"Głodnego bajkami nie nakarmisz" (rosyjskie)
Gości on-line: 27    
 
  24 października 2017 - wschód: 7:19, zachód: 17:35
  Imieniny obchodzą: Marta, Marcin, Rafał
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli Niezwykła pasja Marka Księżarczyka

18.10.2009

 

 

Marek Księżarczyk jest wiceprezesem Oddziału Miejskiego Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem w Oświęcimiu. Jedną z jego pasji jest fotografowanie śladów po więźniach KL Auschwitz na terenie byłego niemieckiego nazistowskiego obozu w Oświęcimiu-Brzezince. Do takich śladów należą napisy wykonane przez nich na cegłach, z których są zbudowane, zachowane do dzisiaj, murowane bloki i baraki.

Niedawno Markowi Księżarczykowi udało się odnaleźć na jednej z takich cegieł napis o następującej treści: „(...) Zelmanowicz 143745 KOŁO - Wartbrücken bei Posen”. Czytając ten napis zorientował się, że jego autorem jest polski Żyd, pochodzący z Koła, któremu naziści nadali niemiecką nazwę Wartbrücken. Miasto to położone jest w pobliżu Poznania na terenie Wielkopolski, a wspomniany Zelmanowicz został przywieziony do KL Auschwitz, gdzie oznaczono go numerem 143745.

Z dostępnej literatury historycznej Marek Księżarczyk dowiedział się, że Żydzi w Kole pojawili się w XV wieku. Pod koniec XVIII w. stanowili już 35% mieszkańców. W dniu 2 września 1939 r. nad Kołem pojawiły się pierwsze niemieckie bombowce, które zbombardowały w tym mieście stację kolejową. Zginęło wówczas ponad 200 osób, głównie cywilów ewakuowanych pociągiem z Krotoszyna, Leszna i Jarocina w głąb kraju. Ponad dwa tygodnie później, 18 września, do miasta wkroczyli żołnierze Wehrmachtu. Dzień później zaczęła urzędować w Kole administracja niemiecka, a w następnym dniu, 20 września, hitlerowcy podpalili synagogę, znajdującą się na Nowym Rynku. Po koniec października 1939 r. miasto i powiat kolski włączono w skład tzw. ziem wschodnich, wcielonych do Rzeszy. Odtąd Koło nazywało się „Wartbrücken”, a powiat – „Kreis Wartbrücken”. W październiku rozpoczęły się pierwsze wysiedlenia Polaków z Koła na Lubelszczyznę i do Małopolski. Jesienią 1941 r. miał miejsce pierwszy wywóz kolskich Żydów do obozu zagłady Kulmhof w pobliskim Chełmnie nad Nerem. W kościele farnym Niemcy urządzili magazyn odzieży żydowskiej. Pod koniec wojny miasto, w którym już nie było Żydów liczyło 13000 mieszkańców, z czego 8000 to Polacy, a 5000 to Niemcy. W nocy z 19 na 20 stycznia 1945 r. miały miejsce zbrojne walki między Armią Czerwoną a niemieckim Wehrmachtem o Koło, które w dniu następnym zostało wyzwolone.

Dalsze poszukiwania Marek Księżarczyk przeprowadził w archiwum Państwowego Muzeum Auschitz-Birkenau. Udało mu się ustalić, że wspomniany Zelmanowicz został w dniu 29 sierpnia 1943 r. przywieziony do KL Auschwitz z obozu pracy w Rawiczu, w transporcie polskich Żydów, który liczył około 2000 osób, mężczyzn, kobiet i dzieci. Po selekcji skierowano do obozu 1392 mężczyzn, oznaczając ich numerami 142570 – 143961. Pozostałych, prawdopodobnie 608 osób, zabito w komorach gazowych KL Auschwitz II-Birkenau.

Zelmanowicz otrzymał numer 143745 i został osadzony w obozie macierzystym w Oświęcimiu. Napis przez niego wykonany na cegle w bloku nr 8 jest jedynym dowodem, potwierdzającym, że był więziony w obozie, ponieważ w zbiorach archiwalnych Muzeum nie zachowała się dokumentacja na jego temat. Nie znamy dalszych losów Zelmanowicza i nie wiemy, co się z nim stało.

Bardzo często takim jedynym śladem po ludziach więzionych w KL Auschwitz i zamordowanych w różnych okolicznościach są napisy na ścianach, cegłach, drzwiach, parapetach okiennych i belkach stropowych. Obok napisów w wielu pomieszczeniach obozowych znajdują się rysunki, inicjały i numery obozowe ich autorów. Narzędziami do ich wykonania były nierzadko kawałek ostrego przedmiotu, gwóźdź, wsuwka do włosów, ołówek, kredka, a nawet paznokieć. Jest tych napisów kilkaset, ostatnie noszą datę 6 stycznia 1945 r., wykonane zostały więc na trzy tygodnie przed wyzwoleniem KL Auschwitz.

Adam Cyra