"Kto żyje bez dyscypliny, ten umiera bez echa" (węgierskie)
Gości on-line: 35    
 
  21 października 2017 - wschód: 7:14, zachód: 17:41
  Imieniny obchodzą: Urszula, Celina, Hilary
pokaż wszystkie

Cudze chwalicie ... czyli Legenda o przymierzu z rzeką

12.01.2008

 

 

Dawno, dawno temu, kiedy tereny Kotliny Oświęcimskiej porastała niezmierzona puszcza, nad brzeg Soły, przy jej ujściu do Wisły, przybyli osadnicy, ludzie spokojni i pracowici. Kapryśna rzeka często zalewała przybrzeżne łąki, pastwiska i pola uprawne, a na wzgórze, gdzie zbudowali swoją osadę zaglądał głód. Starszyzna rodowa doszła do wniosku, że trzeba się z rzeką ugadać. Jak postanowili, tak i zrobili. W noc Kupały przybyli nad rzekę i zawarli z nią przymierze : ludzie żyjący nad jej brzegami będą uczciwi, pracowici, dbający o wszystko co na tej ziemi żyje, a rzeka będzie im w tym pomagać.

Mijały lata i wieki. Osada rozrastała się coraz bardziej. Na wzgórzu, na prawym brzegu Soły zbudowano silną warownię z zamkiem, a pierwotne siedlisko przekształciło się w miasto zwane Oświęcim. Rzeka dotrzymywała obietnic, wspomagała mieszkańców obdarzając ich swymi skarbami, a jednocześnie broniła przed wrogami. Czasami piętrzyła swoje wody i z groźnym pomrukiem dopominała się dotrzymywania umowy.

Aż nadszedł rok 1656. Najeźdźcy szwedzcy zamienili miasto w ruinę. Po wojnie postanowiono odbudować zamek i okalający go gród. Jednakże Adam Lubowiecki - starosta władający ziemią oświęcimską - przywłaszczył sobie zebrane na ten cel pieniądze. Zamek niszczał, a miasto ubożało coraz bardziej. Niewiele pozostało z ich wspaniałości i świetności.

Smutnie patrzyła Soła na gród, na jego powolny upadek. Aż w końcu nie wytrzymała. Ostrzegła mieszkańców w 1805 r. szeroko rozlewając się poza swe koryto, a w 1813 wzburzone wody puściła bliżej miasta, wielką falą wdarła się w odnogę okalającą zamek i z ogromną siłą uderzyła o Wzgórze Zamkowe, zerwała skarpę porywając ze sobą mury obronne, bramę oraz część zabudowań. To, co przez wieki ochraniała, w jednej chwili zniszczyła.

Od tamtego czasu płynie przez środek miasta, by lepiej widzieć, czy mieszkający nad jej brzegami ludzie dotrzymują zawartej przed wiekami umowy. Od czasu do czasu niezadowolona z postawy Oświęcimian ostrzega ich szeroko rozlewając się, jakby chciała zagarnąć w swe nurty nie miasto i dobytek ludzi, ale wszystko to, co ją niepokoi. Tak było na przełomie XIX i XX w., jak również w historii najnowszej.

Kiedy latem 1997 r. Soła znowu wezbrała, a siła z jaką płynęła przez miasto budziła lęk i grozę, patrzący na jej nurt co niektórzy mieszkańcy wspominali noc Kupały i przymierze, które ich przodkowie zawarli z rzeką dawno, dawno temu.

Legendę opracował przewodnik terenowy i beskidzki

Leszek Żak

Oświęcim, 1.02 1999 r.