"Kto żyje bez dyscypliny, ten umiera bez echa" (węgierskie)
Gości on-line: 26    
 
  21 października 2017 - wschód: 7:14, zachód: 17:41
  Imieniny obchodzą: Urszula, Celina, Hilary
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli Najmłodsza ofiara Marszu Śmierci

23.01.2011

 

 

Daria Czarnecka mieszka w Bielsku-Białej i jest studentką czwartego roku historii na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Ponadto jako wolontariuszka pracuje w Muzeum Auschwitz–Birkenau oraz pełni funkcję wiceprezesa Towarzystwa Przyjaciół Armii Krajowej w swoim rodzinnym mieście. Daria podczas pobytu w oświęcimskim Muzeum spotkała byłą więźniarkę Leokadię Rowińską , która opowiedziała jej o Marszu Śmierci w styczniu 1945 r. i swoim nieżyjącym synku.

Leokadia Rowińska urodziła się w 1924 r. w Warszawie. W czasie wojny była młodą mężatką. Podczas powstania warszawskiego była w trzecim miesiącu ciąży. W dniu 12 sierpnia 1944 r. ją i jej matkę przywieziono z Warszawy towarowym pociągiem do KL Auschwitz-Birkenau.

W styczniu 1945 r. Leokadia Rowińska była w dziewiątym miesiącu ciąży. Gdy esesmani zarządzili ewakuację obozu, postanowiła iść w Marszu Śmierci, aby ratować siebie i dziecko, w przeciwnym razie groziło jej rozstrzelanie.

W związku ze zbliżaniem się do Oświęcimia żołnierzy Armii Czerwonej, 18 stycznia 1945 r. esesmani wyprowadzili z KL Auschwitz i jego podobozów około 56 tys. więźniów. Dwie główne piesze trasy ewakuacyjne wiodły do Wodzisławia Śląskiego i Gliwic, skąd Niemcy przetransportowali więźniów do innych obozów koleją w odkrytych wagonach.

Leokadia Rowińska była wówczas w dziewiątym miesiącu ciąży. Po wojnie relacjonowała swoje tragiczne przeżycia: "Szliśmy całą noc i cały dzień aż do Pszczyny w śniegu i mrozie, mijając od czasu do czasu kałuże krwi i martwe postacie".

W Pszczynie pozwolono wycieńczonym więźniom na krótki odpoczynek i dopiero w Porębie esesmani zarządzili nocleg. Leokadia Rowińska spała wraz z innymi więźniarkami na strychu folwarku należącego do niemieckiej rodziny. W nocy – 21 stycznia 1945 r. - dostała silnych bólów i zaczął się poród. W tych strasznych warunkach na świecie pojawił się Irek. Miejscowa kobieta podarowała jej becik po zmarłym dziecku i uszkodzony smoczek. Pomagająca jej kobieta ochrzciła także noworodka i nadała mu imię Ireneusz. Chłopczyk wkrótce zmarł. Leokadia Rowińska pochowała go w Porębie pod przydrożną kapliczką.

Gdy po latach Daria Czarnecka usłyszała tę opowieść, postanowiła, że coś musi zrobić, by ta najmłodsza ofiara Marszu Śmierci została upamiętniona. O pamiątkową tablicę zabiegała aż dziewięć miesięcy.

Na cmentarzu w Pszczynie jest pomnik Ofiar Marszu Śmierci. W zbiorowej mogile spoczywa tam kilkudziesięciu więźniów, którzy po ewakuacji obozu, nie mogąc już iść dalej, zostali zastrzeleni przez esesmanów.

W 66. rocznicę urodzin Irka, na tym pomniku Leokadia Rowińska, mieszkająca w Warszawie, odsłoniła tablicę ufundowaną przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa z inskrypcją tej treści:

"Pamięci Ireneusza Rowińskiego, najmłodszej ofiary Marszu Śmierci, urodzonego we wsi Poręba przez więźniarkę Leokadię Rowińską 21 stycznia 1945 roku. Żył dziewięć dni".

Uroczystość w dniu 21 stycznia 2011 r. poprzedziła Msza św. w kościele pw. św. Jadwigi Śląskiej w Pszczynie. Wśród modlących się podczas Eucharystii była Leokadia Rowińska oraz inni byli więźniowie KL Auschwitz-Birkenau, a także kombatanci Armii Krajowej. Liturgię celebrował ks. major Mariusz Tołwiński, kapelan „czerwonych beretów” z 18. Bielskiego Batalionu Desantowo-Szturmowego.

Adam Cyra