"Mądrość karmi, lenistwo głodzi" (mongolskie)
Gości on-line: 27    
 
  21 września 2017 - wschód: 6:27, zachód: 18:44
  Imieniny obchodzą: Hipolit, Mateusz, Daria


wszystkie aktualności

Kęczanin awansuje do play-off

 
 
 
 
[18.03.2013] Dramat w pięciu aktach z pięknym happy endem tak w kilku słowach można podsumować mecz, rozegrany w sobotę 16 marca w kęckiej hali OSiR-u, którego stawką był awans miejscowego beniaminka do fazy play-off. Naprzeciw siatkarzy znad Soły stanął rywal z najwyższej półki ubiegłoroczny mistrz pierwszej ligi AZS PWSZ Stal Nysa. Faworyt musiał jednak ugiąć się w obliczu umiejętności i determinacji kęckich zawodników i kibiców, chociaż nie było łatwo, bo o wyniku zadecydował tie-break.

Mecz w doskonałym stylu od prowadzenia 4:1 - rozpoczęli gospodarze. Co prawda po skutecznych akacjach Piórkowskiego i Stancelewskiego Stal zdołała wyrównać na 6:6, a dalej, po asie serwisowym Łuki odskoczyć kęczanom na cztery oczka (7:11), ale to nie zatrzymało kęckiego walca. Dokładny atak Wawrzyniaka, punktowy serwis Bieguna, krótka Pietraszki i bezbłędne uderzenie Wawrzyńczyka wystarczyły, żeby zrobiło się 16:16. Kiedy nysanie ponownie wyszli na prowadzenie, gospodarze na szczęście nie stracili zimnej głowy. Po błędzie gości, zdobyli dwa kolejne punkty ze środka (Kubica i kolejny raz Pietraszko 23:22) i po autowym ataku Kęsickiego, mieli pierwszego setbola. Nie wykorzystali go jednak a na parkiecie toczyła się wojna nerwów, aż do czwartej piłki setowej, wykorzystanej przez blok kęczan (28:26).

Druga partia do stanu 10:10 była bardzo wyrównana. Potem zawodnicy Stali wyraźnie osłabli a gospodarze zaczęli budować przewagę. Po udanych atakach Wawrzyniaka, Bieguna i Wawrzyńczyka wynik zmienił się na 17:14. Skutecznie uderzył jeszcze Łuka, ale wtedy w polu zagrywki pojawił się kęcki przyjmujący a seria jego fantastycznych serwisów trwała aż do stanu 22:16. Takiej straty Stal nie potrafiła już odrobić. Co prawda goście zdobyli jeszcze cztery oczka po autowych atakach kęczan i skutecznym blokiem, ale to gospodarze rozstrzygnęli seta na swoją korzyść 25:20 po zepsutej zagrywce Nysy.

Kolejne dwie odsłony nie były szczęśliwe dla Kęczanina. Pomimo bardzo wyrównanej walki w trzeciej odsłonie i trzypunktowego prowadzenia UMKS-u po udanej akcji Fijałka, asie Wawrzyniaka i bloku Wawrzyńczyka (10:7), w końcówce to goście okazali się lepsi. Od połowy seta do stanu 22:22 gra toczyła się na przewagi. Potem było już nawet 24:24 i po autowym ataku Kęsickiego to Kęty miały pierwszą piłkę meczową w górze. Skutecznie zaatakował wtedy kapitan Stali a Wawrzyniak został zatrzymany na siatce przez nyski blok, aby zapunktować następnie uderzeniem ze skrzydła i było po 26. Szansę na wygraną 3:0 zaprzepaściły dwa autowe ataki kęczan (26:28).

Początkowo wyrównana - podobnie jak poprzednie - czwarta partia od stanu 14:15 powoli zmieniała się w horror dla Kęczanina. W szeregach miejscowej drużyny zaczęły mnożyć się proste błędy, które bezlitośnie wykorzystywali zawodnicy Stali. Kiedy goście po zepsutej akcji kapitana UMKS-u zdobyli 20. oczko przy pięciopunktowej przewadze nad rywalami, było już oczywiste, że o awansie do fazy play-off zadecyduje tie-break. Siatkarze znad Soły w końcówce partii dali z siebie wszystko, ale kiedy w górze była piłka setowa dla Nysy, udało się im zgromadzi 21 punktów.

Obie drużyny w piątym secie wyszły na parkiet zmobilizowane do granic możliwości. Od początku tie-breaka to Kęczanin był jednak wyraźnie lepszy. Pierwsze oczko zdobył Stancelewski, chwilę później na tablicy było już 2:2 a przy zagrywce Wawrzyniaka wynik zmienił się na 4:2 dla Kęt. Po autowym serwisie Łuki, zamiana stron następowała przy trzypunktowym prowadzeniu gospodarzy. Dzięki zimnej krwi i doskonale funkcjonującemu w tej odsłonie blokowi, kęczanie zdobyli kolejne siedem oczek, zamykając seta i mecz wynikiem 15:8 i 3:2.
- W pierwszym sezonie gry w I lidze doszliśmy do fazy play-off i jesteśmy spokojni o utrzymanie. Jakby na to nie patrzeć dla nas jest to wielki wynik. Wygraliśmy 12 meczów i zajęliśmy dopiero ósme miejsce w tabeli, co świadczy o bardzo dobrym i wyrównanym poziomie ligi mówił po meczu Marek Błasiak, pierwszy trener zespołu i prezes klubu. - Podczas dzisiejszego meczu byliśmy bardzo blisko olbrzymiego sukcesu i zakończenia go wynikiem 3:0. Tak się jednak nie stało. Dobrze, że odnieśliśmy zwycięstwo, bo przegrana 2:3 i jeden punkt nie dawały nam możliwości grania w fazie play-off. Na razie na pewno powinniśmy się cieszyć z tego wyniku, gdyż jest to dla nas spore osiągnięcie.
- Po dwóch setach mieliśmy mały dołek - może zmęczenie, może trochę brak koncentracji - ale udało nam się pozbierać. Zresztą w ostatnich meczach w ogóle potrafiliśmy "wrócić do grania" i to nas cieszy. Bardzo dobre zmiany dali Marek Wawrzyniak i Jacek Faron. Świadczy to o tym, że mamy zespół, który mimo kontuzji zawodnika czy przyjmującego, czy środkowego potrafi zagrać dobre spotkanie. Również obciążenie rangą meczu nie robi na nich dużego wrażenia dodał Maciej Gruszka, drugi trener Kęczanina.

Sobotnie spotkanie pomiędzy kęckim beniaminkiem a ubiegłorocznym mistrzem ligi obserwował komplet publiczności. Wśród niej nie zabrakło oczywiście Piotra Gruszki byłego kapitana polskiej reprezentacji jak również Grzegorza Fijałka - olimpijczyka z Londynu w piłce siatkowej plażowej oraz Andrzeja Lemka - sekretarza PZPS, a zarazem szefa Małopolskiego Związku.
- Jestem szczęśliwy, że mogę w takich chwilach uczestniczyć. To bardzo pozytywne, kiedy w Kętach dzieje się coś fajnego. Zanim jeszcze tu przyjechałem, byłem przekonany, że wygramy ten mecz, ponieważ wszyscy wiedzą, że w Kętach nie jest wcale łatwo o punkty. Z 2:0 zrobiło się 2:2, ale muszę powiedzieć, że jakoś uspokoiłem się przed tie-breakiem. Gdzie można wyjść z takiej dołującej sytuacji, jeśli nie w Kętach? Wiadomo, że tutaj wygrywa się ważne spotkania. Ludzie, którzy byli w hali ponieśli chłopaków do zwycięstwa to oni w najważniejszych chwilach śpiewali wygrajcie dla nas i tak się stało mówił po meczu dumny Piotr Gruszka, żartując z tego, że wypowiadając się o kęckiej drużynie odruchowo mówi My. - Teraz przed chłopakami najlepsza faza rozgrywek mają szansę ze spokojną głową podejść do play-off i osiągnąć całkiem fajny wynik. Nie zakładałbym oczywiście, że nagle wygrywamy i wchodzimy do Plus Ligi. Gdyby się tak stało, byłoby wspaniale, ale pamiętajmy, że jak dla beniaminka awans do pierwszej ósemki w pierwszej lidze to już wielki sukces.

Po spotkaniu nie szczędzono również pochwał w kierunku miejscowych kibiców, którzy zrobili wszystko co tylko się dało, żeby ułatwić awans swojej drużynie.
- Udało się! Mecz mógł być wygrany za trzy punkty, ale... zwycięzców się nie sądzi. Nie ma co pisać o meczu, bo szału nie było ale... szał był na trybunach! Jesteście wspaniali, to jak Kęty kochają siatkówkę, to jest niemożliwe. Tak wypchanej hali nigdy nie widziałem. Jednym zdaniem można to podsumować: TO WY KIBICE JESTEŚCIE ZWYCIĘZCAMI TEGO MECZU a ja ze strony zawodników dziękuję, że pomogliście nam wygrać ten mecz, bo bez Was różnie to mogłoby wyglądać. Grać dla Was to czysta przyjemność. Teraz przed nami play off. Liczę na to, że z "czystymi głowami" pokażemy na co naprawdę stać ten zespół. Także jeszcze raz! Jesteście najlepsi na świecie - tak trzymajcie, a razem w tym sezonie jeszcze zrobimy jakąś niespodziankę mówił po spotkaniu libero Kęczanina, Marcin Mierzejewski.

Karina Zoń
 
 
   
Komentarze

 
 
treść komentarza

email/nick
Lista komentarzy: