"Kto żyje bez dyscypliny, ten umiera bez echa" (węgierskie)
Gości on-line: 37    
 
  21 października 2017 - wschód: 7:14, zachód: 17:41
  Imieniny obchodzą: Urszula, Celina, Hilary
pokaż wszystkie

Cudze chwalicie ... czyli ''Uwaga, uwaga, jedzie auto Praga''

05.01.2008

 

 

Oświęcim, prastary gród, pod koniec lat siedemdziesiątych XX wieku obchodził 800-lecie założenia miasta. Mimo iż znajdował się w doskonałym miejscu geograficznym, u zbiegu dwóch rzek Soły i Wisły, na kupieckim szlaku solnym, nigdy nie stał się miastem wielkim. Miasto i zamek, stojący na nadsolańskim wzgórzu, pamiętający czasy Piastów, rabowany i palony przez zbójeckie bandy i w czasie wojen, trwał i stał na straży miasta i całej kotliny, nazwaną później Kotliną Oświęcimską.

Miał doskonałe warunki do rozwoju handlu, przemysłu i rzemiosła, był stolicą Księstwa Oświęcimskiego za panowania Piastów i Jagiellonów, pod zaborami stał się jednak zwykłym, niewielkim galicyjskim miasteczkiem, zasiedlonym w większości przez ludność narodowości żydowskiej (3/4 mieszkańców miasta). Każda większa inwestycja, każda zmiana rolniczego charakteru okolicy i miasta przyjmowana była przez ludność z wielkim entuzjazmem i ożywieniem. Tak było, gdy kolej warszawsko-wiedeńska wytyczyła swą linię obok Oświęcimia, przez wsie Babice i Brzezinka. Tak było gdy powstawały pierwsze zakłady przemysłowe – cynkownia, papownia, odlewnia, garbarnia i inne – była praca.

Pod koniec I wojny światowej wybudowano w dzielnicy Oświęcimia, sąsiadującej ze wsią Rajsko, osadę baraków, na potrzeby emigracji zarobkowej, upatrując w osadzie szansę rozwoju miasta. Jan Ptaszkowski w swej książce tak pisze: "... Budowę rozpoczęto na wiosnę 1916 roku. Już 23 maja tegoż roku ks. biskup krakowski Adam Sapieha poświęcił kaplicę barakową w powstającej dzielnicy miasta. Baraki stawiała wiedeńska firma Wassenberga oraz Krakowskie Stowarzyszenie Budowniczych kierowane przez Hipolita Śliwińskiego. Ten, nabywszy wkrótce prawa po Wassenbergu, stał się głównym przedsiębiorcą osady. Władysława i Hipolit Śliwińscy rezydowali w swym majątku na Kamieńcu." (Jan Ptaszkowski – "Opowieści spod zamkowej góry")

Osiedlali się tu ludzie, którzy poprzez punkty werbunkowe, wyjeżdżali „za chlebem” do Niemiec, Danii i innych krajów. Kiedy przez Polskę przetoczyły się czasy Powstań Śląskich – osada przyjęła byłych powstańców. Oświęcim leżał przecież na granicy zaborów austriackiego i pruskiego, Śląsk był tuż za rzeką Wisłą – nic zatem dziwnego, że niedobitki powstańcze znalazły w Oświęcimiu schronienie. Tak było też w czasie wojny czesko-polskiej w roku 1919, gdy szykanowani przez władze czeskie Polacy szukali w Oświęcimiu schronienia. Osada przyjęła wówczas i uchodźców ze Śląska Cieszyńskiego.

Takie też były losy mej rodziny, mieszkańców Oświęcimia od lat 20-tych XX wieku związanych z miastem. Obie rodziny, ze strony Pradziadka i Prababci pochodziły ze wschodniej Galicji, skąd wyjechali do pracy na Śląsk Cieszyński a stamtąd do Oświęcimia. Miasto nie posiadało wielu zakładów przemysłowych – istniały owszem, ale miejsc pracy dla przybyszów nie było. W większości żyli z zasiłków wypłacanych przez rząd polski. Losem uchodźców zapłacili za przywiązanie do Macierzy, za to że chcieli pozostać Polakami, z godnością znosząc trudy biednego życia.

Jak wymienia książka "Oświęcim wczoraj i dziś" Elżbiety Skalińskiej-Dindorf w mieście istniały naówczas: „Parowozownia i warsztaty kolejowe”, „Walcownia Cynku”, „Fabryka Papy i Asfaltu”, „Fabryka Przetworów Chemicznych Union”, „Fabryka Śrub, Nitów i Muterek”, „Fabryka Maszyn Rolniczych, Odlewnia Żelaza i Metali Potęga”, „Fabryki Konserw Rybnych Ostryga i Atlantyk”, „Fabryka Wódek i Likierów”, „Agrochemia” i parę innych. Liczba działających w mieście i w okolicy dworca kolejowego zakładów przemysłowych była co prawda znaczna, ale ilość pracujących w nich ludzi niewielka i wahała się w granicach od kilku do najwyżej kilkudziesięciu osób w największych zakładach.

W roku 1928 Odlewnia „Potęga” splajtowała. Fabrykę zamknięto. Pozostawiona infrastruktura, położenie przy linii kolejowej sprawiło, że terenem zainteresowali się zagraniczni przedsiębiorcy. 13 kwietnia 1929 roku powołana zostaje do życia spółka Fabryka Maszyn i Samochodów Oświęcim. To były początki polskiej motoryzacji. W Polsce budowany był już Polski Fiat 500, na południu czeski koncern samochodowy Kolben-Danek SA budował samochody „Praga”. Z inicjatywy hrabiego Artura Potockiego i hrabiego Rogera Raczyńskiego powstaje w Oświęcimiu fabryka samochodów.

Z materiałów opracowanych przez firmę OMAG: „Jedną z pozawarszawskich montowni działających w II Rzeczpospolitej u schyłku lat 20-tych ub. wieku, była spółka akcyjna Zjednoczone Fabryki Maszyn i Samochodów Oświęcim-Praga. Została założona w 1929 roku w Oświęcimiu-Brzezince, na terenie byłych zakładów maszynowych „Potęga”. Prezesami i głównymi udziałowcami spółki byli hr. Artur Potocki i hr. Roger Raczyński oraz firma czeskomorawska Kolben-Danek S.A. Plany zarządu spółki były wręcz ogromne, jak na tamte lata. Oprócz produkcji samochodów osobowych i ciężarowych zamierzano produkować autobusy, maszyny rolnicze, silniki różnych typów, turbiny, dźwigi, pompy, linie technologiczne dla browarów, cukrowni, kopalń i hut, kompletne cukrownie a nawet parowozy. Ten rozległy program nigdy nie został zrealizowany w całości. (...)”

Po kilku miesiącach ruszył montaż samochodu „Oświęcim-Praga” nadzorowany przez czeskich inżynierów. Według ówczesnych kryteriów była to fabryka średniej wielkości. Miała własną odlewnię, kuźnię, lakiernię, tapicernię, wyposażone w najnowsze urządzenia. Początkowo sprowadzano gotowe podwozia z Czech i na nich montowano w Oświęcimiu karoserię, silniki itd. Już po roku wprowadzono wiele własnych elementów, by w końcu montować samochody z części wyrabianych na miejscu.

Oto cytat z książki czeskiego autora "90 lat budowy samochodów Praga" (tłumaczenie autora):

„... Po długich przygotowaniach w Polsce powstała Pragovka, we współpracy z hrabią Rogerem Raczyńskim i hrabią Arturem Potockim, pod nazwą OŚWIĘCIM-PRAGA Spółka Akcyjna. Umowa podpisana była 13 kwietnia 1929 roku. Z kapitału założycielskiego spółki akcyjnej w wysokości 2 mln polskich złotych (w 4000 akcjach po 500 zł) – czeski koncern ČKD-PRAGA miał 65%. W radzie nadzorczej zasiadało czterech Czechów i trzech Polaków. W Oświęcimiu wytwarzano samochody – Praga Piccolo z silnikiem o mocy 18 KM w 9 seriach, średniolitrażowa Praga Alfa z silnikiem o mocy 25 KM w 12 seriach, luksusowa Praga Grand z silnikiem 60 KM 17 serii i Praga Mignon w 19 seriach. (...)” („90 lat budowy samochodów Praga” – autor Emil Prihoda)

grupowe zdjęcie pracowników "Pragi", 1928 r.
(zdjęcie z kolekcji Mirosława Ganobisa)
grupa pracowników montowni samochodów Praga
(zdjęcie z kolekcji Mirosława Ganobisa)

Wszystkie typy aut wykonywano w różnych wersjach nadwoziowych – torpedo, kabriolet, kareta, coupe. Samochody „Oświęcim-Praga” znane były z bardzo wytrzymałej konstrukcji i solidnego wykonania. Po prostu były piękne – kupowali je znani politycy, artyści (Jan Kiepura) i malarze (Wojciech Kossak).

Był to hit na polskim rynku samochodowym. O solidności tych samochodów świadczy fakt, że brały one udział w VIII Rajdzie Monte Carlo.

Wojciech Kossak tak pisał w liście pochwalnym do producenta samochodów:

„... Posiadałem już takie samochody jak Cadillac, Napier, Locomobile, a więc moje zdanie o Waszym samochodzie może być miarodajne. Otóż z całą bezstronnością stwierdzić mogę, że mój samochód „Oświęcim-Praga” w niczym nie ustępuje najlepszym nawet samochodom. Doskonały, niezawodny motor, solidna a precyzyjna budowa podwozia, która dopiero na polskich drogach da się ocenić i wytworna w linii karoseria...” (ze zbiorów historycznych fabryki OMAG)

Fabryka pracowała aż do roku 1938. Dane z książki czeskiego autora podają:

  • w latach 1928-1930 wyprodukowano 200 samochodów typu Alfa, silnik 4 cylindrowy, 1330 ccm pojemności, 22 KM
  • w latach 1929-1931 wyprodukowano 200 samochodów typu Mignon, silnik 6 cylindrowy, 2636 ccm pojemności, 50 KM
  • w latach 1928-1930 wyprodukowano100 samochodów typu Grand, silnik 8 cylindrowy, 3392 ccm pojemności, 60 KM
  • w latach 1929-1930 wyprodukowano 100 samochodów typu Piccolo, silnik 4 cylindrowy, 996 ccm pojemności, 18 KM
  • w latach 1928-1930 wyprodukowano 50 samochodów typu N (nazwa nieznana), silnik 4 cylindrowy, 6080 ccm pojemności, 18 KM
  • w latach 1928-1930 wyprodukowano 50 przyczep czterokołowych
  • do roku 1938 wyprodukowano około 1000 samochodów używanych przez polskie wojsko, typu RV, silnik 6 cylindrowy, 3468 ccm pojemności, 68 KM.

W pierwszych latach produkcji samochodów w oświęcimskiej fabryce, produkcja oscylowała w granicach 700 samochodów rocznie. Były to czasy, gdy polska gospodarka i przemysł podnosiły się po wielkim kryzysie lat dwudziestych początku XX wieku. Dla miasta, w którym migracja ludności była wówczas bardzo duża, każdy zakład dający pracę miejscowym był na „wagę złota”. Wiele słyszało się o solidności wykonywanych wyrobów przez międzywojennych rzemieślników, pracowników fabryk itd. – przykład ten bardzo to podkreśla. To była piękna i wspaniała, nasza oświęcimska, polska robota – jakże piękne polskie samochody. Do dzisiaj jeżdżą po naszych drogach, pieczołowicie pielęgnowane przez amatorów starych samochodów.

O samochodach i fabryce mówiło się wszędzie – w domu, sklepie i nawet na podwórku. „Uwaga – uwaga – jedzie – auto – Praga - ...” tak zaczynała się wyliczanka dziecięca przed każdą zabawą tamtego okresu. Przetrwało to w świadomości ludzi złe wojenne czasy i jeszcze w latach pięćdziesiątych ub. wieku (wiem to z opowiadań mego dziadka) tak dzieciaki bawiły się na podwórkach...

Klaudia L.