"Kto żyje bez dyscypliny, ten umiera bez echa" (węgierskie)
Gości on-line: 36    
 
  21 października 2017 - wschód: 7:14, zachód: 17:41
  Imieniny obchodzą: Urszula, Celina, Hilary
pokaż wszystkie

Cudze chwalicie ... czyli Legenda o starej karczmie w Zatorze

17.01.2008

 

 

Na trasie między Oświęcimiem a Wadowicami, przy ujściu rzeki Skawy do Wisły, w środku „Żabiego Kraju” położone jest stare o wielowiekowej historii i tradycji miasto Zator, niegdyś stolica księstwa a dziś największy w południowej Polsce ośrodek hodowli ryb.

Przeszłość Zatora, jak i okolicy, związana jest z licznymi stawami. Od wieków ryby łowione w tym rejonie były okrasą stołów królewskich w Krakowie, jak również powodem wielu sporów i kłótni niejednokrotnie kończących się tragicznie. Na początku XVI w. Ostatni książę zatorski Janusz V został zasztyletowany przez kasztelana Wawrzyńca Myszkowskiego ze Spytkowic. Powodem zatargu i zabójstwa było zatrzymanie przez księcia wody do stawu w Laskowej.

Również i później dochodziło do waśni, a najwięcej ich przypadło na okres kiedy właścicielem dóbr zatorskich był hrabia August Potocki, wielki utracjusz i hulaka. Nasiliło się bezprawie i kradzież ryb ze stawów będących własnością hrabiego. Miejscem, w którym spotykali się kłusownicy, była stara karczma na moczarach. W niej knuli przestępcze plany i dokonywali niecnych transakcji. Wszystkiemu sprzyjał karczmarz, zaopatrując ich w odpowiednie sprzęty i przyjmując od złoczyńców łupy.

Pewnego dnia za namową karczmarza postanowili dokonać wielkiej kradzieży ryb z pańskich stawów. Przynieśli ze sobą wszelki sprzęt i złożyli go w szopie na zapleczu oberży. O północy mieli wyruszyć na łowy. Zapowiadała się ciemna, mglista noc sprzyjająca niecnym poczynaniom. Przed północą wszyscy przybyli na miejsce zbiórki, lecz wielkie zdziwienie ich ogarnęło, bo na miejscu gospody utworzyło się bajoro, a na jego brzegu stał chciwy oberżysta. Opowiedział im historię sprzed kilku godzin. Po zapadnięciu zmroku nagle zerwał się silny wiatr. Karczma zatrzęsła się, zatrzeszczała i w pewnym momencie zapadła się pod ziemię. W taki to sposób została na wieki zagrzebana w mule tajemnica niecności ludzi oraz narzędzia, jakimi się posługiwali.

Mogłoby się wydawać, że wraz ze zniknięciem karczmy zostało zdjęte fatum ciążące nad miastem i okolicą. Generalnym pełnomocnikiem dóbr zatorskich został Michał Naimski - wybitny specjalista w dziedzinie hodowli ryb, który podniósł upadające gospodarstwa do kwitnącego stanu.

Historię o karczmie sprzed ponad stu lat, przekazywaną z ust do ust przypomnieli sobie mieszkańcy Zatora podczas ziemnych prowadzonych przy pogłębianiu stawu na Os. Królewiec, które stanęło w miejscu, gdzie natura dokonała sądu nad ludzką niegodziwością.

Legendę opracował przewodnik terenowy i beskidzki

Leszek Żak

Oświęcim, 18.03.1999 r.