"Głodnego bajkami nie nakarmisz" (rosyjskie)
Gości on-line: 27    
 
  24 października 2017 - wschód: 7:19, zachód: 17:35
  Imieniny obchodzą: Marta, Marcin, Rafał
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli Centrum Wysiedlonych w Zamościu

21.03.2010

 

 

Z wielką zadumą i radością przyjąłem wiadomość o inicjatywie utworzenia Muzeum Pomnika - Centrum Wysiedlonych na Zamojszczyźnie w Zamościu, którą w pełni popieram jako jeden z tysięcy wysiedlonych przez Niemców z tych terenów. Pragnę nadmienić, że urodziłem się 16 września 1932 r. w Zawadzie koło Zamościa. We wrześniu 1956 r. zamieszkałem w Chełmku koło Oświęcimia i podjąłem pracę w Południowych Zakładach Przemysłu Obuwniczego „Chełmek” w Chełmku, a od grudnia 1992 r. jestem na emeryturze.

Tragedia ludności Zamojszczyzny w okresie okupacji hitlerowskiej wiązała się z planami germanizacyjnymi III Rzeszy. Po zniemczeniu tzw. dystryktu lubelskiego, w którego skład wchodziła Zamojszczyzna, zamierzano kolonizować dalsze tereny polskie i stworzyć wzdłuż Bugu „germański wał ochronny”. Należy wspomnieć, że większość zamieszkujących Zamojszczyznę Żydów została wcześniej wymordowana, głównie w ośrodku zagłady w Bełżcu.

Na Zamojszczyźnie zamierzano wysiedlić około 140 tysięcy Polaków. Do akcji tej przystąpiono w listopadzie 1942 r. Podczas jej trwania wysiedlono około 110 tysięcy osób z 297 wsi, z czego do KL Auschwitz deportowano 1301 osób - 80% z nich nie przeżyło pobytu w obozie. Szereg czynników, w tym pogarszająca się sytuacja Niemców na Wschodzie (klęska pod Stalingradem) oraz narastający ruch oporu na Zamojszczyźnie spowodował, iż akcja ta została przez hitlerowców wstrzymana w drugiej połowie 1943 r.

Miałem wtedy dziesięć lat, kiedy z rodzinnego domu w Zawadzie wywieziono mnie w grudniu 1942 r. wraz z moją rodziną do obozu przejściowego w Zamościu. Nie będę opisywał potworności, których byłem świadkiem, ale tamtych koszmarnych obozowych wspomnień nigdy nie będę w stanie wymazać z mojej pamięci. Pod koniec stycznia 1943 r. z tego obozu zostaliśmy wywiezieni do Siedlec, gdzie wkrótce zmarła moja siostra Grażynka, mająca zaledwie trzy lata. Mnie ocaliła jedna z mieszkanek tego miasta, zapewniając mi troskliwą opiekę. W kwietniu 1943 r. wróciłem potajemnie wraz z rodzicami i starszą siostrą Alicją z Siedlec na Zamojszczyznę, gdzie ukrywaliśmy się aż do wyzwolenia w lipcu 1944 r.

W ubiegłym roku na wiadomość o planach utworzenia Centrum Wysiedlonych, natychmiast włączyłem się do tej inicjatywy poprzez zbieranie podpisów na rzecz poparcia jego budowy w Zamościu. W zbieraniu podpisów uczestniczyło wielu moich znajomych z Chełmka, Bobrku i Gorzowa: Agnieszka Buchta, Teresa i Marian Dadejowie, Elżbieta Hebda, Tadeusz Klima, Marek Klisiak, Jan Kramarski, Krystyna Nowak, Stanisława Pędrys-Klisiak, Dorota Pietrzyk, Czesław Mulik, Józef Rybak, Rozalia Żurawik i Wiesław Wilkosz, a także moi znajomi z Oświęcimia, Libiąża, Andrychowa, Krakowa, Rzeszowa, Jabłonki na Orawie i Zawady koło Zamościa, których nie sposób wymienić z imienia i nazwiska. W sumie zebrano podpisów 884 i zostały one przesłane jako wsparcie tej cennej inicjatywy na adres Komitetu Budowy Centrum Wysiedlonych na Zamojszczyźnie w Zamościu.

Wszystkim, którzy przyczynili się do zebrania tych podpisów, jak również tym, którzy je złożyli, pragnę bardzo serdecznie podziękować. Z głębi serca życzę także Komitetowi Budowy Centrum Wysiedlonych wielu sukcesów w tworzeniu tego Muzeum, które będzie przypominało Polakom oraz światu o tragedii i gehennie mieszkańców Zamojszczyzny podczas niemieckiej okupacji tych terenów w latach 1939-1944.

Zdzisław Wróbel, Chełmek
„Dziecko Zamojszczyzny”