"Lepsze sto druhów niźli sto rubli w kalecie" (rosyjskie)
Gości on-line: 25    
 
  19 października 2017 - wschód: 7:10, zachód: 17:44
  Imieniny obchodzą: Piotr, Michał, Ziemowit
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli ''Kamyki i ostańce''

14.12.2009

 

 

W Oświęcimiu mieszka wielu ludzi, którzy mają dwie Małe Ojczyzny. Do nich należy Rudolf Tadeusz Czerniak, pochodzący z Roztocza na Lubelszczyźnie, a mieszkający od wielu lat w Grodzie nad Sołą.

Rudka poznałem jako młodego człowieka na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Pracował wtedy w Oświęcimskich Zakładach Naprawy Samochodów i równocześnie był prezesem Koła Przewodników PTTK przy Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Ponownie odnowiliśmy znajomość po ponad trzydziestu latach, kilka miesięcy temu. Otrzymałem wtedy od Niego jego książkę, zatytułowaną „Kamyki i ostańce. Opowiadania wierszem i prozą z Roztocza, znad Soły i Bałtyku”, wydaną w Oświęcimiu w 2002 r. Jej Autor zadedykował mi ją: „Adamowi Cyrze na pamiątkę odnowienia przyjaźni – po wielu latach”.

Z kart tej urokliwie napisanej prozą i wierszem książki, liczącej ponad trzysta stron, dowiedziałem się, że Rudek jako kilkunastoletni chłopiec we wrześniu 1951 r. opuścił swoją rodzinną miejscowość Długi Kąt, położoną przy starym trakcie z Biłgoraja do Tomaszowa Lubelskiego, aby podjąć naukę w Liceum w Józefowie koło Biłgoraja.

Po uzyskaniu matury studiował na Akademii Medycznej w Lublinie, gdzie na trzecim roku studiów został wydalony z uczelni, do czego przyczyniło się m. in. napisanie wiersza „Październik 1956 r.”, którego ten fragment chyba szczególnie dotknął funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa:

„Był wiec i padły słowa wzniosłe
wolności balon zawisł w górze
ale wciąż widzisz na ulicach
tych ludzi w ciemnych kapeluszach”.

Powołano go do trzyletniej służby wojskowej w marynarce wojennej na ścigaczach okrętów podwodnych, podczas której wyróżnił się czasie silnego zimowego sztormu, uratowaniem załogi tonącego szwedzkiego statku Vestenhafen. Zdarzenie to wywołało szerokie zainteresowanie prasy, a jego bohater sam po latach napisał: „Oprócz odznaczenia za ofiarność i odwagę, byłem wtedy, jako jeden z przedstawicieli załogi, przyjmowany z honorami przez ambasadora Szwecji, na specjalnie z tej okazji wydanym cocktail party. Finał był piękny, ale czas uciekał”.

Po powrocie z wojska podjął pracę jako robotnik w Oświęcimskich Zakładach Naprawy Samochodów. Gród nad Sołą stał się dla Niego drugą Małą Ojczyzną. Mieszkając tutaj zaocznie ukończył studia na Akademii Ekonomicznej w Katowicach, założył rodzinę i w swoim zakładzie pracy awansował na stanowisko dyrektora ekonomicznego. Obecnie jako emeryt intensywnie pracuje nad monografią nieistniejącej już dzisiaj firmy OZNS, z którą związał swoje życie zawodowe.

W „Kamykach i ostańcach” tak napisał: „Początkowo miałem zamiar wyjechać z Oświęcimia, ale zatrzymało mnie Muzeum. Tutaj, poza pracą zawodową, zostałem przewodnikiem po Muzeum i realizowałem zainteresowania historyczne, wzmocnione własnymi przeżyciami z czasów wojny. Miałem wtedy okazję zobaczyć cały ówczesny świat – a właściwie jego przedstawicieli. Tak egzotycznych jak cesarz Etiopii Hajle Sellasje, Iranu Reza Pahlavi lub przywódca Kuby Fidel Castro, czy tak znanych jak de Gaulle, prezydent USA i wielu innych. Przez dwie kadencje wybierano mnie prezesem Koła Przewodników PTTK. (...) Jednak kiedy zaczęły mi się śnić sceny obozowe, zrezygnowałem, oddając się innym pożytecznym zajęciom. Ale w Oświęcimiu miałem już własne mieszkanie, dobrą pracę i przyjaciół, więc zostałem”.

Ta odnowiona niedawno przyjaźń z Autorem książki „Kamyki i ostańce”, do lektury której wszystkich zachęcam, zaowocowała kilka dni temu kolejnym wierszem przez Niego napisanym i zatytułowanym „Do Adama Cyry”. Fragment tego wiersza pozwolę sobie przytoczyć:

„Dla potomności słowa prawdy
z szarości, z bytu nieistnienia
wciąż wydobywasz na powierzchnię
i chronisz je przed zapomnieniem

W dorobku Twoim tyle zasług
w tle cichociemnych, olkuszanie
rotmistrz Pilecki salutując
przed Tobą w niebie kiedyś stanie

Tym ludziom, których dawniej los
gnał poprzez nieszczęść strefę czarna
Ty poświęciłeś czas i życie
ale pamiętaj, nie na darmo

Jubileusze przemijają
czasem bez echa, bez pamięci
ale my życie mamy po to
by nieraz innym je poświęcić”.

Pięknie i dla mnie wzruszająco napisane, dziękuję Rudku z całego serca, ale czy czasem nie przesadziłeś w tych pochwałach?

Adam Cyra