"Głodnego bajkami nie nakarmisz" (rosyjskie)
Gości on-line: 25    
 
  24 października 2017 - wschód: 7:19, zachód: 17:35
  Imieniny obchodzą: Marta, Marcin, Rafał
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli Z Oświęcimia do Szwajcarii

22.01.2011

 

 

W roku 1940 około 13 tys. polskich żołnierzy, w przeważającej większości z Drugiej Dywizji Strzelców Pieszych (2 DSP) znalazło w Szwajcarii schronienie. Zostali internowani do zakończenia wojny. Dzięki swojej pracy pozostawili w Szwajcarii ślady, które widoczne są do dzisiaj. Pytanie, jakie nasuwa się na usta, dotyczy integracji tak ogromnej rzeszy żołnierzy w kraju Helwetów. Czy byli w pewnym stopniu zintegrowani w społeczeństwie szwajcarskim, czy tez odcięci od ówczesnej rzeczywistości republiki alpejskiej? Jednym z internowanych żołnierzy był Ryszard Kowalowski, wówczas 18-letni student z Oświęcimia.

Druga Dywizja Strzelców Pieszych powstała na terenie Francji u schyłku 1939 roku. Kadra dywizji była dobrana bardzo profesjonalnie. Jej dowódcą został mianowany gen. Prugar-Ketling, który chlubnie walczył podczas kampanii wrześniowej w randze pułkownika. Zastępcą dowódcy 2 DSP został pułkownik Pelc, który pełnił tę funkcję przez cały czas istnienia dywizji.

Formowanie dywizji miało miejsce w rejonie Parthenay i trwało około pół roku, do połowy maja 1940 roku, czyli do chwili, kiedy dywizja została wysłana pospiesznie na front w skład III-ej Armii Francuskiej. W pasie przyfrontowym nastąpiło częściowe uzupełnienie istniejących braków w uzbrojeniu, jednakże oddziały przeciwpancerne zostały przydzielone wielkim jednostkom francuskim. 10 maja 1940 r. armie niemieckie rozpoczęły inwazję na Holandię, Belgię i Luksemburg. Już następnego dnia korpusy ekspedycyjne z Wielkiej Brytanii i Francji pospieszyły na pomoc Belgii. W dniach 12-15 maja pancerne korpusy niemieckie przełamały pozycje francuskie pod Sedanem i opanowały linię rzeki Mozy na przestrzeni 60 kilometrów. W dwa tygodnie po rozpoczęciu operacji Niemcy zajęli Boulogne, Belgowie skapitulowali z rozkazu króla Leopolda XIII, a brytyjski korpus ekspedycyjny ewakuował się do Anglii. W początkach czerwca kampania na północy Francji została rozstrzygnięta, zaś Niemcy uderzyli na całym froncie w kierunku południowym i południowo-wschodnim. 13 czerwca padł Paryż, zaś 17 czerwca marszałek Petain zwrócił się do Niemców o rozejm. W konsekwencji tych wypadków 22 czerwca podpisany został przez Francję akt kapitulacyjny w miejscowości Compiegne.

Takie było tło historyczne, na którym rozgrywały się krótkie działania bojowe Drugiej Dywizji Strzelców Pieszych.

10 czerwca 1940 roku 2 DSP została przewieziona do rejonu Belfort, gdzie 13 czerwca weszła w skład VIII armii francuskiej. Część dywizji została skierowana na północ w celu osłaniania tyłów VIII armii i odwrotu prawego skrzydła III armii przeciwko niemieckim kolumnom zmotoryzowanym i pancernym, które parły na południowy-wschód, w kierunku na Belfort i Besançon. Żołnierze polscy znaleźli się więc w pobliżu granicy szwajcarskiej, oderwani od linii komunikacyjnych, polskich ośrodków politycznych i wojskowych, pod sprzecznymi rozkazami dowództwa francuskiego. Wypadki rozwijały się bardzo szybko, w czasie wykonywania jednego rozkazu przychodziła nowa – sprzeczna z poprzednią – dyspozycja. Ostatecznie dywizja otrzymuje rozkaz obsadzenia węzłów drogowych w rejonie Maiche i St. Hippolyte, oddalonych tylko o kilkanaście kilometrów od granicy szwajcarskiej. W nocy z 17 na 18 czerwca 2 DSP osiąga nakazane rejony, jednakże żołnierze są w stanie silnego wyczerpania na skutek forsownych przemarszów.

18 czerwca dochodzi do walk z Niemcami, jeden z batalionów odpiera nawet silne natarcie przeciwnika wsparte czołgami. W nocy z 18 na 19 czerwca gen. Prugar-Ketling zostaje wezwany do dowódcy 45-korpusu, który nakazuje dywizji kontynuowanie obrony aż do wyczerpania zapasów amunicji i następnie przekroczenie granicy szwajcarskiej w nocy z 19 na 20 czerwca. Rownocześnie nadchodzi spóźniony rozkaz gen. Sikorskiego, nakazujący wycofanie dywizji do Szwajcarii.

19 czerwca 1940 r. na francusko-szwajcarskie przejście graniczne w miejscowości Gomois przybyli dwaj oficerowie 45 korpusu VIII Armii Francuskiej z prośbą o przekazanie następującego pisma francuskiemu i polskiemu przedstawicielowi w Bernie:

„45 korpus armii francuskiej, łącznie z polską 2 Dywizją Strzelców Pieszych walczą w rejonie Clos du Doubs przeciwko przeważającym siłom niemieckim. Brak amunicji sprawia, iż sytuacja jest beznadziejna i zmusza nas do przekroczenia granicy szwajcarskiej. Komendant korpusu gen. Daille i polski komendant gen. Prugar-Ketling zwracają się do rządu szwajcarskiego z prośbą o umożliwienie obu jednostkom wojskowym przejścia granicy i przyjęcie ich zgodnie z Konwencją Haską" (tłum autora).

Władze szwajcarskie w Bernie zgadzały się na internowanie francuskich i polskich żołnierzy, jednak oświadczyły, iż będą zmuszone zamknąć granice, jeśli dojdzie do zawarcia umowy o zawieszeniu broni między Francją a Niemcami. Dlatego tez polski poseł w Bernie nalegał, aby granice przekroczyć jak najszybciej. W nocy 20 czerwca oddziały polskie przekraczają granice w szykach zwartych i po raz ostatni defilują przed swymi dowódcami z bagnetami na broni, po czym składają broń na ziemi szwajcarskiej. Dowództwo wraz z ostatnim rzutem wojsk wkracza na teren republiki alpejskiej o 5:30 rano. Tak kończą się ofiarne działania bojowe 2 Dywizji Strzelców Pieszych.

Po przejściu granicy ze Szwajcarią żołnierze polscy zostali serdecznie przyjęci przez miejscową ludność, co niezbyt podobało się szwajcarskim władzom wojskowym. Od samego początku usiłowano, jak to tylko było możliwe, ograniczać kontakty między internowanymi a ludnością cywilną. Po tym, jak żołnierze po przekroczeniu granicy złożyli swoją broń i amunicję, zostali początkowo zgrupowani w obozach w okolicach Napf oraz w berneńskich regionach Oberland i Seeland.

Próba skoncentrowania internowanych w kilku nielicznych obozach okazała się psychologicznym fiaskiem. W 1941 r. wojskowe władze szwajcarskie postanowiły internowanych przegrupować, tworząc kilka odcinków internowania. Składały się one z podstawowych obozów głównych, jak również z dalszych okresowych obozów pracy.

Większość z tych prób kończyła się jednak niepowodzeniem. Szczególnie wydany 1 listopada 1941 r. tzw. (ze względu na kolor papieru) Orange Befehl (Pomarańczowy rozkaz) okazał się psychologicznie kontraproduktywny i nierealny, zwłaszcza w kwestii ostrego zakazu małżeństw Polaków ze Szwajcarkami.

O ile na początku internowania żołnierzy obowiązywał ogólny zakaz pracy, który w późniejszym okresie zamieniony został na możliwość podjęcia pracy na zasadzie dobrowolności, o tyle po wprowadzeniu przez Szwajcarów w życie Planu Wahlen’a, internowani zostali zobowiązani do wykonywania prac w różnych sektorach gospodarczych.

Swoją pracą, która do końca wojny szacowana była na 7 milionów dniówek, wnieśli żołnierze znaczący wkład w funkcjonowanie gospodarki Szwajcarii i w jej infrastrukturę. Dzięki pracy internowanych mogły zostać zrealizowane różne projekty, które bez ich udziału nie miałyby szans realizacji. Zostało wybudowane albo wyremontowane 63 mosty. 450 km dróg zostało wybudowanych na nowo albo przebudowanych. Wyrąbano przeszło 1300 ha lasów jak również uzdatniono do upraw 1000 ha nieużytków. W górnictwie wydobyto ok. 90 tys. ton materiału, nie wspominając już licznych prac wykonanych na rzecz zwiększenia wojskowej obronności Szwajcarii.

Dla wielu polskich żołnierzy, którzy w pierwszej linii chcieli dołączyć swój wkład w walkę o oswobodzenie Polski, rola biernego obserwatora była nie do zniesienia. Nie powinien więc dziwić fakt, że do 1945 r. tysiące internowanych polskich żołnierzy uciekło ze Szwajcarii, aby przedrzeć się do jednostek polskich, tworzących się przy armiach aliantów.

Losy Ryszarda Kowalowskiego z Oświęcimia

Nie wszystkim żołnierzom udało się przedostać przez granicę 20 czerwca 1940 roku. Nieliczni nie zdążyli dołączyć do swoich szeregów. Jednym z nich był Ryszard Kowalowski, urodzony w Oświęcimiu w 1922 roku, który przez prawie dwa tygodnie chował się w lesie, wraz z bratem, który również walczył w 2 DSP niedaleko granicy francusko-szwajcarskiej. Dopiero 3 lipca udało mu się przekroczyć granicę w rejonie miejscowości Porrentruy. Wycieńczony i zgłodniały zameldował się na najbliższym posterunku wojskowym. Po przesłuchaniu mógł dołączyć do grona swoich kolegów, którzy znajdowali się już w obozach dla internowanych.

Ryszard Kowalowski przebywał w początkowym okresie internowania w kilku różnych obozach, ostatecznie dostał się do miejscowości Winterthur. Miasto to liczyło wówczas około 60 tysięcy mieszkańców, oddalone od Zurychu zaledwie o 27 kilometrów. Czuł się dobrze w tym mieście z rozwiniętym przemysłem, z koncernem Sulzera na czele i życiem tętniącym we wszystkich dziedzinach. Żałował, iż nie podjął dalszej nauki w jednym z obozów uniwersyteckich, zorganizowanych wówczas na terenie Szwajcarii dla internowanych żołnierzy. Udało mu się za to znaleźć zatrudnienie w koncernie Sulzera.

W międzyczasie poznał Agatę W. z Zurychu, z którą pragnął związać swoją przyszłość. Ryszard Kowalowski przeżył więc II wojnę światową jako internowany w Szwajcarii. Jest oczywiste, iż tęsknił za ojczyzną, rodziną w Polsce, Oświęcimiem i Chełmkiem, gdzie również mieszkał. Gdy w 1945 roku polscy żołnierze musieli – po okresie internowania – opuścić Szwajcarię, Kowalowski stanął przed dylematem. Nie wiedział, czy ma emigrować do Francji jak jego brat, czy próbować zostać za wszelką cenę w Szwajcarii. Z jednej strony miał nadal pracę w koncernie Sulzera i był już zaręczony z Agatą. Z drugiej strony władze szwajcarskie wywierały na niego presję, aby opuścił kraj.

3 czerwca 1946 roku zostaje przesłuchany na policji do spraw obcokrajowców w Winterthurze. Swoją niechęć powrotu do ojczyzny uzasadnia faktem przejęcia władzy w Polsce przez komunistów. Wiąże jeszcze nadzieje z wyborami w Polsce na jesieni 1946 roku. Ma nikłą nadzieję, że wybory te spowodują zmianę kursu politycznego w Polsce. Dlatego prosi władze szwajcarskie o przedłużenie pobytu o parę miesięcy. W międzyczasie bierze ślub z Agatą, która – według ówczesnego prawa republiki alpejskiej – traci obywatelstwo szwajcarskie. Ryszard Kowalowski znajduje się w groteskowo-tragicznej sytuacji: przebywa od 6 lat w Szwajcarii, posiada pracę, jego żona jest (byłą) Szwajcarką, boi się wracać do komunistycznej Polski, lecz władze szwajcarskie stawiają mu mimo to 21 stycznia 1947 roku ultimatum: dobrowolny wyjazd z kraju albo przymusowe wydalenie. Dwa dni później Kowalowski pisze list do policji do spraw obcokrajowców w Winterthurze, w którym godzi się na dobrowolne opuszczenie Szwajcarii i jednocześnie informuje, że jego żona opuści Szwajcarię zaraz po nim.

Vivat Justitia, pereat mundus... Niech żyje sprawiedliwość – nawet, gdyby świat miał się zawalić.

Niestety autor artykułu nie zna dalszych losów Ryszarda Kowalowskiego.

Mirosław Matyja

Szwajcaria, styczeń 2011 r.


Mirosław Matyja – politolog i ekonomista, pochodzi z Chełmka k. Oświęcimia. Ukończył Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie i Studia Europejskie na Uniwersytecie w Bazylei, doktoryzował się na Wydziale Ekonomiczno-Społecznym Uniwersytetu we Freiburgu (Szwajcaria). Pracował m.in. jako asystent na Uniwersytecie Jagiellońskim, następnie w Ministerstwie Ubezpieczeń Prywatnych, w Ministerstwie Rolnictwa i w Federalnym Archiwum Konfederacji Szwajcarskiej w Bernie.

Obecnie jest pracownikiem naukowym Uniwersytetu Berneńskiego i wolnym dziennikarzem. Publikowal m.in. w "Kulturze Paryskiej", "Studiach Politycznych", "Przeglądzie Stosunków Międzynarodowych", "Sprawach Międzynarodowych", "Obywatelu", "Znaczeniach", "Kulturze i Historii", "Osteuropa", "Berliner Osteuropa Info", "Europäische Zeitung", "Österreichische Osthefte", "Eeuropa Regionum" oraz w internetowym portalu "Arabia.pl". Od ponad dwudziestu lat mieszka w Szwajcarii. Z zamiłowania alpinista i badacz losów polskich żołnierzy internowanych w Szwajcarii w czasie II wojny światowej.