"Kto żyje bez dyscypliny, ten umiera bez echa" (węgierskie)
Gości on-line: 35    
 
  21 października 2017 - wschód: 7:14, zachód: 17:41
  Imieniny obchodzą: Urszula, Celina, Hilary
pokaż wszystkie

Cudze chwalicie ... czyli Sukces - pierwsza liga siatkówki w Kętach

21.05.2012

 

 

W niedzielę 20 maja drużyna seniorów UMKS Kęczanin dokonała historycznego osiągnięcia. Siatkarze znad Soły po dramatycznej walce w ostatnim meczu wygrali Turniej Mistrzów i awansowali do pierwszej ligi mężczyzn. Ekipa Kęczanina dokonała tego bez „kupowania” znanych zawodników, wielotysięcznych gaż dla graczy i profesjonalnej hali sportowej, na miarę ligi centralnej. UMKS jest tym samym od dzisiaj najwyżej notowaną, siatkarską drużyną męską w całej Małopolsce.

- W 2006 roku otrzymałem od opatrzności drugie życie – dzisiaj już wiem po co… - mówił po meczu nie kryjąc wzruszenia prezes UMKS Kęczanin i pierwszy trener drużyny Marek Błasiak. – Patrząc na to, co się przed chwilą stało nie mam wątpliwości, że wygraliśmy z pomocą niebios.

Spotkania, rozegrane w kęckiej hali OSiR-u z pewnością na długo pozostaną w pamięci kibiców. Łącznie czternaście niezwykle emocjonujących setów z udziałem naszych siatkarzy rozgrzało sympatyków siatkówki do czerwoności, chociaż cały turniej nie rozpoczął się dla kęczan zbyt szczęśliwie.

Pierwszego dnia (18 maja) podopiecznym Marka Błasiaka i Macieja Gruszki przyszło zmierzyć się z niekwestionowanym faworytem turnieju – zespołem RCS Czarni Radom. Drużyna ta ma w składzie zawodników występujących jeszcze niedawno w reprezentacji kraju i pierwszej lidze, takich jak Robert Prygiel czy Krzysztof Staniec. Pomimo tego mecz rozgrywany był na przewagi i Czarnym trudno było wyjść na wyraźne prowadzenie. Ostatecznie wygrało doświadczenie radomian, których łupem padł pierwszy i drugi set (kęczanie przegrali tu pechowo do 23 i 27). W kolejnej odsłonie lepsi okazali się siatkarze znad Soły, którzy wygrali 25:20. Podopiecznym Marka Błasiaka i Macieja Gruszki zabrakło niestety szczęścia w końcówce czwartego seta, zakończonego wynikiem 25:21 dla Czarnych.

Już przed turniejem pewne było, że do pierwszej ligi awansują te dwie drużyny, które będą miały na koncie co najmniej dwie wygrane. Sobotni mecz z KU AZS UAM Poznań oznaczał więc dla kęczan „być albo nie być”. Siatkarze UMKS-u wyszli na parkiet maksymalnie zmobilizowani, co pokazali w pierwszym secie, w którym zwyciężyli deklasując rywali (25:15). Poznaniacy nie mieli jednak zamiaru poddać się bez walki. Druga partia była już bardziej wyrównana a błędy popełnione w jej końcowej fazie przez gospodarzy doprowadziły do ich przegranej (25:22). Kolejny set od stanu 10:10 toczył się „punkt za punkt” aż do 25:25. Niestety, po ataku Janiaka to goście mieli pierwszego setbola, którego wykorzystali wygrywając 27:25.

- Po bardzo łatwym zwycięstwie w pierwszym secie, zaczęliśmy mnożyć własne błędy. Zespół był po prostu pewny, że Poznań nie podejmie już walki. Niestety, mecz szybko obrócił się na naszą niekorzyść. Z "dalekiej podróży" wróciliśmy dopiero w połowie czwartego seta - mówi Marek Błasiak.

Kęczanie zrehabilitowali się w czwartej odsłonie, doprowadzając do tie-breaka. Bardzo nerwowo zrobiło się, kiedy w piątym secie AZS wyszedł na trzypunktowe prowadzenie. Ostatecznie to siatkarze znad Soły zachowali więcej zimnej krwi, doganiając rywali i wygrywając tę partię 15:11 a cały mecz 3:2.

W drugim dniu turnieju awans do pierwszej ligi zapewnił sobie Radom. Po piątkowej wygranej z Kęczaninem Czarni w pięciosetowym, zaciętym pojedynku pokonali AKS Rzeszów i trzecie spotkanie było dla nich już tylko formalnością. Z kolei siatkarze rezerw Asseco Resovii, mając na koncie zwycięstwo nad poznaniakami, znaleźli się w identycznej sytuacji, jak kęczanie. Niedzielny, decydujący o ostatecznym wyniku turnieju mecz, okazał się najbardziej emocjonującym spotkaniem imprezy. Rzeszowianie rozpoczęli walkę o najwyższą stawkę od dwóch wygranych setów. To co stało się później zaskoczyło wszystkich. Kęczanin, po wygraniu trzeciego seta, w czwartym przegrywał już 24:21 i chyba wszyscy zebrani w hali OSiR-u stracili już nadzieję na pozytywny dla gospodarzy obrót spraw. Wtedy Jonasz Biegun przypuścił skuteczny atak z prawego skrzydła a w polu serwisowym pojawił się Marcin Kapuśniak. Rozgrywający kęckiej drużyny niespodziewanie nie pozwolił rywalom wykorzystać meczbola, zdobywając dwa asy serwisowe z rzędu! Następnie, przy gorącym dopingu kęckich kibiców i widowni, obserwującej rozstrzygnięcie seta na stojąco, do stanu 28:28 gra toczyła się punkt za punkt, jednak to Rzeszów miał cztery piłki meczowe. Wówczas Marcin Kapuśniak popisał się ładną kiwką a kolejny atak AKS odparł kęcki blok. Tie-break siatkarze UMKS rozpoczęli od trzypunktowego prowadzenia (4:1). Zmobilizowani do granic możliwości goście zdołali jednak niemal wyrównać w końcówce na 11:11. Kęczanie nie mieli jednak zamiaru odpuścić awansu, który był już na wyciągnięcie ręki i po pięknym ataku Mateusza Błasiaka z lewego skrzydła wygrali piąty set 15:13 a mecz 3:2.

Turniej odbył się przy wsparciu Urzędu Gminy Kęty i Starostwa Powiatowego w Oświęcimiu. Imprezę w piątek 18 maja otworzyli burmistrz Tomasz Bąk oraz wicestarosta Zbigniew Starzec. Na rozpoczęcie nie zabrakło wzruszającego akcentu. Podczas całego turnieju w Kętach gościł Piotr Gruszka – najbardziej znany polski siatkarz, reprezentant kraju i kęczanin. Podczas otwarcia imprezy burmistrz Tomasz Bąk wręczył sportowcowi okazały kryształowy puchar z dedykacją „Piotrowi Wielkiemu wdzięczni kęczanie”.

Tomasz Bąk dokonał również oficjalnego zamknięcia turnieju, wręczając zawodnikom puchary i nagrody indywidualne.

(Karina Zoń, UG Kęty)