczekiwaniu nie mam już teraz chęci, ani potrzeby zostawać tu dłużej. Może uda się z zewnątrz prędzej przyjść z pomocą kolegom w lagrze”.

Brawurowa ucieczka Pileckiego miała miejsce w nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 r. (o jej przebiegu pisałem na stronach „Kasztelanii” 14 kwietnia ubiegłego roku, w tekście zatytułowanym „Ucieczka rotmistrza”).

Otto Küsel po ponownym aresztowaniu w Warszawie został odesłany do KL Auschwitz, a następnie przeniesiony do KL Flossenbürg, gdzie doczekał wyzwolenia. W 1981 r. otrzymał Złoty Krzyż Zasługi, nadany mu przez Prezydenta Rzeczypospolitej na Emigracji. Mieszkał w tym czasie w małej wiosce na terenie Bawarii, gdzie zmarł 17 listopada 1984 r.

Adam Cyra